Sprzęt medyczny ratuje życie
Jest jedynym takim urządzeniem na Śląsku, a w zestawie z przystawką pozwalającą uzyskiwać odpowiednie parametry upłynnienia krwi w maszynie i jej krzepliwości u pacjenta, jedynym w kraju. Do kupna takiej samej przymierza się oddział toksykologii w Gdańsku. Wspomaganie wątroby bez przystawki możliwe jest na razie tylko w Krakowie, Opolu, Wrocławiu, Gdańsku i Szczecinie.
Urządzenie pomaga w usunięciu toksycznych produktów przemiany materii, które są śmiertelne dla organizmu. Z ostrą niewydolnością wątroby nie da się żyć dłużej niż 7 dni i do tej pory jedynym sposobem leczenia był przeszczep. Teraz jest możliwość skutecznego wspomagania wątroby.
- Zadaniem naszego urządzenia jest zyskanie czasu na zregenerowanie się wątroby albo zdobycie narządu do przeszczepu. W ubiegłym roku mieliśmy 7 pacjentów z ostrą niewydolnością wątroby. Zmarły tylko dwie osoby, pięć przeżyło i żadna z nich nie wymagała transplantacji. W tym roku w styczniu uratowaliśmy młodą kobietę. Pacjenci trafiają do nas z oddziałów zachowawczych bielskich szpitali i z Cieszyna - mówi Ryszard Woźnica, ordynator oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Ogólnego.
NFZ refunduje zabiegi, ale sprawa nie jest jeszcze uregulowana. Na razie szpital za każdym razem, gdy konieczny jest zabieg, występuje do funduszu i otrzymuje pieniądze. Na Śląsku wciąż nie ma jednak kontraktowania dializoterapii wątrobowej. Trwają przygotowania do ogłoszenia konkursu na tego typu świadczenia. Gdy będzie kontrakt, w Bielsku przyjmować będzie można pacjentów z całego województwa.
Nowe urządzenie nie tylko ratuje życie. Również z punktu ekonomicznego to duży sukces. Koszty przeszczepu i utrzymania pacjenta przy życiu liczone są w setkach tysięcy złotych, a wspomaganie kosztuje około 16 tys. zł. Choć średnio jednego pacjenta trzeba poddać trzem zabiegom, koszt i tak jest dużo niższy. Ograniczenia ustawowe nie pozwalają na świadczenie usług płatnych. To, w połączeniu z brakiem kontraktu, powoduje, że urządzenie nie jest odpowiednio wykorzystane .
Jeden cykl terapeutyczny trwa od 6 do 10 godzin. Możliwości są więc duże. Gdyby były pieniądze, urządzenie mogłoby załatwić w regionie problem wspomagania wątroby. Z informacji regionalnego koordynatora ds. transplantacji wynika, że na Śląsku wykonano w roku ubiegłym 20 przeszczepów wątroby. Śląskie Centrum Mo-nitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia przy Urzędzie Marszałkowskim informuje, że rok temu było 200 zatruć niesterydowymi lekami przeciwzapalnymi i 55 paracetamolem.
Nie ma natomiast zbiorczych statystyk, ilu pacjentów spowodowało to ostre zapalenie wątroby, ilu z nich z tego powodu umarło. Nie wiadomo też, ile osób w województwie cierpi na przewlekłą niewydolność wątroby z powodu nadużywania alkoholu. Tylko w grudniu w Szpitalu Ogólnym było dwóch takich pacjentów. Wiadomo, że problem jest poważny.
W Europie jest zapotrzebowanie na 16 tys. zabiegów wspomagania wątroby rocznie. W Polsce to kilka tysięcy zabiegów. Ponieważ u nas metoda jest nowa, nie ma dokładnych statystyk.
Źródło: Dziennik Zachodni

Klauzula informacyjna ›