Wychodzimy na zero
Rozmowa z dyrektorem Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej, Krzysztofem Knapikiem.
Iloma autobusami miejskimi jeżdżą teraz bielszczanie?
- Ogółem dysponujemy 129 autobusami, lecz część z nich jest zawsze wyłączona z ruchu, gdyż przechodzi obsługę techniczną. Można więc powiedzieć, że każdego dnia w Bielsku-Białej i okolicach przewozi pasażerów do 110 naszych wozów.
Czy to jest nowoczesny tabor? Mam na myśli zarówno komfort obsługi, jak podróżowania.
- Większość - bo około 80 sztuk - to pojazdy marki Ikarus. Połowa z nich jest przegubowa. Mamy też 16 Solarisów, 10 Mercedesów citaro, 10 Jelczy, 9 Manów. Są to wozy o różnym poziomie zaawansowania technicznego. Np. 37 proc. jest przystosowanych do przewozu osób niepełnosprawnych. Mercedesów citaro nie ma jak dotąd żaden zakład komunikacyjny w kraju. Obecnie są one u nas najczęściej eksploatowane i z tego tytułu stanowią jakby wizytówkę przedsiębiorstwa.
Ma Pan pojazdy pięciu marek. To chyba rozrzutność. Nie taniej byłoby serwisować autobusy z jednej czy dwóch fabryk?
- Jako firma samorządowa, musimy podporządkować się przepisom ustawy o zamówieniach publicznych. Procedura przetargów jest żmudna i długotrwała. Kontrahenci zgłaszają do nich pojazdy konkurencyjne technicznie i cenowo, a w razie najmniejszych wątpliwości zaskarżają wyniki przetargu. Ideałem byłby park samochodowy składający się z wozów dwóch marek, lecz prawo zabrania nam faworyzować kogokolwiek.
Wygodnie się Panu podróżuje po Bielsku? Kiedy ostatnio incognito jechał Pan autobusem MZK?
- Kierowcy znają moją twarz, po pięciu latach pracy na stanowisku dyrektora firmy nie jestem anonimowy.
Skąd zatem przekonanie, że MZK jest dobrym przewoźnikiem?
- Bielska komunikacja miejska od lat działa w oparciu o unikalny w skali kraju system konsultacji z radami osiedli. Spotkania z udziałem przedstawicieli wszystkich 30 rad organizujemy co kwartał. Te osoby posiadają bezpośredni wpływ na opracowanie i zmiany rozkładów jazdy. Jeśli więc ktoś z pasażerów chciałby korekty kursu na jakiejś linii, to proszę o kontakt z radnymi osiedlowymi. My wówczas skonsultujemy ten postulat ze wszystkimi radami działającymi na danej trasie i jeżeli możliwy będzie kompromis, rozkład zostanie zmieniony.
Dużo takich krytycznych uwag otrzymujecie od radnych osiedlowych?
- Jeszcze parę lat temu na spotkaniach wrzało. Dziś wszyscy rozumiemy czym jest komunikacja zbiorowa, jakimi prawami się rządzi. Rzadko słyszę krytyczne uwagi.
Rada Miejska też was oszczędza. Zgodnie ze statutem miasta, ma prawo i obowiązek nadzoru nad komunikacją miejską.
- Interpelacje i skargi radnych na funkcjonowanie MZK są sporadyczne, zdarzają się 2-3 razy w roku. Na tym szczeblu radni myślą o interesach miasta jako całości. Czasem zdarza się, że doradzą to lub owo. Jesteśmy otwarci na takie propozycje.
Ile lat przesiedział za kółkiem przeciętny kierowca bielskiego MZK? Czy wszyscy młodzi wyjechali już za chlebem do UE?
- Nie mamy kłopotów kadrowych, wszystkie stanowiska kierowców są obsadzone. Na ponad 300 kierowców zatrudnionych w MZK, niespełna trzydziestu nie ukończyło 30 roku życia. Ogromna większość naszych pracowników, to osoby po czterdziestce.
Skąd więc przekonanie wielu naszych Czytelników, że bielscy kierowcy mylą przewóz osób z kampania buraczaną? Ułańska fantazja ponosi starszych kierowców?
- Nasi kierowcy należą do najlepszych w kraju. Niedawno jeden z nich wywalczył we Wrocławiu tytuł mistrza Polski kierowców komunikacji miejskiej, a drugi reprezentant Bielska zajął 12 miejsce w stawce 51 zawodników. Nasza kadra nieustannie podnosi swoje umiejętności poprzez udział w dorocznych wewnętrznych kwalifikacjach do mistrzostw krajowych oraz w obligatoryjnych szkoleniach z zakresu BHP, ppoż., udzielania pierwszej pomocy czy psychologicznych. Każdy kierowca musi umieć postępować w sytuacjach kryzysowych, np. uspokoić zdenerwowanego pasażera lub wezwać policję w razie bójki czy demolowania pojazdu przez chuliganów.
Przyznam, że mnie jako pasażera interesuje bardziej płynna jazda autobusu niż umiejętność obsługi gaśnicy przez kierowców.
- Nagłe przyśpieszenia czy hamowanie jest zwykle wymuszone przez ruch na jezdni. Każdego roku autobusy miejskie biorą udział w ledwie kilku kolizjach. W niemal wszystkich przypadkach sprawcą są inni kierowcy. Dlatego płacimy coraz mniejsze składki z tytułu ubezpieczenia OC.
Czy dzięki temu mniej płacimy za bilety?
- MZK jest przedsiębiorstwem budżetowym, utrzymującym się ze sprzedaży biletów. Dotacja celowa, którą otrzymujemy z kasy miasta refunduje nam tylko ulgi uchwalane przez Radę Miejską dla różnych grup pasażerów. W sumie, nie generujemy zysków, ale też nie przynosimy strat. Wychodzimy na zero.
Czytelnicy portalu prosili, abym Pana zapytał, kiedy na przystankach MZK będzie schludniej?
- Nie jestem właściwym adresatem tego pytania. Od dłuższego czasu dzierżawcą przystanków komunikacji miejskiej jest Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała. Prawdopodobnie, MZK odzyska kontrolę nad przystankami na początku przyszłego roku.
Będą na przystankach duże tablice informujące pasażerów o nazwie ulicy bądź najbliższej przecznicy? Dla osób, które nie znają miasta jest to cenna pomoc.
- Mamy takie plany w odniesieniu do około 30 przystanków, zlokalizowanych w newralgicznych punktach miasta. Liczymy jednak na współfinansowanie tego zamierzenia z funduszów pomocowych UE. Z tego co wiem, konkurs zostanie ogłoszony w połowie przyszłego roku.
Informacja o kolejnych zatrzymaniach pojazdu jest dostępna w niektórych autobusach. Będzie ich więcej?
- Niektórzy kierowcy i pasażerowie krytykują obecny system informacji głosowej. Jeżdżąc często na danej linii, mają dość powtarzających się komunikatów tej samej treści. Ale pojazdów wyposażonych w taką instalację będzie przybywać.
Kolejny zarzut: zbyt mało autobusów przegubowych na liniach najbardziej obciążonych w godzinach szczytu, np. 4, 6, 28.
- Po pierwsze, nie mamy dostatecznej ilości pojazdów przegubowych. Po drugie, takich obciążonych kursów na danej linii jest kilka w ciągu doby. Tymczasem autobus musi jeździć cały dzień. Nie ma zatem sensu, aby przegubowiec woził powietrze przez większą część zmiany.
Z braku laku niech jeździ wóz trzydrzwiowy. Ale Mercedesy citaro mają tylko po dwoje drzwi. Pasażerowie skarżą się, że jest to dla nich spore utrudnienie, szczególnie w godzinach szczytu.
- Są to najnowocześniejsze autobusy miejskie w Europie. Citaro jest pojazdem krótkim, 10,5- metrowym. Dlatego ma dwoje drzwi. Dla krytyków takiego rozwiązania mam jednak dobrą wiadomość. Już we wrześniu br. otrzymamy dodatkowo 10 kolejnych pojazdów tego typu. Tyle że 12-metrowych, 3-drzwiowych. Wedle pierwotnych założeń, dwudrzwiowe Mercedesy miały obsługiwać linie, na których chcieliśmy wprowadzić zasadę wchodzenia przednimi i wychodzenia tylnimi drzwiami. Podobna reguła obowiązuje w komunikacji miejskiej w Europie Zachodniej, choć tam nawet autobusy 18- metrowe mają dwoje drzwi.
Chce Pan uczyć pasażerów, jak mają wchodzić do autobusu?
- Dzięki temu uporządkujemy ruch w pojeździe. Zwiększymy wygodę podróżowania, bo pasażerowie będą mieli więcej miejsca. Od dłuższego czasu zasadę tę wprowadzamy eksperymentalnie na linii nr 25. Autobus zatrzymuje się na przystanku, otwierają się przednie drzwi, przez które wchodzą pasażerowie. Następnie okazują kierowcy bilety, po czym przesuwają się ku przodowi pojazdu.
Zbliżają się wakacje. Część naszych Czytelników obawia się, że wskutek anulowania niektórych kursów przybędzie trudności związanych z dojazdem do pracy.
- W czasie wakacji ostro spada liczba naszych pasażerów. Od kilku lat ograniczenia kursów wpisane są w rozkład jazdy. Nie sądzę jednak, aby korekty sezonowe znacząco ograniczyły możliwość poruszania się po mieście. Mamy dobre rozeznanie potrzeb komunikacyjnych mieszkańców.
„..Autobus nr 24 jest jedynym kursem dowożącym pasażerów ze Starego Bielska i z Błoni do pracy, a w tym okresie zlikwidowane są ranne kursy...” - pisze Czytelnik. Czy wedle waszego rozeznania, wszyscy pasażerowie podróżujący na tej trasie mają po dwa miesiące urlopu?
- Obiecuję, że przyjrzę się tej sprawie.
Czy banery reklamowe muszą być rozlepiane na całej powierzchni okien autobusów?
- Mnie też to czasem irytuje. Ale reklamy na pojazdach znacząco powiększają dochody MZK. Dzięki temu m.in. ceny biletów nie wzrosły od stycznia 2005r.
Dlaczego autobusy MZK poruszają się w stadach? Najpierw z przystanku odjeżdża pięć, a potem długo, długo nic...
- Nie ma innego wyjścia. W ciągu każdej godziny przez centrum miasta przejeżdża około 80 naszych autobusów. Tymczasem rozkłady jazdy dostosowane są do potrzeb pasażerów na całej trasie. Część pojazdów nieuchronnie musi się więc spotkać w jakimś newralgicznym miejscu. Podobne problemy mają firmy komunikacyjne we wszystkich miastach świata.
Wszyscy na świecie odnotowują też takie opóźnienia kursów, jak w bielskim MZK?
- To prawda, opóźnienia są fatalne. Lecz ogromna większość z nich nie powstaje z winy MZK. Zapewniam, że nasze pojazdy wyjeżdżają na trasy o czasie. W mieście remontuje się jednak wiele ciągów komunikacyjnych, powstają dodatkowe korki. Za utrudnienia z tym związane chciałbym przeprosić naszych pasażerów.
To nie jest optymistyczny komunikat dla pasażerów. Korki będą nadal, bo Bielsko jest dziś ogromnym placem budowy. Są modernizacje, gruntowne remonty i bieżące łatanie nawierzchni lub malowanie znaków w ciągu dnia. Opóźnienia są więc nieuniknione?
- Niestety, tak. Prace drogowe w centrum są w zasadzie na ukończeniu. Więcej będzie natomiast robót na innych osiedlach.
Może więc trzeba podpowiedzieć władzom miasta, żeby pomyślały o alternatywnych środkach komunikacji miejskiej? O tramwaju, trolejbusie, pojazdach z napędem hybrydowym?
- Przywrócenie ruchu tramwajowego jest nierealne pod względem organizacyjnym. Podobnie - sprowadzenie trolejbusów. Jak Pan sobie wyobraża instalowanie infrastruktury technicznej, stacji przekaźnikowych, torowisk w totalnie zatłoczonym centrum miasta? Co innego hybrydy - są przyszłością transportu zbiorowego w aglomeracjach miejskich. Pojazdy tego rodzaju nie są jednak doskonałe i przechodzą obecnie testy w europejskich fabrykach. Podzespoły do montażu zaś sprowadzane są z USA.
Hybrydy jeżdżą po Europie. Skorzystajmy więc z doświadczeń przewoźników z UE.
- Żadne krajowe przedsiębiorstwo komunikacyjne nie korzysta z tego rodzaju wozów. Nasz zakład zapisał się w kolejce do Solarisa, który właśnie montuje egzemplarz doświadczalny. Zapewniono nas, że w sierpniu lub wrześniu otrzymamy go na kilka miesięcy do testowania. Przekonamy się wtedy, jak sprawdza się w bielskich warunkach.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Kowal
Czytaj więcej:
www.bielsko.biala.pl/1378,artykuly
Iloma autobusami miejskimi jeżdżą teraz bielszczanie?
- Ogółem dysponujemy 129 autobusami, lecz część z nich jest zawsze wyłączona z ruchu, gdyż przechodzi obsługę techniczną. Można więc powiedzieć, że każdego dnia w Bielsku-Białej i okolicach przewozi pasażerów do 110 naszych wozów.
Czy to jest nowoczesny tabor? Mam na myśli zarówno komfort obsługi, jak podróżowania.
- Większość - bo około 80 sztuk - to pojazdy marki Ikarus. Połowa z nich jest przegubowa. Mamy też 16 Solarisów, 10 Mercedesów citaro, 10 Jelczy, 9 Manów. Są to wozy o różnym poziomie zaawansowania technicznego. Np. 37 proc. jest przystosowanych do przewozu osób niepełnosprawnych. Mercedesów citaro nie ma jak dotąd żaden zakład komunikacyjny w kraju. Obecnie są one u nas najczęściej eksploatowane i z tego tytułu stanowią jakby wizytówkę przedsiębiorstwa.
Prawo, a rozrzutność
W innych miastach ludzie podróżują w gorszych warunkach?
- Nasz tabor jest najnowocześniejszy na Śląsku, choć nie tak dobry jak w Krakowie. Ogółem mieścimy się w średniej ogólnopolskiej. Mamy jednak coś, co zdecydowanie wyróżnia nas w kraju. Mamy perspektywę! Od lat bowiem co roku wzbogacamy tabor o dziesięć nowych autobusów. Ponadto prowadzimy remonty kapitalne pojazdów przegubowych, wyposażając jej w nowoczesne podzespoły, np. klimatyzację w kabinach kierowców. Myślę, że dzięki temu posłużą nam jeszcze kilka lat. Ma Pan pojazdy pięciu marek. To chyba rozrzutność. Nie taniej byłoby serwisować autobusy z jednej czy dwóch fabryk?
- Jako firma samorządowa, musimy podporządkować się przepisom ustawy o zamówieniach publicznych. Procedura przetargów jest żmudna i długotrwała. Kontrahenci zgłaszają do nich pojazdy konkurencyjne technicznie i cenowo, a w razie najmniejszych wątpliwości zaskarżają wyniki przetargu. Ideałem byłby park samochodowy składający się z wozów dwóch marek, lecz prawo zabrania nam faworyzować kogokolwiek.
Wygodnie się Panu podróżuje po Bielsku? Kiedy ostatnio incognito jechał Pan autobusem MZK?
- Kierowcy znają moją twarz, po pięciu latach pracy na stanowisku dyrektora firmy nie jestem anonimowy.
Skąd zatem przekonanie, że MZK jest dobrym przewoźnikiem?
- Bielska komunikacja miejska od lat działa w oparciu o unikalny w skali kraju system konsultacji z radami osiedli. Spotkania z udziałem przedstawicieli wszystkich 30 rad organizujemy co kwartał. Te osoby posiadają bezpośredni wpływ na opracowanie i zmiany rozkładów jazdy. Jeśli więc ktoś z pasażerów chciałby korekty kursu na jakiejś linii, to proszę o kontakt z radnymi osiedlowymi. My wówczas skonsultujemy ten postulat ze wszystkimi radami działającymi na danej trasie i jeżeli możliwy będzie kompromis, rozkład zostanie zmieniony.
Dużo takich krytycznych uwag otrzymujecie od radnych osiedlowych?
- Jeszcze parę lat temu na spotkaniach wrzało. Dziś wszyscy rozumiemy czym jest komunikacja zbiorowa, jakimi prawami się rządzi. Rzadko słyszę krytyczne uwagi.
Rada Miejska też was oszczędza. Zgodnie ze statutem miasta, ma prawo i obowiązek nadzoru nad komunikacją miejską.
- Interpelacje i skargi radnych na funkcjonowanie MZK są sporadyczne, zdarzają się 2-3 razy w roku. Na tym szczeblu radni myślą o interesach miasta jako całości. Czasem zdarza się, że doradzą to lub owo. Jesteśmy otwarci na takie propozycje.
Kampania buraczana w mieście
Ile lat przesiedział za kółkiem przeciętny kierowca bielskiego MZK? Czy wszyscy młodzi wyjechali już za chlebem do UE?
- Nie mamy kłopotów kadrowych, wszystkie stanowiska kierowców są obsadzone. Na ponad 300 kierowców zatrudnionych w MZK, niespełna trzydziestu nie ukończyło 30 roku życia. Ogromna większość naszych pracowników, to osoby po czterdziestce.
Skąd więc przekonanie wielu naszych Czytelników, że bielscy kierowcy mylą przewóz osób z kampania buraczaną? Ułańska fantazja ponosi starszych kierowców?
- Nasi kierowcy należą do najlepszych w kraju. Niedawno jeden z nich wywalczył we Wrocławiu tytuł mistrza Polski kierowców komunikacji miejskiej, a drugi reprezentant Bielska zajął 12 miejsce w stawce 51 zawodników. Nasza kadra nieustannie podnosi swoje umiejętności poprzez udział w dorocznych wewnętrznych kwalifikacjach do mistrzostw krajowych oraz w obligatoryjnych szkoleniach z zakresu BHP, ppoż., udzielania pierwszej pomocy czy psychologicznych. Każdy kierowca musi umieć postępować w sytuacjach kryzysowych, np. uspokoić zdenerwowanego pasażera lub wezwać policję w razie bójki czy demolowania pojazdu przez chuliganów.
Przyznam, że mnie jako pasażera interesuje bardziej płynna jazda autobusu niż umiejętność obsługi gaśnicy przez kierowców.
- Nagłe przyśpieszenia czy hamowanie jest zwykle wymuszone przez ruch na jezdni. Każdego roku autobusy miejskie biorą udział w ledwie kilku kolizjach. W niemal wszystkich przypadkach sprawcą są inni kierowcy. Dlatego płacimy coraz mniejsze składki z tytułu ubezpieczenia OC.
Czy dzięki temu mniej płacimy za bilety?
- MZK jest przedsiębiorstwem budżetowym, utrzymującym się ze sprzedaży biletów. Dotacja celowa, którą otrzymujemy z kasy miasta refunduje nam tylko ulgi uchwalane przez Radę Miejską dla różnych grup pasażerów. W sumie, nie generujemy zysków, ale też nie przynosimy strat. Wychodzimy na zero.
Czytelnicy portalu prosili, abym Pana zapytał, kiedy na przystankach MZK będzie schludniej?
- Nie jestem właściwym adresatem tego pytania. Od dłuższego czasu dzierżawcą przystanków komunikacji miejskiej jest Fundacja Rozwoju Miasta Bielsko-Biała. Prawdopodobnie, MZK odzyska kontrolę nad przystankami na początku przyszłego roku.
Będą na przystankach duże tablice informujące pasażerów o nazwie ulicy bądź najbliższej przecznicy? Dla osób, które nie znają miasta jest to cenna pomoc.
- Mamy takie plany w odniesieniu do około 30 przystanków, zlokalizowanych w newralgicznych punktach miasta. Liczymy jednak na współfinansowanie tego zamierzenia z funduszów pomocowych UE. Z tego co wiem, konkurs zostanie ogłoszony w połowie przyszłego roku.
Gdzie się podziały przegubowce?
Informacja o kolejnych zatrzymaniach pojazdu jest dostępna w niektórych autobusach. Będzie ich więcej?
- Niektórzy kierowcy i pasażerowie krytykują obecny system informacji głosowej. Jeżdżąc często na danej linii, mają dość powtarzających się komunikatów tej samej treści. Ale pojazdów wyposażonych w taką instalację będzie przybywać.
Kolejny zarzut: zbyt mało autobusów przegubowych na liniach najbardziej obciążonych w godzinach szczytu, np. 4, 6, 28.
- Po pierwsze, nie mamy dostatecznej ilości pojazdów przegubowych. Po drugie, takich obciążonych kursów na danej linii jest kilka w ciągu doby. Tymczasem autobus musi jeździć cały dzień. Nie ma zatem sensu, aby przegubowiec woził powietrze przez większą część zmiany.
Z braku laku niech jeździ wóz trzydrzwiowy. Ale Mercedesy citaro mają tylko po dwoje drzwi. Pasażerowie skarżą się, że jest to dla nich spore utrudnienie, szczególnie w godzinach szczytu.
- Są to najnowocześniejsze autobusy miejskie w Europie. Citaro jest pojazdem krótkim, 10,5- metrowym. Dlatego ma dwoje drzwi. Dla krytyków takiego rozwiązania mam jednak dobrą wiadomość. Już we wrześniu br. otrzymamy dodatkowo 10 kolejnych pojazdów tego typu. Tyle że 12-metrowych, 3-drzwiowych. Wedle pierwotnych założeń, dwudrzwiowe Mercedesy miały obsługiwać linie, na których chcieliśmy wprowadzić zasadę wchodzenia przednimi i wychodzenia tylnimi drzwiami. Podobna reguła obowiązuje w komunikacji miejskiej w Europie Zachodniej, choć tam nawet autobusy 18- metrowe mają dwoje drzwi.
Chce Pan uczyć pasażerów, jak mają wchodzić do autobusu?
- Dzięki temu uporządkujemy ruch w pojeździe. Zwiększymy wygodę podróżowania, bo pasażerowie będą mieli więcej miejsca. Od dłuższego czasu zasadę tę wprowadzamy eksperymentalnie na linii nr 25. Autobus zatrzymuje się na przystanku, otwierają się przednie drzwi, przez które wchodzą pasażerowie. Następnie okazują kierowcy bilety, po czym przesuwają się ku przodowi pojazdu.
Zbliżają się wakacje. Część naszych Czytelników obawia się, że wskutek anulowania niektórych kursów przybędzie trudności związanych z dojazdem do pracy.
- W czasie wakacji ostro spada liczba naszych pasażerów. Od kilku lat ograniczenia kursów wpisane są w rozkład jazdy. Nie sądzę jednak, aby korekty sezonowe znacząco ograniczyły możliwość poruszania się po mieście. Mamy dobre rozeznanie potrzeb komunikacyjnych mieszkańców.
„..Autobus nr 24 jest jedynym kursem dowożącym pasażerów ze Starego Bielska i z Błoni do pracy, a w tym okresie zlikwidowane są ranne kursy...” - pisze Czytelnik. Czy wedle waszego rozeznania, wszyscy pasażerowie podróżujący na tej trasie mają po dwa miesiące urlopu?
- Obiecuję, że przyjrzę się tej sprawie.
Stada autobusów
Czy banery reklamowe muszą być rozlepiane na całej powierzchni okien autobusów?
- Mnie też to czasem irytuje. Ale reklamy na pojazdach znacząco powiększają dochody MZK. Dzięki temu m.in. ceny biletów nie wzrosły od stycznia 2005r.
Dlaczego autobusy MZK poruszają się w stadach? Najpierw z przystanku odjeżdża pięć, a potem długo, długo nic...
- Nie ma innego wyjścia. W ciągu każdej godziny przez centrum miasta przejeżdża około 80 naszych autobusów. Tymczasem rozkłady jazdy dostosowane są do potrzeb pasażerów na całej trasie. Część pojazdów nieuchronnie musi się więc spotkać w jakimś newralgicznym miejscu. Podobne problemy mają firmy komunikacyjne we wszystkich miastach świata.
Wszyscy na świecie odnotowują też takie opóźnienia kursów, jak w bielskim MZK?
- To prawda, opóźnienia są fatalne. Lecz ogromna większość z nich nie powstaje z winy MZK. Zapewniam, że nasze pojazdy wyjeżdżają na trasy o czasie. W mieście remontuje się jednak wiele ciągów komunikacyjnych, powstają dodatkowe korki. Za utrudnienia z tym związane chciałbym przeprosić naszych pasażerów.
To nie jest optymistyczny komunikat dla pasażerów. Korki będą nadal, bo Bielsko jest dziś ogromnym placem budowy. Są modernizacje, gruntowne remonty i bieżące łatanie nawierzchni lub malowanie znaków w ciągu dnia. Opóźnienia są więc nieuniknione?
- Niestety, tak. Prace drogowe w centrum są w zasadzie na ukończeniu. Więcej będzie natomiast robót na innych osiedlach.
Może więc trzeba podpowiedzieć władzom miasta, żeby pomyślały o alternatywnych środkach komunikacji miejskiej? O tramwaju, trolejbusie, pojazdach z napędem hybrydowym?
- Przywrócenie ruchu tramwajowego jest nierealne pod względem organizacyjnym. Podobnie - sprowadzenie trolejbusów. Jak Pan sobie wyobraża instalowanie infrastruktury technicznej, stacji przekaźnikowych, torowisk w totalnie zatłoczonym centrum miasta? Co innego hybrydy - są przyszłością transportu zbiorowego w aglomeracjach miejskich. Pojazdy tego rodzaju nie są jednak doskonałe i przechodzą obecnie testy w europejskich fabrykach. Podzespoły do montażu zaś sprowadzane są z USA.
Eksperyment z hybrydą
Hybrydy jeżdżą po Europie. Skorzystajmy więc z doświadczeń przewoźników z UE.
- Żadne krajowe przedsiębiorstwo komunikacyjne nie korzysta z tego rodzaju wozów. Nasz zakład zapisał się w kolejce do Solarisa, który właśnie montuje egzemplarz doświadczalny. Zapewniono nas, że w sierpniu lub wrześniu otrzymamy go na kilka miesięcy do testowania. Przekonamy się wtedy, jak sprawdza się w bielskich warunkach.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Kowal
Czytaj więcej:
www.bielsko.biala.pl/1378,artykuly
Artykuł wyświetlono 2860 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
grzegorz
To co tu przeczytałem to...może z nóg powalić. "4"czy "6" wozi powietrze chyba o 6 rano albo 8 wieczór. Codziennie jeżdżę "4" i widzę co się dzieje: tłum ludzi i nie każdy może wsiąść bo nie zawsze jest miejsce (szczególnie jak podjedzie Citaro - to jest horror). Szkoda że dyrekcja MZK problemu nie widzi.
bielszczanin średnio zadowolon
czasami uczęszczam na liniach takich jak: 2,4,10,16,6. Na liniach 6 i 16 jest dość dobrze, ale reszta ww. przeze mnie linii to po prostu koszmar! na 4 to czasami trzeba leżeć "plackiem" na kabinie kierowcy w Ikarusach 415. Strach patrzeć, jak na 4 jeździ Mercedes-Benz O530K (Citrao K) a już nie mówiąc o starym mercu, który już dawno powinien być przerobiony na grzejniki
Kumaty9
Cytuje "Tymczasem autobus musi jeździć cały dzień. Nie ma zatem sensu, aby przegubowiec woził powietrze przez większą część zmiany." Powietrze ??? a to dobre ludzie zobaczcie sami co sie dzieje na liniach nr. 2, 4, 10 wymieniać można było by dalej przed szczytem i po za nim. Kiedyś byłem światkiem jak na linii nr. 4 pościli Mercedesa O530 Citaro K i połowa ludzi sie nie zmieściła nie wspominając ze do 12 metrowego busa też ludzie się nie mieszczą. Dla mnie to jest chore. Nie wspomnę o liniach nr. 6 gdzie zamiast 6 przegubów jeździ 4 przegubowe i 2 12 metrowe wozy. Myślenie boli to widać. Dlatego z roku na rok coraz mniej pasażerów przesiada się na samochody osobowe i ja się nie dziwie.
freeq
juz widze jak rada aleksandrowic albo wapienicy sama zdecydowala o tym ze 7, 10, i 16 jezdza w tych samych minutach, a pozniej jest poł godziny dziury i stania na przystanku w zimnie
Bielszczanin
Tak czy inaczej - nie jest źle, ja sobie bielskie MZK cenię.
okularnica
A ja chcę poruszyć troszkę inny problem - oklejania autobusów reklamami .Ja rozumiem ,że dla MZK każdy grosz się liczy ,ale czy Pan Knapik jechał autobusem w deszczu ?Byłam świadkiem ,jak jedna z pasażerek -starsza osoba -nie mogła zorientować się gdzie wysiąść ,bo nic nie było widać przez zalane deszczem szyby.Ja sama ,jadąc autobusem mam duży problem z rozeznaniem gdzie się znajduję .Jestem osobą niepełnosprawną (mam wadę wzroku) i takie oklejone szyby są dla mnie dużym problemem nie tylko w deszczu ,bo zazwyczaj są bardzo zakurzone i niewiele przez nie widać.To nie tylko mój kłopot - wielu moich znajomych ze Związku Niewidomych skarży się na pooklejane reklamami autobusy.Proponuję ,żeby zostawić chociaż kilka małych przerw w pooklejanych szybach żeby ludzie starsi i niedowidzący mogli bez stresu i strachu korzystać z usług MZK.
zielony
A czy to ważne, jak nowoczesne i komfortowe są autobusy, czy są czyste, czy brudne, czy są punktualne czy nie? Ważne jest to, by były "poświęcone" a na tej imprezce może się pokazać były komunista, dziś ultrakatolik Jacek K. w otoczeniu hierarchów rzymskiego kościoła...
JK294
Tak oczywiście nie mają tyle przegubów a może by rozpocząć dokupywanie nowych wystarczyło by tylko 15-20 nowych przegubów i na pewno znalazły by sie na to pieniądze.
Kuba UW
kwass21 pomyśl inaczej, godziny przyjazdów na rozkładzie, to godziny najwcześniejszego przyjazdu autobusu a nie dokładnego.Bielscy kierowcy autobusów jeżdżą bardzo dobrze z małym wyjątkiem często hamują na żółtym świetle, powinni dodawać gazu. Co do hybrydowych autobusów, o ile się nie mylę, to poznański MZK zamówił już hybrydowego solarisa i ma się on pojawić na ulicach w październiku br.
BB
A cóż to za okropne zdjęcie? wygląda jak zrobione komórką, tragedia.
MADE IN HUNGARY
Ciekawie wiedzieć że MZK przetestuje SU18 Hybrid :)
kwass21
przydałoby się przede wszystkim przybliżyć rozkłady jazdy do rzeczywistości, bo one wprowadzają w błąd pasażerów i przez nie są opóźnienia. Mianowicie chodzi mi o to, że jak autobus linii nr1 jedzie na swój pierwszy kurs to czas przejazdu między przystankami ma krótszy niż jadąc w godzinach szczytu. Ktoś powinien to wziąć pod uwagę przy opracowywaniu rozkładu i nie wrzucać np., że "jedynka" o 4.42 odjeżdżająca z dworca pkp będzie na hulance po 10 minutach, bo jest po 6-7, tak samo "jedynka" kursująca ok. 16 czy 17 nie dojedzie tam w 10 minut bo dojeżdża w 12-14! myśleć, ludzie, myśleć!

Klauzula informacyjna ›