"Rynek monitorowany" - tablice z takim hasłem od kilku dni wiszą na skoczowskim ratuszu. - Wszystko po to, aby przebywający na rynku wiedzieli, że są w kamerze- argumentuje Beata Macura ze skoczowskiego magistratu.

Zdaniem skoczowskich urzędników, wymaga tego ustawa o ochronie danych osobowych. Na skoczowski rynek "patrzą" trzy kamery. Jedna z nich została zamontowana na budynku ArtAdresu, a dwie na ratuszu. Te ostatnie kosztowały niespełna cztery i pół tysiąca złotych.

 Obraz z kamery obrotowej na ArtAdresie przekazywany jest do skoczowskiego komisariatu. Kamery na budynku ratusza rejestrują obraz i przekazują go do magistratu, gdzie jest on archiwizowany.

Źródło: Radio Bielsko