Rozmowa z dyrektorem Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej, Krzysztofem Knapikiem.

Iloma autobusami miejskimi jeżdżą teraz bielszczanie?
- Ogółem dysponujemy 129 autobusami, lecz część z nich jest zawsze wyłączona z ruchu, gdyż przechodzi obsługę techniczną. Można więc powiedzieć, że każdego dnia w Bielsku-Białej i okolicach przewozi pasażerów do 110 naszych wozów.

Czy to jest nowoczesny tabor? Mam na myśli zarówno komfort obsługi, jak podróżowania.
- Większość - bo około 80 sztuk - to pojazdy marki Ikarus. Połowa z nich jest przegubowa. Mamy też 16 Solarisów, 10 Mercedesów citaro, 10 Jelczy, 9 Manów. Są to wozy o różnym poziomie zaawansowania technicznego. Np. 37 proc. jest przystosowanych do przewozu osób niepełnosprawnych. Mercedesów citaro nie ma jak dotąd żaden zakład komunikacyjny w kraju. Obecnie są one u nas najczęściej eksploatowane i z tego tytułu stanowią jakby wizytówkę przedsiębiorstwa.

                             Prawo, a rozrzutność

W innych miastach ludzie podróżują w gorszych warunkach?
- Nasz tabor jest najnowocześniejszy na Śląsku, choć nie tak dobry jak w Krakowie. Ogółem mieścimy się w średniej ogólnopolskiej. Mamy jednak coś, co zdecydowanie wyróżnia nas w kraju. Mamy perspektywę! Od lat bowiem co roku wzbogacamy tabor o dziesięć nowych autobusów. Ponadto prowadzimy remonty kapitalne pojazdów przegubowych, wyposażając jej w nowoczesne podzespoły, np. klimatyzację w kabinach kierowców. Myślę, że dzięki temu posłużą nam jeszcze kilka lat.

Ma Pan pojazdy pięciu marek. To chyba rozrzutność. Nie taniej byłoby serwisować autobusy z jednej czy dwóch fabryk?
- Jako firma samorządowa, musimy podporządkować się przepisom ustawy o zamówieniach publicznych. Procedura przetargów jest żmudna i długotrwała. Kontrahenci zgłaszają do nich pojazdy konkurencyjne technicznie i cenowo, a w razie najmniejszych wątpliwości zaskarżają wyniki przetargu. Ideałem byłby park samochodowy składający się z wozów dwóch marek, lecz prawo zabrania nam faworyzować kogokolwiek.

Wygodnie się Panu podróżuje po Bielsku? Kiedy ostatnio incognito jechał Pan autobusem MZK?
- Kierowcy znają moją twarz, po pięciu latach pracy na stanowisku dyrektora firmy nie jestem anonimowy.

Skąd zatem przekonanie, że MZK jest dobrym przewoźnikiem?
- Bielska komunikacja miejska od lat działa w oparciu o unikalny w skali kraju system konsultacji z radami osiedli. Spotkania z udziałem przedstawicieli wszystkich 30 rad organizujemy co kwartał. Te osoby posiadają bezpośredni wpływ na opracowanie i zmiany rozkładów jazdy. Jeśli więc ktoś z pasażerów chciałby korekty kursu na jakiejś linii, to proszę o kontakt z radnymi osiedlowymi. My wówczas skonsultujemy ten postulat ze wszystkimi radami działającymi na danej trasie i jeżeli możliwy będzie kompromis, rozkład zostanie zmieniony.

Dużo takich krytycznych uwag otrzymujecie od radnych osiedlowych?
- Jeszcze parę lat temu na spotkaniach wrzało. Dziś wszyscy rozumiemy czym jest komunikacja zbiorowa, jakimi prawami się rządzi. Rzadko słyszę krytyczne uwagi.

Rada Miejska też was oszczędza. Zgodnie ze statutem miasta, ma prawo i obowiązek nadzoru nad komunikacją miejską.
- Interpelacje i skargi radnych na funkcjonowanie MZK są sporadyczne, zdarzają się 2-3 razy w roku. Na tym szczeblu radni myślą o interesach miasta jako całości. Czasem zdarza się, że doradzą to lub owo. Jesteśmy otwarci na takie propozycje.

                         Kampania buraczana w mieście

Ile lat przesiedział za kółkiem przeciętny kierowca bielskiego MZK? Czy wszyscy młodzi wyjechali już za chlebem do UE?
- Nie mamy kłopotów kadrowych, wszystkie stanowiska kierowców są obsadzone. Na ponad 300 kierowców zatrudnionych w MZK, niespełna trzydziestu nie ukończyło 30 roku życia. Ogromna większość naszych pracowników, to osoby po czterdziestce.

Skąd więc przekonanie wielu naszych Czytelników, że bielscy kierowcy mylą przewóz osób z kampania buraczaną? Ułańska fantazja ponosi starszych kierowców?
- Nasi kierowcy należą do najlepszych w kraju. Niedawno jeden z nich wywalczył we Wrocławiu tytuł mistrza Polski kierowców komunikacji miejskiej, a drugi reprezentant Bielska zajął 12 miejsce w stawce 51 zawodników. Nasza kadra nieustannie podnosi swoje umiejętności poprzez udział w dorocznych wewnętrznych kwalifikacjach do mistrzostw krajowych oraz w obligatoryjnych szkoleniach z zakresu BHP, ppoż., udzielania pierwszej pomocy czy psychologicznych. Każdy kierowca musi umieć postępować w sytuacjach kryzysowych, np. uspokoić zdenerwowanego pasażera lub wezwać policję w razie bójki czy demolowania pojazdu przez chuliganów.

Przyznam, że mnie jako pasażera interesuje bardziej płynna jazda autobusu niż umiejętność obsługi gaśnicy przez kierowców.
- Nagłe przyśpieszenia czy hamowanie jest zwykle wymuszone przez ruch na jezdni. Każdego roku autobusy miejskie biorą udział w ledwie kilku kolizjach. W niemal wszystkich przypadkach sprawcą są inni kierowcy. Dlatego płacimy coraz mniejsze składki z tytułu ubezpieczenia OC.

Czy dzięki temu mniej płacimy za bilety?
- MZK jest przedsiębiorstwem budżetowym, utrzymującym się ze sprzedaży biletów. Dotacja celowa, którą otrzymujemy z kasy miasta refunduje nam tylko ulgi uchwalane przez Radę Miejską dla różnych grup pasażerów. W sumie, nie generujemy zysków, ale też nie przynosimy strat. Wychodzimy na zero.

Czytelnicy portalu prosili, abym Pana zapytał, kiedy na przystankach MZK będzie schludniej?
- Nie jestem właściwym adresatem tego pytania. Od dłuższego czasu dzierżawcą przystanków komunikacji miejskiej jest Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała. Prawdopodobnie, MZK odzyska kontrolę nad przystankami na początku przyszłego roku.

Będą na przystankach duże tablice informujące pasażerów o nazwie ulicy bądź najbliższej przecznicy? Dla osób, które nie znają miasta jest to cenna pomoc.
- Mamy takie plany w odniesieniu do około 30 przystanków, zlokalizowanych w newralgicznych punktach miasta. Liczymy jednak na współfinansowanie tego zamierzenia z funduszów pomocowych UE. Z tego co wiem, konkurs zostanie ogłoszony w połowie przyszłego roku.

                         Gdzie się podziały przegubowce?

Informacja o kolejnych zatrzymaniach pojazdu jest dostępna w niektórych autobusach. Będzie ich więcej?
- Niektórzy kierowcy i pasażerowie krytykują obecny system informacji głosowej. Jeżdżąc często na danej linii, mają dość powtarzających się komunikatów tej samej treści. Ale pojazdów wyposażonych w taką instalację będzie przybywać.

Kolejny zarzut: zbyt mało autobusów przegubowych na liniach najbardziej obciążonych w godzinach szczytu, np. 4, 6, 28.
- Po pierwsze, nie mamy dostatecznej ilości pojazdów przegubowych. Po drugie, takich obciążonych kursów na danej linii jest kilka w ciągu doby. Tymczasem autobus musi jeździć cały dzień. Nie ma zatem sensu, aby przegubowiec woził powietrze przez większą część zmiany.

Z braku laku niech jeździ wóz trzydrzwiowy. Ale Mercedesy citaro mają tylko po dwoje drzwi. Pasażerowie skarżą się, że jest to dla nich spore utrudnienie, szczególnie w godzinach szczytu.
- Są to najnowocześniejsze autobusy miejskie w Europie. Citaro jest pojazdem krótkim, 10,5- metrowym. Dlatego ma dwoje drzwi. Dla krytyków takiego rozwiązania mam jednak dobrą wiadomość. Już we wrześniu br. otrzymamy dodatkowo 10 kolejnych pojazdów tego typu. Tyle że 12-metrowych, 3-drzwiowych. Wedle pierwotnych założeń, dwudrzwiowe Mercedesy miały obsługiwać linie, na których chcieliśmy wprowadzić zasadę wchodzenia przednimi i wychodzenia tylnimi drzwiami. Podobna reguła obowiązuje w komunikacji miejskiej w Europie Zachodniej, choć tam nawet autobusy 18- metrowe mają dwoje drzwi.

Chce Pan uczyć pasażerów, jak mają wchodzić do autobusu?
- Dzięki temu uporządkujemy ruch w pojeździe. Zwiększymy wygodę podróżowania, bo pasażerowie będą mieli więcej miejsca. Od dłuższego czasu zasadę tę wprowadzamy eksperymentalnie na linii nr 25. Autobus zatrzymuje się na przystanku, otwierają się przednie drzwi, przez które wchodzą pasażerowie. Następnie okazują kierowcy bilety, po czym przesuwają się ku przodowi pojazdu.

Zbliżają się wakacje. Część naszych Czytelników obawia się, że wskutek anulowania niektórych kursów przybędzie trudności związanych z dojazdem do pracy.
- W czasie wakacji ostro spada liczba naszych pasażerów. Od kilku lat ograniczenia kursów wpisane są w rozkład jazdy. Nie sądzę jednak, aby korekty sezonowe znacząco ograniczyły możliwość poruszania się po mieście. Mamy dobre rozeznanie potrzeb komunikacyjnych mieszkańców.

„..Autobus nr 24 jest jedynym kursem dowożącym pasażerów ze Starego Bielska i z Błoni do pracy, a w tym okresie zlikwidowane są ranne kursy...” - pisze Czytelnik. Czy wedle waszego rozeznania, wszyscy pasażerowie podróżujący na tej trasie mają po dwa miesiące urlopu?
- Obiecuję, że przyjrzę się tej sprawie.

                                           Stada autobusów

Czy banery reklamowe muszą być rozlepiane na całej powierzchni okien autobusów?
- Mnie też to czasem irytuje. Ale reklamy na pojazdach znacząco powiększają dochody MZK. Dzięki temu m.in. ceny biletów nie wzrosły od stycznia 2005r.

Dlaczego autobusy MZK poruszają się w stadach? Najpierw z przystanku odjeżdża pięć, a potem długo, długo nic...
- Nie ma innego wyjścia. W ciągu każdej godziny przez centrum miasta przejeżdża około 80 naszych autobusów. Tymczasem rozkłady jazdy dostosowane są do potrzeb pasażerów na całej trasie. Część pojazdów nieuchronnie musi się więc spotkać w jakimś newralgicznym miejscu. Podobne problemy mają firmy komunikacyjne we wszystkich miastach świata.

Wszyscy na świecie odnotowują też takie opóźnienia kursów, jak w bielskim MZK?
- To prawda, opóźnienia są fatalne. Lecz ogromna większość z nich nie powstaje z winy MZK. Zapewniam, że nasze pojazdy wyjeżdżają na trasy o czasie. W mieście remontuje się jednak wiele ciągów komunikacyjnych, powstają dodatkowe korki. Za utrudnienia z tym związane chciałbym przeprosić naszych pasażerów.

    To nie jest optymistyczny komunikat dla pasażerów. Korki będą nadal, bo Bielsko jest dziś ogromnym placem budowy. Są modernizacje, gruntowne remonty i bieżące łatanie nawierzchni lub malowanie znaków w ciągu dnia. Opóźnienia są więc nieuniknione?
- Niestety, tak. Prace drogowe w centrum są w zasadzie na ukończeniu. Więcej będzie natomiast robót na innych osiedlach.

Może więc trzeba podpowiedzieć władzom miasta, żeby pomyślały o alternatywnych środkach komunikacji miejskiej? O tramwaju, trolejbusie, pojazdach z napędem hybrydowym?
- Przywrócenie ruchu tramwajowego jest nierealne pod względem organizacyjnym. Podobnie - sprowadzenie trolejbusów. Jak Pan sobie wyobraża instalowanie infrastruktury technicznej, stacji przekaźnikowych, torowisk w totalnie zatłoczonym centrum miasta? Co innego hybrydy - są przyszłością transportu zbiorowego w aglomeracjach miejskich. Pojazdy tego rodzaju nie są jednak doskonałe i przechodzą obecnie testy w europejskich fabrykach. Podzespoły do montażu zaś sprowadzane są z USA.

                             Eksperyment z hybrydą

Hybrydy jeżdżą po Europie. Skorzystajmy więc z doświadczeń przewoźników z UE.
- Żadne krajowe przedsiębiorstwo komunikacyjne nie korzysta z tego rodzaju wozów. Nasz zakład zapisał się w kolejce do Solarisa, który właśnie montuje egzemplarz doświadczalny. Zapewniono nas, że w sierpniu lub wrześniu otrzymamy go na kilka miesięcy do testowania. Przekonamy się wtedy, jak sprawdza się w bielskich warunkach.

Dziękuję za rozmowę.

                                                          Rozmawiał: Robert Kowal

Czytaj więcej:
www.bielsko.biala.pl/1378,artykuly