Segregacja śmieci według nowych zasad idzie jak po grudzie. Niby wszyscy wiedzą, że to się wszystkim opłaca. Kiedy jednak mowa już o konkretach - ciężko się dogadać z sąsiadami. Najgorzej jest w spółdzielniach-molochach, gdzie wszyscy chcieliby niższych rachunków za wywóz odpadów, ale zarządy obawiają się...pogorszenia stanu sanitarnego osiedli.

    Zasady segregacji śmieci do trzech kolorowych pojemników obowiązują już od paru tygodni. Ale ludzie powoli dojrzewają do tak rewolucyjnych zmian. Do wyrzucania do kubła wszystkiego „jak leci” przywykli przez całe życie. Wcześniej podobnie robili ich rodzice i dziadkowie. Dlatego dziś nie ma tłoku w biurze spółki SITA-Zakład Oczyszczania Miasta, która realizuje program.

    Aby w nim partycypować, dotychczasowi klienci firmy muszą podpisać aneksy do umów o wywóz odpadów. Najsprawniej decydują się właściciele domów jednorodzinnych. Szybko liczą koszta i dochodzą do wniosku, że segregacja im się opłaca. Każdy właściciel posesji prywatnej może kupić w Sicie kolorowe, oznakowane worki. Koszt jednej sztuki-2,50 zł brutto. Pracownicy spółki - w systemie miesięcznym - odbierają posegregowane śmiecie nieodpłatnie sprzed domu klienta. Jest jeden warunek-worki muszą być wystawione przed godz.7 rano.

    Do worków mogą segregować śmiecie także mieszkańcy kamienic i bloków. Jest to najtańsze, lecz też najbardziej kłopotliwe rozwiązanie. Plastikowy worek jest bowiem mało odporny na bezmyślność wyrostków i chuliganów. Znacznie bezpieczniejsze są dostarczane przez Sitę kolorowe zbiorniki na odpady. To klient decyduje, czy potrzebny mu większy czy mniejszy pojemnik.

    Władze spółdzielni nieufnie podchodzą do tematu. Obawiają się, że część mieszkańców będzie miała poważne kłopoty z dostosowaniem się do nowych zasad segregacji. Nieprzemyślane decyzje w sprawie przystąpienia do programu - argumentują pracownicy spółdzielni mieszkaniowych - mogą skutkować raptownym pogorszeniem się stanu sanitarnego osiedli. Niektórzy lokatorzy będą wyrzucać do nowych pojemników śmiecie zmieszane lub po prostu pozbędą się ich byle gdzie, poza śmietnikiem. Ale mimo tych lęków, segregacja postępuje.

 Zbiornik jest dostarczany bezpłatnie. Podpisując aneksy do umów, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe tytułem próby rezygnują często z jednego tradycyjnego pojemnika i zastępują go mniejszymi lub większymi pojemnikami nowego typu. Wiele zależy od pojemności komór śmietnikowych.
 Wywóz posegregowanych śmieci jest trzykrotnie tańszy niż wymieszanych. Poniżej przedstawiamy porównanie kosztów jednorazowego opróżnienia według starych/nowych zasad (w PLN):
pojemnik o pojemności 240 litrów-15,86/5,24
pojemnik o pojemności 1100 litrów-45,71/15,24

  Zadzwoniliśmy anonimowo do biura spółki SITA, aby dowiedzieć się czy także jej pracownicy uczestniczą w programie, a nie tylko agitują za rewolucją w śmietnikach. Uprzejma urzędniczka, która odebrała telefon chętnie wyjaśniła wszystkie nasze wątpliwości. Przyznała jednocześnie, że z radością przystąpiłaby do segregacji śmieci wytwarzanych przez jej rodzinę, gdyby tylko mogła osobiście o tym decydować. Niestety, jest lokatorem mieszkania spółdzielczego, a z sąsiadami trudno czasem się dogadać w bardziej błahych sprawach. Obecnie za wywóz odpadów płaci miesięcznie 30 zł. Tymczasem segregacja mogłaby zredukować te koszta o połowę.

 W bazie spółki SITA mieszkańcy Bielska-Białej mogą też bezpłatnie pozbyć się zużytego sprzętu elektronicznego, starych baterii oraz urządzeń gospodarstwa domowego. Do dnia 20 czerwca br. nie trzeba będzie nawet fatygować się z dowozem tych odpadów na składowisko przy ulicy Gazowniczej 38. Pracownicy spółki odbiorą je własnym transportem. Miejsca i przypisane im terminy zbiórki znaleźć można w specjalnej wyszukiwarce na stronie internetowej Urzędu Miejskiego.

 Wczoraj odpady wielkogabarytowe zbierano m.in. z wybranych odcinków ulic Grażyńskiego, Komorowickiej i Warszawskiej oraz z Ratuszowej, Podwala i placu Wojska Polskiego. Dziś natomiast mogą się ich pozbyć mieszkańcy m.in. ulic Piastowskiej i części Sobieskiego. Odpady może przynieść na miejsce zbiórki każdy, niezależnie od miejsca swojego zamieszkania.

                                                                Robert Kowal