Osoby korzystające z przejścia podziemnego pod bielskim placem Chrobrego mogą zaobserwować dziwne zjawisko: w mroźne dni drzwi windy dla niepełnosprawnych same się zamykają i otwierają. Dźwig trzeba przebudować.

Przeszklona winda dla niepełnosprawnych w przejściu podziemnym na placu Chrobrego została zamontowana sześć lat temu. Miała ułatwić osobom na wózkach wydostanie się z przejścia. Ale tego nie robi, bo ciągle są z nią problemy. Ludzie krytykują na przykład, że drzwi otwierają się tylko po jednej stronie szybu. By wydostać się z windy, trzeba obrócić się wózkiem inwalidzkim w ciasnym wnętrzu albo próbować wyjechać tyłem. - A to bardzo trudne. W dodatku niebezpieczne, bo bardzo łatwo okraść niepełnosprawnego zajętego próbą wydostania się z windy. Takie kradzieże zresztą się tam zdarzały - mówi Marian Wnuk, bielszczanin i wiceprzewodniczący Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Osób Niesprawnych Ruchowo.

To jednak nie koniec problemów. Największe są zimą. W mroźne dni winda po prostu nie działa. Dźwig stoi w miejscu, a automatyczne drzwi same się otwierają i zamykają, strasząc przechodniów. Przyczynę tych problemów udało się wreszcie ustalić. Ta winda jest po prostu nieprzystosowana do naszych warunków atmosferycznych.

- W kategorii Surrealizm Roku zgłaszam windę na placu Chrobrego, która jest produkcji włoskiej i w parametrach technicznych posiada zastrzeżenie, iż może funkcjonować w temp. do -5 Celsjusza - pisze na blogu bielskiego radnego Janusza Okrzesika jeden z internautów pod tekstem podsumowującym miniony rok.

Jakby tego było mało, okazuje się, że piasek i błoto przynoszone na butach przez przechodniów blokują fotokomórki. - Rzeczywiście, rozwiązanie zastosowane na placu Chrobrego nie sprawdza się w naszych warunkach atmosferycznych - przyznaje Wojciech Waluś, dyrektor bielskiego Miejskiego Zarządu Dróg.

Po co w takim razie zamontowano tam taką windę? Waluś tłumaczy, że dźwig znalazł się w projekcie przebudowy przejścia. Była to pierwsza taka winda w mieście, nikt nie miał doświadczenia z takimi urządzeniami i nie było żadnych przesłanek, że u nas się jednak to nie sprawdzi. - Mądrzejsi o kłopoty z tą windą będziemy wiedzieli, czego unikać przy kolejnych inwestycjach - zapewnia Waluś.

Bielscy urzędnicy podjęli już decyzję o przebudowie windy. Zmieniona zostanie lokalizacja wyjścia, by nie trzeba było się obracać w środku na wózku inwalidzkim, specjaliści zastanawiają się też nad tym, jak poradzić sobie z niskimi temperaturami np. za pomocą klimatyzacji. Poszukiwane jest rozwiązanie, dzięki któremu będzie można uniknąć kucia zmodernizowanego kilka lat temu placu Chrobrego.

Wnuk ubolewa, że trwało to aż tyle czasu. Mówi, że nie byłoby takich problemów, gdyby przed zamontowaniem dźwigu zapytano niepełnosprawnych o radę. - Jeździmy po świecie, widzimy, jak to rozwiązują inne miasta. Budowanie dla nas bez nas jest po prostu bez sensu, ta winda jest najlepszym przykładem - uważa Wnuk.

Źródło: Gazeta Wyborcza