Gmina zakręca kurek
Z pompy,która miała służyć turystom oraz mieszkańcom Porąbki w czasie suszy czerpano darmową wodę na budowę, do mycia samochodów i aby zaoszczędzić na rachukach. Dlatego gmina postanowiła przykręcić kurek.
Niepozorna pompa, która znajduje się na rynku w samym centrum beskidzkiej Porąbki spełnia ważne zadanie. Gmina uruchomiła ją przed kilkoma laty, aby w razie suszy mieszkańcy bez problemów mogli zaopatrywać się w wodę pitną. Jej eksploatacja kosztuje samorząd około 150 zł miesięcznie. - Są u nas przysiółki, gdzie w lecie brakuje wody. A ta w centrum jest przebadana, smaczna, bardzo dobrej jakości - tłumaczy Czesław Bułka, wójt Porąbki.
Problemy z wodą są m.in. w Kozubniku. - Bywają miesiące, że jest naprawdę kiepsko. Co prawda ratuje nas straż pożarna, która dowozi wodę beczkowozem, ale nie starcza jej na długo. Żeby zrobić pranie, muszę wtedy jeździć do mamy - opowiada pani Anna, mieszkanka Kozubnika.
Komu zabrakło wody w studni, mógł podjechać z kanistrami na rynek. Tutaj za wodę nie płaci się nic, nie trzeba nawet machać wajchą - wystarczy poruszyć dźwignię i z kranu leci wartki strumień. Pod zdrojem często można było zauważyć także turystów, którzy chłodzili się podczas wędrówek po okolicznych szlakach.
Okazało się jednak, że pompa zaczęła przyciągać także innych amatorów darmowej wody. Niektórzy wykorzystywali ją, aby zaoszczędzić na rachunkach. - Czasami ustawiała się tu kolejka samochodów z obcymi numerami rejestracyjnymi ze złożonymi siedzeniami, a wszędzie poustawiane były pięciolitrowe butelki - mówi gminny pracownik.
Ale mieszkańców najbardziej oburzali ci, którzy przyjeżdżali tutaj ciężarówkami, aby napompować potężne zbiorniki o pojemności tysiąca litrów i zawieźć je na budowę. - Podpinali wąż i ciągnęli wodę nawet przez dwie, trzy godziny, aż zbiorniki były pełne, a inni musieli czekać. Sama czasem nie mogłam nabrać wody do wiaderka, choć potrzebowałam. Zdarzało się nawet, że ktoś próbował tutaj myć samochód - opowiada sprzedawczyni z pobliskiego kiosku.
Skargi mieszkańców docierały do władz Porąbki, które postanowiły zrobić z tym porządek. - Nie może być tak, że ktoś wywozi stąd wodę pitną do celów budowlanych. Nie takie jest przeznaczenie tej pompy. Aby ukrócić ten proceder, postanowiliśmy po prostu zmniejszyć w niej ciśnienie - tłumaczy wójt.
Pomysł okazał się skuteczny. Z wody dalej mogą korzystać wszyscy, ale już napełnienie wielkich zbiorników na budowę trwa teraz tak długo, że nie opłaca się tego robić.
Źródło: Gazeta Wyborcza

Klauzula informacyjna ›