W bielskim Sądzie Rejonowym rozpocznie się wkrótce proces mężczyzny, który przez długi czas znęcał się nad swoją żoną. W trakcie awantur domowych małżonek bił swoją ofiarę po całym ciele, a nawet przykładał jej do piersi rozpalone żelazko.
 
Śledztwo w tej smutnej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Bielsku-Białej. W akcie oskarżenia prokurator opisał horror, który trwał małżeństwie od listopada ub.r. do maja tego roku. W tym czasie Stanisław G. znęcał się psychicznie i fizycznie nad żoną, wywoływał awantury, wulgarnie wyzywał, wyrzucał małżonkę ze wspólnego mieszkania, szarpał za włosy, bił i kopał po całym ciele.
 
Obdukcja lekarska stwierdziła u ofiary m.in. obrażenia głowy, złamanie kości nosa, przebicie błony bębenkowej ucha, stłuczenia klatki piersiowej. Podczas awantury w kwietniu br. przyłożył jej rozpalone żelazko do ciała, powodując ciężkie oparzenia piersi, ramienia i dłoni. W maju Stanisław G. wywołał kolejną i ostatnią scysję małżeńską. Tym razem uszkodził żonie kręgosłup.
 
Tak długa bezkarność brutala nie byłaby możliwa bez wsparcia ze strony...ofiary. Osoby poszkodowane w takich sytuacjach, najczęściej żony, w milczeniu tolerują domową przemoc i agresję. Obawiają się rozpadu małżeństwa, opinii publicznej, życia w samotności. Zgłaszają się na policję, gdy ból je przerasta. Stanisławowi G. grozi kara pięciu lat więzienia. Zagrożenie mogłoby być dwukrotnie wyższe, ale prokurator uznał, że sprawca nie był szczególnie okrutny.
 
 
                                                                                          rok