Reaktywacja bielskiego Zamku
Osoby, które pamiętają zniszczoną elewację bielskiego Zamku przecierają teraz oczy ze zdumienia. Zabytkowy budynek zmienił się nie do poznania. Już z daleka widać jego pastelową bryłę oraz odnowione okna i zdobienia.
- Remont elewacji praktycznie się już zakończył. Została jedynie kosmetyka - wyjaśnia Wojciech Glądys, zastępca dyrektora bielskiego muzeum, której znajduje się w Zamku.
A przecież wielu bielszczan dobrze pamięta, jak jeszcze kilka lat temu ówczesny dyrektor bielskiego muzeum dr Jerzy Polak umieścił na zamkowych murach planszę, która informowała, że remont obiektu będzie mógł się rozpocząć najwcześniej w... 2030-którymś roku. Tak się nie stało dzięki pieniądzom, które placówka otrzymała z wydziału kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego. Za przeszło 5 mln zł odnowiona została cała elewacja zabytkowej budowli. Przygotowania do remontu zaczęły się jesienią 2006 roku. Prace - prowadzone w oparciu o program konserwatorski opracowany przez Jana Gałaszka - trwały przez cały 2007 i 2008 rok.
- Obawialiśmy się zim, ale wszystkie trzy były stosunkowo ciepłe, więc można było prowadzić prace - wspomina Glądys.
Remontowi towarzyszyło sporo niespodzianek. Na przykład podczas zbijania tynków okazało się, że pod 8-centymetrową warstwą cementowo-wapienną znajduje się kolejna, momentami mająca grubość 10 cm. Wszystko się sypało, ozdoby były uszkodzone i odklejały się od ścian, wschodnia elewacja po zbiciu tynków wyglądała jak po ostrzale artyleryjskim. Specjaliści z toruńskiej firmy Rastauro pracujący pod okiem Piotra Domagały pieczołowicie wszystko doprowadzali do porządku.
- Podczas remontu rozsypał się także taras pod wieżą zamkową. Nie był to zwykły taras. Pełnił funkcję podpory fundamentu. Pod ziemią rozszerzał się do grubości prawie czterech metrów. Musieliśmy więc zrobić dodatkowe ekspertyzy, a całość wzmocnić - opowiada zastępca dyrektora muzeum.
Jakby tego było mało, to zerwał się dach wieży, bo wszystkie elementy były nadgnite. Na szczęście udało się znaleźć XIX wieczny rysunek jak wyglądał i został on odnowiony według niego. Największy problem były z wyborem koloru. Udało się jednak wybrać taki, który sprawia, że Zamek wygląda schludnie i dostojnie.
Dyrekcja placówki miała pomysł, by przy okazji remontu na wieży zrobić platformę widokową. Ostatecznie zrezygnowała z tych planów. - Kosztowałoby to dodatkowo z pół miliona złotych, a widok nie byłby rewelacyjny i byłyby problemy, żeby dostać się na platformę - mówi Glądys.
Źródło: Dziennik Zachodni
Komentarze 4

Klauzula informacyjna ›