Napis jest co prawda brzydki, ale najnowsza inscenizacja w Teatrze Polskim podoba się krytykom (patrz: „Szanuj kołtuństwo sąsiada swego”). W promowanym obecnie przez nasz portal blogu Artura Pałygi odnajdujemy refleksje po premierze „Napisu”. Jest też trochę odniesień do bieżącej polityki krajowej, w tym wzmianka o złych Murzynach i kresie cywilizacji.
 
„W Teatrze Polskim bielskim premiera "Napisu". Pierwsza robiła to Augustynowicz w Szczecinie. Po kilku latach przez Olsztyn, Warszawę przywędrowało do nas. Augustynowicz zrobiła spektakl odrealniony, z tego co wyczytałem, gdzie większość postaci miała po jednej łyżworolce na nodze. U nas bardzo tradycyjnie, blisko mieszczańskiej farsy, aczkolwiek ładnie przełamywanej tekstem. Tekst jest bardzo sprawny i sprawnie zrobiony, aczkolwiek po pierwszym zwrocie, puenta z każdą minutą coraz bardziej jest przewidywalna i zaskoczenia nie ma. Zagrane farsowo, pewnie słusznie, nie wiem. Wrażenie, że wszystko to jest być może istotne, ale może we Francji, nie wiem no, a u nas to troszeczkę tak, jakby w Teksasie zrobić komedię o tym, że źli murzyni uciskają białych i gotują im w wielkim kotle śmierć i kres cywilizacji. Niewątpliwie widownia w większości bardzo dobrze by się w Teksasie bawiła. Nasza też się bawi. Bo i sztuka zabawna”.
 
 
 
                                                                                                                            rok