Siedem miesięcy trwała przebudowa ulicy Karbowej w Bielsku-Białej. Jedni ją chwalą, inni ganią. Ci ostatni mówią, że okolica straciła urok, a miasto brutalnie wdziera się w tereny zaciszne i zielone.


Ulica została oddana do użytku w poniedziałek. Z powodu trwających prac porządkowych jej otoczenie przypomina księżycowy krajobraz. Ale naprawdę ładnie zrobi tu się dopiero wiosną, gdy zazielenią się trawa i zasadzone krzewy.

Przebudowa 1600 m ulicy została wykonana z rozmachem i kosztowała blisko 13,5 mln zł. W internecie pojawiły się jednak opinie, że po modernizacji Karbowa nie pasuje do okolicy. "Ten widok odpycha. Nawet w ładną pogodę będzie to jakieś takie bezduszne miejsce. Projektowanie przestrzeni publicznej przyjaznej ludziom w naszym kraju wciąż kuleje" - pisali goście miejskiego blogu. A jego autor podsumował, że Karbowa teraz bardziej przypomina podgórską obwodnicę aniżeli przyjemny deptak.

Z tymi opiniami nie zgadza się Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu. - Ta ulica w ogóle nie miała charakteru - mówi. - Była wąska, kręta i niebezpieczna, pozbawiona chodników i oświetlenia. Trzeba było zdecydowanie podnieść jej standard, wszak mamy w planach bazę narciarską na Dębowcu i Szyndzielni - dodaje.

Podobnego zdania są mieszkańcy Karbowej. - Szerokie chodniki, porządna nawierzchnia i oświetlenie - ulica na miarę XXI wieku - mówi pan Wojciech. A pan Ryszard, mieszkaniec os. Beskidzkiego, chwali zbudowaną przy okazji ścieżkę rowerową. - Piękna, szeroka, wreszcie nie będę się bał jeździć na rowerze - mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza