Mieszkańcy Bielska-Białej mogą poczuć się bezpieczniej. W centrum miasta pilnuje ich 14 nowych kamer. A to nie koniec - w tym roku monitoring zajrzy na pierwsze osiedla.

Dzięki kamerom bielscy strażnicy widzą na monitorach w swojej siedzibie, co dzieje się w różnych zakątkach śródmieścia. Monitoring od lat pomaga straży miejskiej w wykryciu niejednego przestępstwa czy chuligańskiego wybryku. Dlatego zdecydowano, żeby do istniejących 20 kamer dołożyć kolejne, obserwujące nowe miejsca w mieście.

- Do końca zeszłego roku podłączono 14 kamer. Pochłonęło to ponad pół miliona złotych - mówi Andrzej Grzegorzek, komendant straży miejskiej.

Nowe kamery znajdują się m.in. na ruchliwych i niebezpiecznych skrzyżowaniach ul. Lwowskiej z Krakowską oraz Stojałowskiego i Konfederatów Barskich. Zamontowano je również na ul. Szkolnej, w rejonie skrzyżowania ul. Komorowickiej z Targową, u zbiegu ulic Wyzwolenia z Głęboką oraz na skwerze przy ul. Głębokiej. Tutaj na ławeczkach często spotykają się pijacy. Kolejne kamery obserwują starówkę: ul. Mickiewicza, Schodową, rynek i rejon ulic Pankiewicza i Krętej. Tam na dziko wyrzucane są śmieci i dochodzi do bijatyk między osobami wychodzącymi z lokali na starówce.

Monitoring dotarł też na pl. Żwirki i Wigury, bielskie targowisko oraz - co ucieszy podróżnych - na dworzec PKP. - W tym roku chcemy zainstalować monitoring na pierwszych osiedlach, bo mieszkańcy bardzo się tego domagają. Mamy na ten cel 800 tys. zł - wyjaśnia Grzegorzek.

Monitoring ma pojawić się m.in. na os. Złote Łany, Karpackim, Beskidzkim, Śródmiejskim, Polskich Skrzydeł i Kopernika.

Źródło: Gazeta Wyborcza