Tłumy narciarzy i snowboardzistów zaczęły zjeżdżać w Beskidy na sylwestra. Policja ostrzega przed złodziejami.


Na beskidzkich stokach leży nawet pół metra śniegu. Jest mróz, więc gospodarze ośrodków narciarskich uruchomili armatki i lance do produkcji sztucznego śniegu. Amatorów białego szaleństwa nie brakuje. Do Wisły, Szczyrku czy Korbielowa zaczęli ściągać sylwestrowi goście z całej Polski. Adam Janik przyjechał do Szczyrku z Warszawy. - Warunki są świetne, pogoda piękna. To wymarzony czas na pobyt w górach - mówi.

Kto czekał z decyzją na ostatnią chwilę, może mieć problemy ze znalezieniem miejsca do spania - z myślą o sylwestrze większość miejsc została wcześniej zarezerwowana. W tym roku dużym powodzeniem cieszą się bale sylwestrowe w najelegantszych beskidzkich hotelach. Wielu turystów będzie się bawiło także na imprezach plenerowych, m.in. w Wiśle i Szczyrku.

Niestety, tłumy narciarzy na stokach to wymarzona okazja dla złodziei. Policjanci radzą: nie zostawiajmy nart przed restauracjami czy na dachach samochodów, lepiej oddać je do przechowalni.

Źródło: Gazeta Wyborcza