W bielskim Sądzie Okręgowym nie zapadł wczoraj wyrok w sprawie internauty Marka Witoszka z Cieszyna, oskarżonego o znieważenie Prezydenta RP.

Jego obrońca z urzędu, Jerzy Kamieniecki wycofał bowiem wniosek o dobrowolne poddanie się karze, złożony podczas pierwszej rozprawy. Sprawa, może potrwać nawet kilka lat. Konieczne jest bowiem przeprowadzenie postępowania dowodowego. Nie obejdzie się bez opinii biegłego.

Przypomnijmy, że 25-letni cieszynianin oskarżony jest o to, że w napisanym przez siebie amatorskim programie do pozycjonowania stron w internecie w taki sposób ustawił ich kolejność w wyszukiwarce internetowej, że gdy internauci wpisywali w nią słowo "kutas", na pierwszym miejscu pojawiała się oficjalna strona prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Internautę namierzyli śląscy policjanci.

- Istnieje w tej sprawie wiele wątpliwości, więc dobrowolne poddanie się karze nie jest możliwe - mówił wczoraj Jerzy Kamieniecki. - To proces precedensowy, nie było takiego, w którym zapadłby wyrok o obrazę dokonaną w sposób pośredni, przy pomocy wyszukiwarki.

Kamieniecki dodał, że nie można określić miejsca przestępstwa, bo wyszukiwarka jest amerykańska, a oskarżony z nią eksperymentował.

- Dzięki pomocy eksperta znaleźliśmy w niej 14 innych odnośników do różnych osób, w tym również premiera, działających na podobnej zasadzie. Ponadto obraza prezydenta może być dokonana tylko z zamiarem bezpośrednim. Tu go nie ma. Oskarżony chciał wypróbować pozycjonowanie wyszukiwarki w sposób rozpowszechniony w USA. Tego typu żarty internetowe mają tam nawet swoją nazwę i nie są zagrożone żadną karą - argumentował obrońca.

Andrzej Hołdys z prokuratury w Cieszynie zapewniał wczoraj: - Proces będzie okazją do przytoczenia wszystkich dowodów, które zebrała prokuratura i które pokażą z kim mamy do czynienia.

Termin kolejnej rozprawy sędzia Miłosz Borowski wyznaczył na 5 stycznia przyszłego roku.

Źródło: Dziennik Zachodni