Za darmo, a nie chcą
Specjaliści alarmują: 70-80 proc. bielskich dzieci ma wady postawy, które wymagają gimnastyki korekcyjnej. Chociaż zajęcia są za darmo, dzieci ćwiczyć nie chcą. Im są starsze, tym jest z tym gorzej.
Specjaliści z bielskiego ośrodka gimnastyki korekcyjno-kompensacyjnej na zlecenie władz miasta przez kilka lat badali bielskie dzieci. Wyniki są alarmujące. - Możemy mówić o pandemii. Aż 70 proc. dzieci w mieście ma wady postawy - alarmuje Paweł Kowalski, dyrektor ośrodka.Z badań wynika, że gimnastyka korekcyjna jest najbardziej potrzebna uczniom z IV, V i VI klas szkół podstawowych. Dzięki współpracy ośrodka z magistratem od października specjaliści rehabilitacji przyjeżdżają do bielskich szkół podstawowych i dwa razy w tygodniu prowadzą bezpłatne zajęcia z uczniami.
Rehabilitantka Iwona Jadamik jeździ do Szkoły Podstawowej nr 31 w Starym Bielsku. Zaczęła od przebadania uczniów i niemal u każdego znalazła jakąś wadę. - Najczęściej to różne rodzaje skoliozy, ale także okrągłe plecy, koślawe kolana - wylicza. - To są wady, które teraz da się jeszcze skorygować gimnastyką - mówi.
Pełna zapału zabrała się do pracy. Mąż pomógł jej przygotować ulotki z zestawami ćwiczeń do wykonywania w domu - dwie godziny gimnastyki w tygodniu nie wystarczą. Ale okazało się, że prowadzenie zajęć wcale nie jest takie proste. - Pomagają mi wychowawcy, ale przekonanie rodziców do tego, że gimnastyka to bardzo ważna sprawa, jest trudne. Na spotkanie ze mną przyszło zaledwie czworo rodziców. Udało się wreszcie zebrać grupę, ale to nadal tylko część dzieci, które powinny ćwiczyć - mówi Jadamik. Od rodziców często słyszy: "Nasze dziecko nie ma czasu, bo chodzi na dodatkowe lekcje z języka angielskiego albo na karate, co mu w zupełności wystarcza". - To przerażające. Z tych dzieci wyrosną inwalidzi - martwi się rehabilitantka. Podobnie jest w innych szkołach. Zdaniem Kowalskiego do gimnastyki najtrudniej przekonać gimnazjalistów i uczniów szkół średnich.
Ryszard Harężlak, rehabilitant i doradca metodyczny ośrodka, mówi, że gimnastyka korekcyjna została zepchnięta na margines. Dorośli uważają, że ważniejsze są dodatkowe lekcje języków obcych czy nauka gry na instrumentach. Nic dziwnego, że uczniowie myślą jak ich rodzice. - Naszym zdaniem gimnastyka powinna być prowadzona we wszystkich szkołach podstawowych w Polsce, wtedy zmieni się podejście uczniów do tych zajęć. Piszemy do posłów, ministrów i prosimy, żeby ktoś wreszcie zwrócił na to uwagę. Odbijamy się od ściany - denerwuje się Harężlak. - Jakby tego było mało, nadal zdarzają się lekarze, którzy mówią rodzicom, że ich dziecko na pewno wyrośnie np. ze skoliozy.
Harężlak chce zainteresować problemem rzecznika praw dziecka. - Potrzebna jest kampania, która przekona rodziców, jak ważny jest to problem. Trafia do mnie coraz więcej dzieci z zaniedbanymi wadami, wymagającymi operacji. Już jest ich tak dużo, że muszą czekać kilkanaście miesięcy w kolejce na zabieg. Aż strach pomyśleć, co będzie za kilka, kilkanaście lat - ostrzega.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 1542 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
gjm
a wystarczy zmusic do chodzenia na w-f regularnie i od poczatku. jak? to proste: kto chce miec zwolnienie z zajec fizycznych musi 1) miec zwolnienie od lekarza albo najlepiej komisji lekarskiej, 2) (koniecznie!) nie miec wolnego w czasie lekcji w-fu tylko chodzic na zajecia teoretyczne!! juz widze te tlumy "chorych dzieci", ktore nagle zdrowieja i chodza normalnie na w-f, zeby tylko nie musiec sie uczyc np zasad gry w siatkowke, wymiarow boisk itp.oczywiscie w miare mozliwosci moze szkola organizowac wyjscia na basen i inne 'zastepcze' zajecia, ktore sa bardziej zwiazane z rehabilitacja, ale jak sie nie da to przynajmniej niech nie daja ulg tym, ktorym sie nie chce chodzic na w-f!
niestety w tej chwili robi sie to tylko na niektorych uczelniach, a nie w podstawowkach gdzie to jest najwazniejsze, zeby chodzono na zajecia. mam nadzieje, ze sie cos wkrotce zmieni
GP
No cóż, dzieciaki siedzą przed komputerem zamiast iść pograć w piłkę (bo i tak nie ma gdzie), albo siedzą skulone na ławce przed blokiem, gimnazjaliści i licealiści to z reguły wolą iść palić za kioskiem, czy w innym zaułku, niż "poniżać się" w oczach kolegów idąc na gimnastykę korekcyjną - to dla nich obciach... Takie czasy niestety. Za moich czasów podstawówkowych było jeszcze trochę inaczej - co najmniej połowa klasy chodziła na taką gimnastykę i wszystko grało, ale wtedy nie było jeszcze takiej szopki z językami, karate oraz dążeniem rodziców do doskonałości zawodowej i gonitwą za jak największą kasą...

Klauzula informacyjna ›