Wieloletni program rewaloryzacji bielskiej Starówki czeka klęska, jeśli nie zmienimy filozofii pozyskiwania środków finansowych na jego realizację. Budżetu gminy nie stać na wyłożenie wielu milionów złotych na odbudowę zabytkowych kamieniczek. Ostatnio wyschło także obfite dotąd źródło unijne, przy pomocy którego można było remontować starą substancję mieszkaniową.

Bielska Starówka jest rodzynkiem w skali krajowej. Posiada unikalny układ lokacyjny z XIII wieku i przynajmniej z tego powodu powinna odzyskać dawną świetność. Niestety, dopadły ją wszystkie problemy polskiej zabytkowej zabudowy usługowo-mieszkalnej: własnościowe, techniczne, finansowe, organizacyjno-prawne. Jest bardzo zaniedbana, czasem nawet spróchniała do fundamentów. Nic dziwnego, gdyż do niedawna nie było tutaj kanalizacji i dlatego nieczystości spływały do szamb, a następnie przenikały do gruntu.   

W skład staromiejskiej zabudowy wchodzi łącznie 118 budynków, z czego 77 znajduje się w rejestrze zabytków. Połowa obiektów jest nadal własnością komunalną, bo w ostatnich latach gminie udało się sprzedać ledwie klika kamienic. Tymczasem pieniędzy miejskich wystarcza na remont przeciętnie jednego zabytkowego budynku rocznie.

Niezależnie od formy własności, wszystkie kamieniczki są objęte wieloletnim programem rewaloryzacji Starówki z 2004 r. Jego dotychczasowa realizacja przy pomocy brukselskich pieniędzy doprowadziła do spektakularnej restauracji jednej pierzei oraz oddania nowej płyty Rynku. Ostatnio jednak to źródło finansowania wyschło. Dramat wynika ze zmian w Regionalnym Programie Operacyjnym, który określa m.in. zasady pomocy strukturalnej dla samorządów w latach 2007-2013.

Otóż według nowego programu, renowacje obiektów zabytkowych z lokatorami nie mogą być finansowane z funduszy pomocowych. Jeśli więc w kamienicy mieszka choć jedna osoba, Bruksela nie dołoży do remontu ani eurocenta! Decyzja katowickich urzędników jest o tyle niezrozumiała, że dotyczy nie tylko bielskiej Starówki, gdzie niemal wszystkie budynki są zamieszkałe. Dotyczy ona także wielu zaniedbanych śląskich zabytków, w których mieszkają ludzie. Warto podkreślić, że żaden inny regionalny program operacyjny nie zawiera takich absurdalnych ograniczeń.

    Kamienice trzeba jednak mimo wszystko rewaloryzować. Choćby dlatego, aby któraś znów nie runęła na naszych oczach w gruzach. Właściciele budynków teoretycznie mogą wnioskować o pomoc do wojewódzkiego konserwatora zabytków lub Ministerstwa Kultury wspierającego program „Dziedzictwo Kulturowe”, ale obie instytucje zamknęły już przyjmowanie wniosków na br.

    - Właścicieli zabytkowych kamienic wspomaga powiatowy i gminny fundusz ochrony środowiska – powiedziała naszemu portalowi Jolanta Jędrzejczyk, pełnomocnik prezydenta miasta ds. rewitalizacji Starówki. – Są to środki na remont dachu i elewacji oraz wymianę okien. Kredytów na inwestycje termoizolacyjne udzielają też banki.

    W zrujnowanych kamienicach trzeba jednak wyburzyć lub wymienić zgoła wszystko, od piwnicy po krokwie. Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej z 2006 roku, środki na remont prywatnych mieszkań w obiektach zabytkowych mogą być finansowane z kasy gminnej. Tyle że jest to w zasadzie pusty zapis, gdyż w tegorocznym budżecie miasta na ochronę zabytków przewidziano niewiele ponad 400 tys. zł. Kamienicznicy znają możliwości budżetowe gminy i być może dlatego nie wystąpili jeszcze w br. do Ratusza z żadnym wnioskiem o dotację.

    Z tego pobieżnego przeglądu wynika, że odbudowa bielskiej Starówki nie będzie postępowała w przyzwoitym tempie bez poważnej rewizji w poglądach urzędników prezydenta Jacka Krywulta, dotyczących zasad pozyskiwania środków pomocowych. Pieniądze w Brukseli dla nas są, lecz trzeba umieć je stamtąd wyciągnąć. Biuro pani Jędrzejczyk potrafiło w przeszłości wyremontować kamieniczkę nr 6 w Rynku dzięki środkom unijnym na...górnictwo.

Obecnie duże pieniądze na remont kamienic można uzyskać z unijnego funduszu wspomagającego małe i średnie przedsiębiorstwa. Co prawda w obiektach wspieranych z tego programu nie może nikt mieszkać, ale możliwe jest inwestowanie w zakłady usługowe, które zlokalizowane są w zabytkowej substancji. Zwłaszcza, że według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, parter i poddasza kamienic przeznaczone są na różnego rodzaju działalność usługową.

    Gmina bielska skorzystała z tej zasady jeden jedyny raz, gdy przywracała do życia  kamienicę nr 15 w Rynku. Obecnie w budynku mieści się stylowa apteka, a lokale mieszkalne w stanie surowym zostaną wkrótce sprzedane na przetargu. Dzięki takim inwestorom prywatnym Starówka będzie zmieniała swój wygląd i mieszkańców, stając się z czasem prestiżową dzielnicą tzw. klasy średniej.

                                                                          Robert Kowal