Skutki obecnego kryzysu na świecie widoczne są już w Bielsku-Białej. W najnowszym blogu radny Janusz Okrzesik oblicza, że przyszłoroczne wpływy do budżetu miasta mogą być nawet o 22 mln zł mniejsze od zakładanych. Co z inwestycjami miejskimi?
 
„Wraz z ekonomistami z mojej uczelni próbowałem dokonać takiego szacunku i w najbardziej pesymistycznym wariancie wyszło nam aż 22 mln złotych mniej do budżetu. Co to znaczy dla bielszczan? Spokojnie, żadnej katastrofy budżetowej nie będzie, nie staną autobusy ani nie zamkniemy szkół, nie wydają się zagrożone także największe inwestycje typu wiadukt na Wyzwolenia. Na pewno nie pójdziemy w tę stronę, którą wybrał np. Wrocław, radykalnie tnąc wydatki inwestycyjne. W Bielsku-Białej raczej wybieramy taktykę "ucieczki do przodu", licząc po cichu także na to, że zaoszczędzimy na przetargach, wykorzystując dekoniunkturę na rynku usług budowlanych. Mimo wszystko trzeba się liczyć z tym, że w wyniku mniejszych wpływów budżetowych niektórych mniejszych inwestycji nie rozpoczniemy zgodnie z planem, a niektórych nie skończymy w przyszłym roku”.
 
 
 
 
                                                                                                                              rok