W bielskim Podbeskidziu trudno dostrzec wydawanie sporych pieniędzy na pozyskiwanie doświadczonych i znanych zawodników. Kierunek transferowy bielszczan jest zupełnie inny.

Nie oznacza to jednak, że klub działa wbrew zamierzeniom szkoleniowca Górali Marcina Brosza. Wręcz przeciwnie. Trener jest znany z tego, że z przeciętnego zawodnika potrafi ''zrobić'' solidnego pierwszoligowego piłkarza.  - Cały czas monitorujemy rynek. Na ekstraklasie począwszy, a na C-klasie skończywszy - podkreśla Brosz.

 - Trenerzy i działacze zespołów z niższych lig wykonują dla nas świetną robotę. Ze względu na to, że jesteśmy w okolicy największym klubem, możemy liczyć na ich pomoc. Często nasze działania wybiegają też poza granice regionu. Co rusz pojawiają się nowe nazwiska młodych i zdolnych piłkarzy - dodaje trener.

W ostatnich sezonach zawodnikami Podbeskidzia bez większego rozgłosu stali się chociażby Sławomir Cienciała (Beskid Skoczów), Krzysztof Zaremba (Beskid Andrychów) czy Krzysztof Chrapek (Górnik Brzeszcze). Już teraz trudno wyobrazić sobie skład Podbeskidzia bez 33-letniego środkowego pomocnika Rafała Jarosza, który jeszcze dwa lata temu reprezentował barwy czwartoligowej Koszarawy Żywiec.

Grzegorz Wieczorek