Będzie miło, ale czy taniej?
W ten weekend bielski Rynek stał się miejscem dorocznego spotkania europejskich przyjaciół naszego miasta. Są tańce, śpiewy, folklor, muzyka i rybne przysmaki z Bałtyku. Organizatorzy 4. Festiwalu Miast Partnerskich poprosili kolegów z Ustki, aby zweryfikowali ubiegłoroczny cennik potraw z ryb. Goście znad morza są bardzo mile widziani, ale nie powinni przywozić do nas swojej drożyzny.
- Celem festiwalu – powiedziała naszemu portalowi Anna Zgierska, naczelnik Wydziału Promocji Miasta UM – jest promocja Bielska-Białej wśród przedstawicieli zaprzyjaźnionych miast oraz prezentacja bielszczanom tradycji, kultury oraz atrakcji turystycznych tych ośrodków. Trudno oszacować materialne korzyści, jakie wynikają z naszych kontaktów. Z pewnością jednak ułatwiają one porozumienie na wielu płaszczyznach, są wyrazem integracji w jednoczącej się Europie.
Wbrew temu co napisano o festiwalu na stronie internetowej Ratusza, sobotnio-niedzielna impreza nie będzie forum biznesowym. Zdaniem pani Zgierskiej, być może w składzie tej czy innej delegacji znajdzie się radny, który prowadzi własny biznes i w ten sposób na Rynku dojdzie do nawiązania jakichś więzów gospodarczych w skali mikro. Jedno jest natomiast pewne – rezultatem współpracy z miastami europejskimi jest stale rosnąca wymiana młodzieży. Dzięki festiwalowi cudzoziemcy przekonują się, że bielski klimat sprzyja turystom. Dlatego z roku na rok rośnie też ruch turystyczny dorosłych.
Podobnie jak w latach ubiegłych, na płycie Rynku zobaczymy występy kilkuosobowych zespołów folklorystycznych (w niedzielne popołudnie szczególnie polecamy grupę ze słowackiej Żyliny), a nawet kapele rockowe w repertuarze popularnym. Krajową estradę reprezentować będą dwa zespoły szantowe z Ustki: Kliwer oraz Mark Twain. Natomiast w imieniu gospodarzy wystąpią artyści z Grupy Furmana oraz Lorda.
W plenerach bielskiej Starówki odbywa się kiermasz sztuki ludowej, na którym beskidzcy twórcy pokazują swoje dokonania artystyczne w takich m.in. dziedzinach, jak rzeźba w drewnie, budownictwo instrumentów muzycznych, zabawkarstwo, zdobnictwo bibułkowe, plastyka obrzędowa. Artyści z Koniakowa prezentują koronki, a z Makowa – hafty.Natomiast najmłodszych bielszczan zainteresuje zapewne stoisko, na którym na żywo powstają obrazy malowane na...dziecięcych buziach.
Organizatorzy zadbali o nasze żołądki. O przychylność smakoszy zabiegają kucharze z dobrych restauracji w Ustce, specjalizujące się w daniach rybnych. Sa ryby świeże i mrożone, smażone i na wynos. Przyrządzane na tysiąc sposobów. Z naszego Ratusza wysłano sugestię, aby ceny potraw były niższe od ubiegłorocznych. Goście obiecali, że zanim sporządzą cenniki, sprawdzą ile kosztują ryby w bielskich sklepach i hipermarketach.
Trudno jednak przesądzić, jakie wnioski wyciągną z lustracji bielskich placówek handlowych. Źle byłoby, gdyby goście wraz z zapachem nadmorskiej bryzy przywieźli ze sobą drożyznę usteckiej promenady. W tych dniach za kufel piwka w smażalni na deptaku zapłacić trzeba 6,5 zł.
Festiwal jest okazją do publicznej prezentacji miast Euroregionu BESKIDY. Na innych stoiskach poznamy całoroczną ofertę turystyczną Podbeskidzia oraz wybrzeża słupskiego.
Więcej informacji: www.um.bielsko.pl
Robert Kowal
.jpg)
.jpg)

Klauzula informacyjna ›