Prawnicy przygotowali ekspertyzę dla bielskiej Fundacji Ekologicznej "Arka". Ludzie, którzy mimo zakazu palą śmieci w domowych piecach powinni mieć się na baczności. Straż Miejska będzie mogła skontrolować, czym kto pali w swoim domowym piecu.

W Żywcu zdarzało się, że stężenie pyłu w powietrzu przekroczone było o kilkaset procent. Smog wiszący nad miastem uruchamiał nawet czujniki przeciwpożarowe w ratuszu. Jakim cudem zdarza się to w okolicy bez wielkiego przemysłu? Winę ponoszą podobno ludzie, którzy spalają śmieci w piecach. Choć robić tego nie wolno, zakaz jest nagminnie łamany. - Najgorzej jest zimą, w słoneczne, mroźne, bezwietrzne dni. Wtedy czasem nie ma czym oddychać - skarży się Wacław Piela, jeden z mieszkańców.

Władze miasta uznały, że najwyższy czas coś z tym zrobić. Na początek zmienią sposób rozliczania wywozu odpadów. Każde gospodarstwo będzie płacić w zależności od liczby mieszkańców. - Przy takim sposobie naliczania opłat nie będzie się już opłaciło spalać śmieci w piecach. Inaczej niż w sytuacji, gdy płaci się w zależności od ilości oddawanych odpadów - tłumaczy burmistrz Żywca Antoni Szlagor.

Burmistrz ma także inny pomysł. Tłumaczy: zanieczyszczone powietrze to przyczyna wielu chorób, często śmiertelnych. Ludzie są zabiegani, nie zdają sobie sprawy z tego, ilu spośród ich sąsiadów choruje. Dlatego jeszcze w tym roku we wszystkich dzielnicach miasta staną elektroniczne tablice mierzące poziom zanieczyszczeń w powietrzu. Jeśli poziom zanieczyszczeń nie będzie w dzielnicy przekroczony, na tablicy obok wyników pojawi się napis "długie, zdrowe życie". - Jeśli powietrze będzie brudne, wyświetli się inny napis: "rychła śmierć" bądź coś w tym rodzaju. Mam nadzieję, że może to przemówi ludziom do rozsądku - mówi Szlagor.

Problem z paleniem śmieci mają wszędzie. Kampanię uświadamiającą, jak bardzo jest to szkodliwe, prowadzi bielska Fundacja Ekologiczna "Arka". Ekolodzy przypominają: raport Komisji Europejskiej informuje, że co roku na choroby wywołane złym stanem powietrza umiera 28 tys. Polaków. W Unii co dziesiąta osoba umierająca z powodu zanieczyszczonego powietrza pochodzi z Polski.

- Obserwuję zwiększającą się liczbę pacjentów chorych na astmę oskrzelową, alergiczne zapalenia skóry czy alergie pokarmowe. Zdarzają się nawet przypadki chorób nowotworowych już u dzieci - ostrzega na stronie Arki Krystyna Tarnawa, lekarz pediatra.

Za palenie śmieci grozi 5 tys. zł mandatu, ale nie bardzo da się to egzekwować. - Ze współpracujących z nami miejscowości dochodzą sygnały, że straż miejska obawia się wchodzić do domów, uważając, że nie ma do tego prawa - tłumaczy Dariusz Paczkowski z Arki. Po pytaniach, które im zadawali samorządowcy z całej Polski, ekolodzy poprosili o pomoc prawników z międzynarodowej kancelarii Gide Loyrette Nouel. Sporządzona przez nich ekspertyza jest już gotowa.

"W naszej ocenie obowiązujące przepisy stanowią wystarczającą podstawę prawną w celu dyscyplinowania właścicieli nieruchomości naruszających obowiązujące zasady gospodarowania odpadami. Organy gminy powinny skorzystać przede wszystkim z szerokich uprawnień przyznanych przez art. 379 Prawa ochrony środowiska. Kontrole straży miejskich powinny być dokonywane w oparciu o upoważnienia wydane na podstawie tego przepisu" - czytamy w ekspertyzie.

Dokument trafi teraz do wszystkich samorządów zainteresowanych tym tematem. - Przygotowaliśmy także wiele materiałów edukacyjnych. Jednak sama edukacja nie wystarczy. Ludzie muszą odczuć, że palenie śmieci jest zakazane, a stanie się to dopiero wtedy, gdy zaczną sypać się kary - uważa Paczkowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza