Bielski magistrat będzie się starał o unijne pieniądze na profesjonalne badanie ruchu turystycznego w mieście. Czy warto wydawać pieniądze na takie badania? Czy miasto ma realną szansę powalczyć o turystów?

Badania ruchu turystycznego przeprowadzono już m.in. w Wiśle, Szczyrku, Istebnej, Brennej i Ustroniu, czyli na terenie Beskidzkiej Piątki. Zrobiło je za unijne pieniądze Cieszyńskie Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Gospodarczych "Delta Partner". Potem wójtowie i burmistrzowie dostali konkretne wskazówki, co powinni zmienić, by dostosować ofertę turystyczną do potrzeb gości i przyciągnąć więcej turystów.

W Bielsku-Białej takie badania robiono ostatni raz w czasach, gdy istniało jeszcze województwo bielskie. Dlatego magistrat będzie się starał o unijne pieniądze na taką analizę. A jej koszt jest niemały, w przypadku Bielska-Białej trzeba będzie wydać około 50-60 tys. zł. Jednak specjaliści zapewniają, że to bardzo dobra inwestycja.

- Widać to właśnie na przykładzie Beskidzkiej Piątki czy Wrocławia, który dzięki odpowiedniej strategii z powodzeniem rywalizuje z Krakowem. Dzisiaj intuicja nawet najlepszych specjalistów z wydziału promocji miasta nie wystarczy - mówi Zbigniew Śliwiński, właściciel zajazdu Horolna i hotelu Cis na Żywiecczyźnie, działacz Beskidzkiej Izby Turystyki.

Od lat mówi się o tym, że Bielsko-Biała mogłoby stać się turystyczną stolicą regionu, ale nie potrafi czerpać profitów ze swojego położenia. Większość turystów przejeżdża przez miasto w drodze do Szczyrku czy na Żywiecczyznę, nie zatrzymując się tutaj nawet na chwilę. Czym miasto mogłoby powalczyć o turystów? Zdaniem Śliwińskiego niekoniecznie musi to być zdobiąca okładki wszystkich folderów promocyjnych kolejka linowa na Szyndzielnię. - Miasto może pochwalić się wyjątkowo ciekawą historią. Ma piękną starówkę, odrestaurowany rynek, bardzo ciekawy zamek Sułkowskich. Po remoncie zabytkowy hotel President będzie perełką. Dla turystów z Zachodu możliwość nocowania w obiekcie z taką historią będzie wielką atrakcją - wylicza Śliwiński.

Właśnie niezła baza hotelowa to - jego zdaniem - kolejny atut miasta. Bielskie hotele chwalą nawet zagraniczni turyści. Władysław Orszulik, przewodnik PTTK z Cieszyna, kilka dni temu jeździł po regionie z grupą dziennikarzy z największych niemieckich gazet. - W bielskim hotelu Vienna po bardzo smacznym obiedzie wszyscy robili wywiady z kucharzem, rodowitym Włochem - opowiada Orszulik.

Zdaniem specjalistów miasto niedostatecznie wykorzystuje także istnienie Studia Filmów Rysunkowych, w którym powstawały przez lata kultowe kreskówki o Bolku i Lolku czy Reksiu. Pomysłem na przyciągnięcie turystów mogłoby być np. wybudowanie Bolkolandu - parku rozrywki z postaciami z bielskich kreskówek, o co od lat zabiega Roman Nehrebecki, pierwowzór filmowego Lolka. - Na święta przyjechał do mnie przyjaciel z Pragi. To wielki wielbiciel kreskówek. Był bardzo zdziwiony, że nie może kupić w mieście żadnych gadżetów związanych z Bolkiem i Lolkiem - opowiada bielszczanin Jarosław Kania.

Jeszcze jeden atut miasta to jego położenie i możliwość połączenia pobytu w nim (ze wszystkimi jego atrakcjami typu kino, teatr, dyskoteki) z odpoczynkiem w górach. - Od lat mówi się np. o połączeniu wyciągami narciarskimi Dębowca z Szyndzielnią i poprowadzeniu wyciągów przez Klimczok aż do Szczyrku. To przyciągnęłoby do miasta zimowych turystów, mających do wydania znacznie więcej pieniędzy niż ci przyjeżdżający latem - mówi Śliwiński.

PS.O tej sprawie piszemy w obszernym artykule pt. "Turysta zapłaci" (www.bielsko.biala.pl/1652,artykuly

Źródło: Gazeta Wyborcza