Jedni pracowali nad Świętą Rodziną, drudzy nad Trzema Królami a jeszcze inni nad muzykantami i pękatymi owieczkami. Mieszkańcy Wilkowic sami przez kilka miesięcy rzeźbili swoje szopki. Efekty ich starań warto zobaczyć.

Wspólne rzeźbienie w gminie Wilkowice nie jest przypadkiem. Zaczęło się przed czterema laty od projektu "I ty możesz zostać artystą". Były to warsztaty rzeźbiarskie dla zwykłych ludzi prowadzone przez Stanisława Kwaśnego, tutejszego artystę ludowego. Udało mu się zarazić swoją pasją wiele osób. - Zawsze powtarzałem im, że każdy potrafi rzeźbić, tylko jeszcze o tym nie wie. Gdy spróbowali okazało się, że im też zaczyna wychodzić. I tak ich wciągała praca z dłutem - tłumaczy Kwaśny.

Po skończonych warsztatach zaproponował wspólne rzeźbienie dużych, plenerowych szopek, co miało dalej integrować nowych rzeźbiarzy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Pierwsze figury powstały już w minionych latach. - W tym roku postanowiliśmy nasze szopki znacznie rozbudować. Pomysł spodobał się nawet w Ministerstwie Kultury, które przyznało nam 15 tys. zł dotacji na ten cel - mówi Mieczysław Rączka, wójt Wilkowic.

Prace trwały pół roku, jedni rzeźbili postacie Świętej Rodziny, drudzy Trzech Króli, jeszcze inni owieczki. Rzeźbienie wciągnęło także wójta Rączkę. - Zrobiłem muzykanta - góralskiego skrzypka oraz jednego z króli. To naprawdę fascynujące zajęcie - przyznał wójt.

Sylwester Białas na wspólne rzeźbienie przyjeżdżał aż z Bielska-Białej. Spod jego dłuta wyszedł muzykant z kontrabasem. - Wspólna praca była wspaniałym przeżyciem. Dzięki niej próbuję rzeźbić sam w domu. Wyrzeźbiłem nawet prezent dla żony pod choinkę - opowiada.

W szopce w Wilkowicach znajduje się teraz kilkanaście ponad metrowych postaci. Obok tych głównych - także św. Franciszek z papugami oraz patroni diecezji: św. Jan Sarkander i św. Jan Kanty. Z kolei szopka w Mesznej wzbogaciła się o anioły unoszące się nad stajenką i ma teraz siedem metrów wysokości! Obie będzie można oglądać do końca stycznia.

Źródło: Gazeta Wyborcza