To już dekada odkąd Podbeskidzie, Śląsk Cieszyński i Żywiecczyzna stały się częścią nowo powstałego województwa śląskiego. Pozostała część byłego województwa bielskiego została przyłączona do Małopolski. Co o tych zmianach myślą sami zainteresowani po 10 latach?

- Województwo bielskie powinno trwać wiecznie. Bielsko-Biała ma prawo i możliwości, aby stać się lokalną metropolią. Ale do tego też jest potrzebna reforma administracji: większy budżet i kompetencje powinien dostać sejmik samorządowy, administracje specjalne powinny całkowicie zostać podporządkowane wojewodzie - przekonywał we wrześniu 1997 roku na łamach "Gazety Wyborczej" Jan Wysogląd, ówczesny wicewojewoda bielski. Te i podobne im argumenty nikogo nie przekonały. Wszystkie projekty reformy rządowej przewidywały likwidację województwa bielskiego.

W obronę bielskiego zaangażowali się wtedy m.in. Grażyna Staniszewska i Janusz Okrzesik. W bielskich sklepach i punktach usługowych zbierane były podpisy mieszkańców protestujących przeciw planom likwidacji województwa. W styczniu 1998 roku pisaliśmy w "Gazecie", że w kilka dni pod protestem podpisało się m.in. 900 z 1200 pracowników bielskiej Apeny. W sumie pod protestem podpisało się 40 tys. osób.

W czerwcu 1998 roku bielscy radni uchwalili rezolucję, że w razie likwidacji województwa miasto chce przynależeć do Małopolski, a nie do Śląska. W stronę Krakowa spoglądał także Żywiec. Na domach na Śląsku Cieszyńskim pojawiły się jednak transparenty "Tu zawsze był i będzie Śląsk".

Bogdan Ficek, burmistrz Cieszyna

Cieszyn przez te lata bardzo się rozwinął. Trudno mi jednak powiedzieć, czy nie rozwinąłby się tak samo, gdyby nadal istniało województwo bielskie. Na pewno skutki likwidacji odczuwają mieszkańcy. Wiele spraw trzeba załatwiać w stolicy województwa, a do Katowic mają dużo dalej niż mieli do Bielska-Białej. Trudniej nam się też teraz przebić do władz z naszymi różnymi problemami. Myślę jednak, że pojawiające się co jakiś czas pomysły reaktywacji województwa bielskiego są nierealne. No i nie zapominajmy, że u nas większość ludzi opowiedziała się za przynależnością do Śląska.

Antoni Szlagor, burmistrz Żywca

Po likwidacji województwa bielskiego musieliśmy przyzwyczaić się do zupełnie nowej rzeczywistości. To było trudne, bo Żywiecczyznę kulturowo o wiele więcej łączy z Krakowem niż Katowicami. Obawialiśmy się, jak to wszystko będzie wyglądało. Z perspektywy tych 10 lat uważam jednak, że Żywiec nie stracił na przyłączeniu do województwa śląskiego. Na pewno rozwija się dzięki temu infrastruktura, przybywa nam np. dróg. A jak się przekonaliśmy, z urzędnikami z Katowic też można się dogadać.

Dariusz Kocierz, sołtys Lalik na Żywiecczyźnie

Bardzo nam trudno załatwić cokolwiek w Katowicach. I to bez względu na to, kto jest wojewodą. Nie wiem, jak oni tam np. dzielą pieniądze, bo do nas, na prowincję, prawie nic nie trafia. Bardzo się dziwię. Najwyraźniej kolejni wojewodowie nie mają pojęcia, jak wiele osób ze Śląska do nas się przeprowadza albo buduje domki letniskowe. Więc nie dają pieniędzy także na poprawę życia "swoich". To prawda, że główne drogi zostały zmodernizowane. Jednak każdy wie, jak wyglądają np. drogi w Kamesznicy czy innych małych miejscowościach. Śląsk dzieli unijne pieniądze, ale nam udało się je zdobyć tylko raz, na remont drogi za kapliczką.

Józef Michałek, góral z Istebnej, działacz Oddziału Górali Śląskich Związku Podhalan

Nie byłem zwolennikiem województwa bielskiego, bo ze Śląskiem łączy nas wiele pod względem historycznym i kulturowym. Myślę jednak, że o wiele większy wpływ, niż zmiany na mapie województw, miało zostawienie gmin w PRL-owskim kształcie. To zmieniono np. w Czechach, gdzie gmina to po prostu miejscowość z kilkuset mieszkańcami. Tak małe gminy mobilizują ludzi do współpracy, bo same nie dają sobie rady. U nas, niestety, samorządy się kłócą. Myślę też, że coraz większe znaczenie w stosunku do województwa będą miały euroregiony i na to powinniśmy się nastawić.

Źródło: Gazeta Wyborcza