Sezon narciarski został otwarty
W górach - zima. Jak co roku, najpierw ruszyły wyciągi na Białym Krzyżu w Szczyrku. Na nartach można tam było pojeździć już tydzień temu. We wtorek sezon rozpoczął się w wiślańskim ośrodku Stożek, a w sobotę otwarte zostały kolejne ośrodki.
Wiślański Stożek, niedzielne przedpołudnie. Wieje wiatr, ale kolejka wywożąca narciarzy na górę jest czynna. Na parkingu stoi kilkadziesiąt samochodów. Tłoku nie ma. Na stoku trenują dzieci ze szkółki narciarskiej.
- W sobotę warunki były o wiele lepsze, ludzi było więcej - mówi Witold Pruski, gospodarz ośrodka. W sobotę z tras tego ośrodka skorzystało 700 osób. Za jednorazowy przejazd kolejką trzeba zapłacić 5 zł, wyciąg talerzykowy kosztuje 2 zł. Opłaca się kupić siedmiodniowy karnet za 250 zł. Na jego wykorzystanie jest czas do końca sezonu. Na miejscu można wypić gorącą herbatę i coś przekąsić.
Ośrodek Pilsko w Korbielowie słynie z tego, że na nartach można jeździć czasem nawet w maju. Tłumów też nie widać. Może dlatego, że jeździć można tylko w górnych partiach tras, np. trasą nr 5 na odcinku z Pilska do Hali Szczawiny. Karnet na pół dnia, do godz. 13, kosztuje 45 zł. Na siedmiodniowy karnet trzeba wyłożyć 350 zł. Obiad można sobie kupić np. w nowoczesnym schronisku PTTK na Hali Miziowej. - Tanio nie jest, ale nie są to też ceny, które zwalają z nóg. Na jednodniowy wypad to dla mnie idealne miejsce - mówi Wojciech Dworzański z Katowic. - Jak na tę porę roku warunki są naprawdę niezłe - zachwala. W sobotę z tras na Pilsku skorzystało pół tysiąca narciarzy.
Wreszcie Szczyrk. Na Białym Krzyżu halny poczynił już spustoszenia - widać błoto i trawę. Na parkingu stoi kilkadziesiąt samochodów. Jeżdżą tu głównie początkujący narciarze, bo trasy są łagodne. Na stoku przeważają dzieci. Rodzice siedzą w pobliskiej karczmie słynącej z dobrego, regionalnego jedzenia. - To fajne miejsce na wypad z całą rodziną. Czasem zabieramy ze sobą 80-letnią babcię. Ona spaceruje i wdycha świeże powietrze, a my jeździmy na nartach - mówi Julia Falińska z Bielska-Białej.
Celem większości narciarzy nie jest jednak Biały Krzyż, ale ośrodek Czyrna-Solisko, największy w Polsce. Niedawno kraj obiegła wieść, że właściciele prywatnych gruntów na trasach i pod wyciągami wreszcie dogadali się z GAT-em i tej zimy trasy narciarskie nie będą wreszcie blokowane przez właścicieli gruntów. Założona przez nich spółka pod nazwą Szczyrkowski Ośrodek Narciarski wydzierżawiła ośrodek. - Już w najbliższą środę podpisujemy umowę - mówi prezes SON-u Stanisław Richter. - Jeszcze tej zimy unowocześnimy system sztucznego naśnieżania - zapowiada.
W Czyrnej-Solisku czynne są trasy na Hali Pośredniej. Dobrze przygotowana jest tzw. Golgota. Karnet na pół dnia, do godz. 13, kosztuje 42 zł. Za tygodniowy trzeba zapłacić 350 zł. Nawet w sobotę, kiedy warunki były znośne, ludzi było niewiele - może z 400 osób. - Wieść o końcu konfliktu poszła w świat, ale ludzie chyba nie dowierzają, chcą się najpierw przekonać, jak sytuacja będzie się rozwijała - uważa Józef Lechowicz ze szczyrkowskiego Biura Kwater Prywatnych.
Sezon narciarski w Beskidach został otwarty na krótko. Meteorolodzy zapowiadają ocieplenie, halny zwiewa śnieg. - Ale jeszcze parę dni na pewno będzie można pojeździć - zaprasza Richter.
Źródło: Gazeta Wyborcza

Klauzula informacyjna ›