Szkoła promuje zdrowie
Uczniowie szkoły podstawowej w niewielkim Pierśćcu w gminie Skoczów noszą tornistry dużo lżejsze niż ich rówieśnicy. Wystarczyło wstawienie do klas mebli z szufladami.
Szkoła Podstawowa nr 6 im. Zofii Kossak w Pierśćcu jest jedną z zaledwie 22 placówek w kraju posiadających Polski Certyfikat Krajowych Szkół Promujących Zdrowie. Jednym z najważniejszych celów, jakie postawiła sobie szkoła, jest dbanie o to, by uczniowie nie mieli wady postawy, dlatego wprowadzono np. gimnastykę międzylekcyjną.
Poza tym dzieci noszą lżejsze tornistry niż ich rówieśnicy. - Ameryki nie odkryliśmy - mówi Stefania Kewesz, dyrektorka szkoły. - Po prostu, gdy wymienialiśmy meble w klasach, postaraliśmy się o to, by każdy uczeń miał własną szufladę - dodaje.
Dzięki szufladom dzieci nie muszą nosić z domów m.in. bloków rysunkowych, farb, kredek - całą wyprawkę potrzebną na zajęcia plastyczne i techniczne trzymają w szkole. Jeśli któremuś dziecku kończą się farby czy kredki, nauczyciel pisze list do rodziców z prośbą, by uzupełnić wyprawkę.
Pomysł podstawówki w Pierśćcu się sprawdził, teraz podobne rozwiązanie wprowadzane jest w całej gminie Skoczów. - Każde dziecko w szkole powinno mieć miejsce na rzeczy, których nie musi zabierać do domu - zaapelowała niedawno Janina Żagan, burmistrz Skoczowa, do dyrektorów szkół, obligując ich do wygospodarowania w placówkach szuflad, półek lub szafek. Okazało się, że niektóre szkoły i bez jej apelu rozwiązały już problem, np. w Szkole Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II, podobnie jak w szkole w Pierśćcu, wszystkie przybory plastyczne dzieci zostawiają w szkole.
Ministerstwo Edukacji od lat obiecuje, że tornistry uczniów zostaną odchudzone. Szafki na przybory uczniowskie samorządy miały kupować za pieniądze na posłanie sześciolatków do szkół, jednak z powodu kryzysu pomysł obniżenia wieku szkolnego przesunięto. Natomiast śląski kurator oświaty chce testować e-booki i netbooki, dzięki którym uczniowie w ogóle nie musieliby nosić książek do szkoły.
Dyrektorka "szóstki" mówi, że bardzo dobrym rozwiązaniem byłoby także np. zakupienie dla szkół dodatkowych kompletów podręczników. - Wtedy swoje książki uczniowie trzymaliby w domu. W szkole wystarczyłby jeden komplet na ławkę. Musielibyśmy jednak dostać na to pieniądze, nie jesteśmy w stanie zakupić tylu kompletów książek - wyjaśnia Kewesz.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 826 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
olo
brawo dla dyrekcji tej szkoły!!! w końcu ktoś zaczyna ruszać głową!!!

Klauzula informacyjna ›