Obfite opady śniegu sparaliżowały w piątek ruch na bielskich drogach. Ulica Żywiecka od godzin popołudniowych była nieprzejezdna. Kilka tirów nie mogło poradzić sobie na śliskiej nawierzchni, całkowicie paraliżując ruch. Z relacji kierowców wynika, że podroż z Mikuszowic do Hałcnowa trwała ponad dwie godziny.
           
Nieprzejezdna była również ulica Bystrzańska, na której sznur samochodów poruszał się z prędkością zaledwie kilu centymetrów na godzinę. Zirytowani uczestnicy ruchu narzekali na służby porządkowe. Na ulicach trudno było dostrzec sprzęt do odśnieżania.
 
Zadzwoniliśmy do Sita ZOM na całodobowy numer telefonu „Akcja Zima”. Tam otrzymaliśmy informacje, że pługo-posyparki intensywnie pracują we wszystkich rejonach miasta. Drogi miały być na bieżąco odśnieżane, a nad ranem posypywane. W nocy miały wyruszyć również dodatkowe ekipy odśnieżające chodniki dla pieszych. I całe szczęście, bo w ciągu dnia chodniki trudno było nawet zlokalizować. Śnieg pada jednak nadal i warunki na drogach są coraz trudniejsze.
 
Z informacji, które uzyskaliśmy od oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej wynika, że korki zostały rozładowane. Wczoraj do godziny 23 - oprócz kilku kolizji - nie odnotowano poważniejszych zdarzeń drogowych. Z obecnej aury mogą cieszyć się jedynie amatorzy zimowych sportów i uczestnicy IX Zimowego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy, który odbywa się w naszym regionie. A drogowcom pozostaje ciężka praca i nadzieja na ocieplenie. Według synoptyków, nie nadejdzie ono jednak tak szybko.
 
 
                                                                                                                         Katarzyna Budkiewicz