Około 3 mln zł pochłonie reanimowanie bielskich ulic po tegorocznej zimie. Aby uchronić samochody bielszczan przed urwaniem kół, urzędnicy posłali już drogowców na najważniejsze drogi w mieście.

Choć zima dopiero na półmetku, po ostatnim ociepleniu już można zobaczyć, jak dała się we znaki bielskim ulicom. Trudno znaleźć drogę, na której nie ma dziur.

Henryk Juszczyk, pełnomocnik bielskiego prezydenta zajmujący się drogami, przyznaje, że jest kiepsko. - Te ulice, które zostały już gruntownie zmodernizowane, jak 3 Maja, Partyzantów i Bystrzańska, trzymają się świetnie, bo są porządnie zrobione. Ale w tych starszych wyskoczyły wielkie dziury. Nie chcemy, by kierowcy niszczyli na drogach auta, dlatego wykorzystując ocieplenie, już wysłaliśmy ekipy remontowe na główne drogi - mówi Juszczyk.

Drogowców zalepiających dziury można już spotkać na ul.: Żywieckiej, Niepodległości, Lwowskiej, Cieszyńskiej, Orzeszkowej, Akademii Umiejętności. Urzędnicy przyznają, że jest to prowizoryczne zalepianie dziur i niewykluczone, że wiosną jeszcze raz trzeba będzie przeprowadzić prace w tych miejscach. Pozimowe remonty zniszczeń pochłoną około 3 mln zł. Na gruntowną modernizację zbyt wielu dróg nie ma co liczyć, bo zabraknie na to pieniędzy, a pod opieką miasta jest około 500 km ulic. Wiadomo, że przebudowane mają zostać m.in. ul. Witosa i Bestwińska.

Juszczyk apeluje, aby kierowcy, którzy zauważą dziury zagrażające bezpieczeństwu, zgłaszali je do Miejskiego Zarządu Dróg pod numer 033 497 96 36.

Źródło: Gazeta Wyborcza