W ten weekend kończą się rozgrywki II ligi piłkarskiej. W sobotę o godz. 17.00 podczas meczu Podbeskidzia ze Zniczem Pruszków bielscy kibice chcą podziękować piłkarzom za najlepszy sezon w historii klubu. Gdyby nie karne sześć punktów nałożone na klub jeszcze przed sezonem, Podbeskidzie obecnie znajdowałoby się na trzecim miejscu i sobotni mecz byłby… pojedynkiem o awans do Ekstraklasy!
 
Kończąca się piłkarska wiosna była bardzo intensywna. Od 8 marca piłkarze rozegrali już po 14 spotkań. „Górale” rozpoczynali rundę będąc na 10. miejscu, które spokojnie pozwalało na utrzymanie się w II lidze. Taki cel właśnie stawiali sobie działacze i piłkarze przed rozpoczęciem sezonu. Jednak dobra gra szybko pokazała, że zespół stać na więcej. W pamięci kibiców na długo pozostaną wspaniałe mecze z Wisłą Płock (4:0) czy Polonią Warszawa (1:0). W sześciu rozegranych na własnym stadionie meczach Podbeskidzie nie straciło wiosną żadnego punktu!
 
                                                  Szacunek przeciwników
 
Niewiele gorzej bielscy piłkarze spisywali się w meczach wyjazdowych. Zaczęło się od pechowej porażki z Arką w Gdyni 2:3 po stracie dwóch goli w doliczonym czasie gry. Potem zwycięstwa 2:1 w Opolu nad Odrą i 2:0 z GKS-em w Katowicach pozwalały mozolnie piąć się w górę tabeli. Do włączenia się do walki o Ekstraklasę zabrakło kilku punktów.
 
Równie ważne jak zdobywane punkty było wrażenie pozostawiane przez bielskich piłkarzy. Na internetowych forach po prawie każdym meczu Podbeskidzia pojawiały się wpisy kibiców drużyn przeciwnych wychwalające „Górali”: To, co pokazali w dzisiejszym meczu zawodnicy Podbeskidzia, zasługuje na słowa uznania. - pisał kibic Arki, - TSP było zdecydowanie lepszym zespołem, przeważało pod każdym względem - komentował mecz Odra-Podbeskidzie kibic z Opola, - Gdyby w tym meczu był wyniki 5:0 to i tak Polonia powinna się cieszyć, że tak mało przegrała. – podsumowywał mecz z Podbeskidziem Gieneq z Polonii Warszawa. Natomiast Jano37 z Katowic napisał - Bez zbytniej napinki, ale Podbeskidzie jest chyba najlepszym zespołem wiosny-szacunek dla Bielska (wszystkie komentarze pochodzą z serwisu 90minut.pl).
 
Do ostatniego meczu sezonu Podbeskidzie zdobyło na boisku 61 punktów (nie odejmując 6. punktów karnych). To więcej niż w najlepszym dotychczas dla „Górali” sezonie 2004/05, kiedy walczące do ostatniej kolejki o prawo gry w barażach o ekstraklasę, Podbeskidzie zgromadziło 58 punktów.
 
                                                                  Tajemnica drużyny
 
Co jest tajemnicą sukcesu Podbeskidzia? Bez wątpienia kluczową decyzją było zatrudnienie rok temu młodego i zdolnego trenera Marcina Brosza. To on w ciągu kilku miesięcy zbudował drużynę, która potrafi wygrać z każdym zespołem.
 - Udało się stworzyć wartościową drużynę z zawodników, którzy do tej pory uważani byli za średniaków – podkreśla prezes klubu Jerzy Wolas – Do zespołu doszło dwóch Słowaków z IV ligi, dwóch zawodników Koszarawy Żywiec i stali się pierwszoplanowymi postaciami zespołu. Rozwinęli się także zawodnicy występujący w Bielsku już od kilku sezonów. Wszystko to sprawiło, że Podbeskidzie gra naprawdę dobra piłkę, którą z przyjemnością się ogląda.
 
Ostatnią okazją do obejrzenia Podbeskidzia w tym sezonie będzie sobotni (godz. 17.00) mecz z zajmującym drugie miejsce w tabeli i walczącym o awans do ekstraklasy Zniczem Pruszków. Na tym spotkaniu nie powinno zabraknąć żadnego kibica piłkarskiego z okolic Bielska-Białej.
 
Ci, którzy na meczach „Górali” już byli – powinni przyjść i podziękować piłkarzom za udany sezon. Ci natomiast, którzy Podbeskidzia w akcji jeszcze nie widzieli, powinni wybrać się na Stadion Miejski przy ul. Rychlińskiego, aby zobaczyć naprawdę solidną i widowiskową piłkę. Tym bardziej, że motywacji do gry bielskim piłkarzom na pewno nie zabraknie. Gdyby nie karne punkty, to właśnie ten mecz decydowałby o awansie do ekstraklasy. „Górale” będą więc chcieli udowodnić, że ich piłkarskie umiejętności pozwalają na ten awans.
 
Dodatkowego smaczku meczowi dodaje fakt, że bielski klub w tym roku nie stracił jeszcze ani jednego punktu na swoim stadionie. Ewentualne zwycięstwo ze Zniczem przejdzie więc bez wątpienia do historii TSP. Jeszcze nigdy Podbeskidzie nie wygrało wszystkich meczy w rundzie na własnym stadionie.
 
                                                                                       Jarosław Zięba