Osiemset osiemdziesiąt tysięcy złotych wydał samorząd województwa śląskiego na kampanię promocyjną regionu. Kolorowe billboardy i tablice świetlne, tak zwane citylighty promujące różne miasta województwa są też widoczne na ulicach Bielska-Białej. Ale stolicy Podbeskidzia próżno na nich szukać.
                                                                           WIELKI NIETAKT
Wojewódzki samorząd w Katowicach dumny jest z fachowych strategii marketingowych, które mają zaowocować tym, że słowo „śląskie”, odnoszące się do nazwy województwa, będzie znaną i cenioną marką regionalną. Kluczowe przesłanie akcji brzmi: „Śląskie. Pozytywna energia”. „Pozytywna energia” jest uniwersalnym przesłaniem, które ma być klamrą łączącą wszystkie działania marketingowe. Źródłem pozytywnej energii w naszym regionie są jego mieszkańcy. Śląskie to region pełen energii, dzięki swojej różnorodności - kreatywny, dynamiczny, skuteczny, optymistyczny. To „duchowa energia” płynąca z Jasnej Góry, „energia starych maszyn” udzielająca się na Szlaku Zabytków Techniki, to „energetyczne” koncerty i mecze na Stadionie Śląskim i w Spodku. To energia, której można zaczerpnąć na stokach Beskidów i skałkach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Śląskie to także region, w którym wytwarza się najwięcej w kraju energii dającej nam światło, ciepło i bezpieczeństwo - czytamy w materiałach opracowanych przez wojewódzki samorząd na temat kampanii promocyjnej „Śląskie. Pozytywna energia”.

RADOSNA TWÓRCZOŚĆ

Według założeń ma ona pokazać i wypromować optymistyczny wizerunek regionu śląskiego, a jej adresatami są przede wszystkim mieszkańcy województwa. Zdaniem twórców kampanii ulegają oni często negatywnym stereotypowym opiniom na temat regionu, w którym mieszkają, dlatego skierowane do nich reklamy prezentować mają województwo śląskie jako tryskające pozytywną energią, radosne, pewne siebie i wesołe.

Koncepcja kampanii zakłada, że śląskie dumy i radości ukazane zostaną w dowcipny sposób, przez projekty graficzne i grę słów związaną z siedmioma miastami województwa - Częstochową, Będzinem, Rybnikiem, Zabrzem, Katowicami, Cieszynem i Wisłą. Przykładowo, według autorów kampanii gra słów dotycząca województwa śląskiego i Cieszyna dała hasło w postaci „Śląskie Cieszyn się bardzo”, co ma dowodzić, że śląskie bardzo się cieszy. W przypadku Wisły sprawa jest dość prosta i zrozumiała, gdyż hasło brzmi „Śląskie źródła Wisły”. Ale już w przypadku Rybnika, który ma rysować wizję powodzenia ekonomicznego regionu, skojarzenie jest dla mocno domyślnych, gdyż hasło brzmi „Śląskie grube Rybnik”, co nawiązywać ma do grubych ryb. Podobnie wygląda to w przypadku Katowic, które mają dowodzić, że śląskie wice są najciekawsze. Przy tej okazji niezorientowanym warto wyjaśnić, że wice to inaczej żarty.

DLACZEGO ZAPOMNIANO ?
Ocenę trafności skojarzeniowej gry słów, która jednym może się bardzo podobać, a u innych budzić uśmiech politowania i pytanie o sens wydania na to przedsięwzięcie blisko dziewięciuset tysięcy złotych, zostawiamy na boku. Nas interesuje to, dlaczego wśród siedmiu miast województwa śląskiego, które są promowane przy okazji kampanii całego województwa, nie ma Bielska-Białej? I nie jest to pytanie wynikające z żalu za utraconą przed laty samodzielnością bielskiego, lecz z troski o równe traktowanie przez Katowice różnych części województwa.
 
Wszak śląskie podzielono na cztery subregiony. Stolicami tych subregionów są Katowice, Częstochowa, Rybnik i Bielsko-Biała. Trzy z nich kampania promocyjna śląskiego uwzględnia. O Bielsku-Białej dziwnym trafem zapomniano. Mało tego, w radiowej, bardziej rozbudowanej wersji „pozytywnej śląskiej energii”, znalazło się miejsce także dla Gliwic, Mysłowic czy Czechowic-Dziedzic, ale nie dla stolicy Podbeskidzia. Wygląda na to, że obecny zarząd województwa powtórzył wielki nietakt pierwszego wojewody śląskiego Marka Kempskiego, który w dniu powstania województwa powitał w jego granicach mieszkańców wszystkich zakątków śląskiego za wyjątkiem bielszczan. Teraz sprawa ma charakter nie tylko grzecznościowy. Wszak Rybnik, Katowice czy Częstochowa są - przy okazji ogólnowojewódzkiej kampanii - promowane za pieniądze wojewódzkiego samorządu. Stolicy Podbeskidzia takiej okazji nie stworzono.

Fakt pominięcia w śląskiej kampanii promocyjnej Bielska-Białej mocno zdziwił także podbeskidzkiego posła PiS Stanisława Szweda, który skierował w tej sprawie pismo do marszałka województwa śląskiego. Stwierdza w nim, że pominięcie Bielska-Białej ocenia jako duży błąd, który zostanie źle odebrany przez bielszczan, a integracja województwa powinna - jego zdaniem - leżeć na sercu wojewódzkim władzom.

NIKT NIE LOBBOWAŁ
Kiedy w bielskim ratuszu zapytaliśmy, czy ktoś z Katowic proponował może miastu udział w tej akcji lub też informował o możliwości zaistnienia w niej, usłyszeliśmy, że wszystko odbyło się za plecami Bielska-Białej. Owszem, samorząd bielski wiedział, że planowana jest akcja promocyjna województwa, ale jej szczegóły okrywała tajemnica. W ratuszu można nawet usłyszeć opinię, że pominięcie Bielska-Białej w śląskiej kampanii wynika między innymi z tego, że w Katowicach nikt za Bielskiem nie lobbuje. To akurat niestety nas nie dziwi. Bielscy radni w sejmiku śląskim siedzą niczym mysz pod miotłą, najwyraźniej zadowoleni z faktu, że co miesiąc chapną dietę. O ich działaniach na rzecz Bielska-Białej ani słychu, ani widu...

Aleksandra Marzyńska, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach zapytana, dlaczego Bielsko-Biała zostało pominięte w promocyjnej kampanii, odpowiedziała: - Pomysł kreacyjny polegał na zabawnym, humorystycznym „przerobieniu” nazw miast z poszczególnych subregionów na nowe hasła promocyjne, na przykład Cieszyn się bardzo (cieszymy się bardzo), Śląskie Zabrze wygrywa (Śląskie zawsze wygrywa), Będzin dobrze (będzie dobrze). Tak więc przy wyborze agencja realizująca kampanię kierowała się możliwością przekształcenia nazwy poszczególnych miast i miejscowości na łatwo wpadające w ucho odbiorcy slogany oraz zasadą, aby każdy z czterech subregionów naszego województwa był reprezentowany w kampanii.

Subregion południowy jest reprezentowany przez Cieszyn się bardzo oraz Śląskie źródła Wisły. Wersja oficjalna jest więc taka, że twórcy kampanii musieli jedynie uwzględnić każdy z czterech subregionów i w naszym padło na Cieszyn oraz Wisłę. Dziwnym trafem stolice pozostałych subregionów miały więcej szczęścia. Bo w trudności ze znalezieniem odpowiedniego skojarzenia dla Bielska-Białej raczej trudno uwierzyć patrząc na - naszym zdaniem - wręcz karkołomne skojarzenie dotyczące Rybnika czy Katowic. Może po prostu znaleźć nie chciano albo w ogóle nie szukano? Rzecz zaskakująca tym bardziej, że kilka miesięcy temu pewien światowy koncern, reklamując w Polsce jeden ze swoich spożywczych wyrobów (konkretnie chodzi o gumę do żucia firmy Wrigley’s), do komercyjnej kampanii użył skojarzenia z nazwą Bielsko-Biała. Najwyraźniej więc miasto atrakcyjne reklamowo dla światowego potentata w swej branży, z punktu widzenia Katowic blednie przy Zabrzu, Będzinie, Cieszynie czy Wiśle...

Tekst i foto: SŁAWOMIR HOROWSKI