Telewizja publiczna oszacowała, że za produkcję sygnału z Zimowego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy, który odbędzie się w Beskidach, trzeba zapłacić 900 tys. złotych. TVP rezygnuje z niektórych transmisji.

- Nie stać nas na taki wydatek, dlatego zrezygnowaliśmy z transmisji niektórych konkurencji. Jesteśmy w trakcie tworzenia umowy na produkcję sygnału za 550 tys. złotych - mówi Adam Krzesiński, sekretarz generalny PKOl.

Tadeusz Pilarz, szef komitetu organizacyjnego Śląsk-Beskidy 2009, nie kryje rozgoryczenia. - To impreza młodzieżowa, a TVP uznała, że w Polsce taki sport nikogo nie interesuje. Telewizję interesuje tylko oglądalność. Lepiej puszczać Klossa po raz któryś, niż imprezę, która w Polsce odbędzie się po raz pierwszy - komentuje.

Krzesiński przyznaje, że PKOl wcześniej otrzymywał informacje, że z powodu okrojonego budżetu TVP nie weźmie na siebie produkcji sygnału z tych zawodów. - Zaoferowali nam więc produkcję na warunkach komercyjnych - mówi Krzesiński.

Telewizyjna transmisja festiwalu była jednym z głównych warunków otrzymania prawa jego organizacji. W PKOl przekonują, że w 2004 roku padły ustne gwarancje ze strony ówczesnego kierownictwa TVP.

Robert Korzeniowski, dyrektor TVP Sport, zwraca uwagę, że PKOl starając się o przyznanie Polsce tej imprezy, zobowiązał się do międzynarodowej produkcji sygnału telewizyjnego, bez udokumentowanego porozumienia z TVP. Dlatego w planowanym budżecie telewizji produkcja sygnału z festiwalu w Beskidach nie została ujęta.

Dyrektor Korzeniowski dodaje, że w tym czasie siły i pieniądze telewizja zaangażuje w sporty seniorskie - będą wówczas trwały mistrzostwa świata w narciarstwie alpejskim w Val d'Isere i mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym.

Robert Korzeniowski podkreśla, że przed laty nikt z TVP nie konsultował tej sprawy i nie troszczył się o to, czy telewizja będzie miała na to sprzęt i wystarczające środki. Od kilku miesięcy rozmawiali o tej sprawie i PKOl nie znalazł żadnych zobowiązań telewizji publicznej.


Źródło: Dziennik Zachodni