Bez dziadów przemierzających wsie Żywiecczyzny trudno sobie wyobrazić karnawał. Dziady chodzą tu od niepamiętnych czasów.

W każdej miejscowości działa kilka dziadowskich grup, największe liczą nawet po 40 osób. Niektóre biura podróży mają w swojej ofercie beskidzki karnawał.

Dziady zaczynają chodzić już w sylwestra. Każdą grupą dowodzi komendant. Są w nich konie i niedźwiedzie oraz postaci z życia codziennego: golibroda, Cygan, Żyd, kominiarz, doktor. Nie brakuje też diabłów i śmierci. Stroje przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a niektóre maski mają po kilkadziesiąt lat. Dziady to kolędnicy, ale bez szopki. Pukają od drzwi do drzwi, tańczą, śpiewają i winszują. W zamian żądają pieniędzy albo wódki. Za próg mało kto ich wpuszcza, żeby domu nie umorusali.

Od lat dziadom przypisywano magiczne moce. Mają obudzić życie w uśpionej zimą przyrodzie. Odgrywają symboliczne sceny, np. konie (im większy, tym lepszy będzie urodzaj) padają na śnieg (umierają), a potem powstają (budzi się życie), niedźwiedzie, kładąc się, "zapładniają" ziemię. Hałas dzwonków i trzaskanie batów ma odstraszyć złe duchy.

Tradycyjnie w korowodach dziadowskich chodzili tylko kawa le ro wie. Młodzieńcem była nawet Panna Młoda, która wchodzi jako pierwsza ze skarbonką. Dziadowanie miało być sposobem na nieśmiałość. Mając na twarzy maskę, łatwiej było poznać ładną pannę. Teraz do dziadów przystępują też dzieci.

Pachołkowie, którzy towarzyszą "koniom", odstraszają złe moce batami. Mają one po trzy-cztery metry długości. Zakończone są foliowym sznurkiem, który potęguje huk. Rekordziści potrafią strzelić batem nawet 100 razy w minutę!

Strzelających z bata będzie można podziwiać podczas 40. Przeglądu Zespołów Kolędniczych i Obrzędowych "Żywieckie Gody 2009" w Żywcu. Gody potrwają od 23 stycznia do 1 lutego 2009 r. Oprócz przeglądu widowisk jasełkowych i koncertów (m.in. zespołu Golec uOrkiestra 25 stycznia w Żywcu) podziwiać będzie można plenerowe grupy obrzędowe i konkurs strzelania z bata (żywiecki Rynek, 24 stycznia, początek o godz. 9).

W ofercie biur na początek stycznia i lutego jest m.in. za 330 zł weekendowy wyjazd do Węgierskiej Górki. W ofercie oprócz zwiedzania Żywca i browaru są m.in. uroczysta kolacja, kulig i całonocna zabawa. W tym czasie będzie duża szansa, żeby spotkać kolędujących dziadów lub podziwiać ich pod czas godów.

Źródło: Gazeta Wyborcza