Odlot bez lądowania
Coraz częściej widzimy młodego chłopaka z papierosem, dziewczynę z puszką piwa w ręce, bądź osobę, która właśnie przed chwilą przyjęła tzw. działkę. Przykry, ale niestety coraz częstszy widok. Czy jesteśmy na niego skazani?
Pierwszym uzależnieniem, któremu ulegają coraz to młodsze dzieci jest palenie papierosów. Tymczasem spotkać się można z twierdzeniem, że jest to "najlepszy" ze wszystkich nałogów. Ale czy jakikolwiek nałóg może być dobry? Czy używanie czegoś, co prowadzi do chorób serca oraz powstania nowotworu może być popierane przez społeczeństwo? Mimo, że są to jedynie retoryczne pytania, palenie tytoniu jest nadal problemem społecznym.
Ostatnio problematyką uzależnień młodzieży szkolnej w naszym mieście zajął się bielski urząd miejski, który zlecił specjalistom wykonanie badań socjologicznych. Wyniki tej analizy są wstrząsające, Na pytanie zadane uczniom drugiej klasy gimnazjum dotyczące ich dostępu do papierosów, blisko 90 proc. odpowiedziała "łatwy", a jedynie dwa proc. gimnazjalistów uważało, że niemożliwe jest pozyskanie "fajek" przed osiągnięciem pełnoletności.
Trudno się dziwić takiemu wynikowi. Eksperci zajmujący się badaniami zaobserwowali taką oto scenę. Do jednego ze sklepów na terenie powiatu bielskiego wchodzi 14-latek z prośbą o dwie paczki marlboro. Ekspedientka bez problemu sprzedaje młokosowi zamówiony towar. Czy zrobiłaby to wiedząc, jakie grożą jej sankcje? Przypominamy, że zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia i następstwami palenia tytoniu i wyrobów tytoniowych, za sprzedaż papierosów nieletnim grozi kara grzywny w wysokości 500 zł, a za sprzedawanie papierosów na sztuki - 100 zł.
Kolejnym nałogiem, który niszczy zdrowie i psychikę naszej młodzieży jest naużywanie tzw. napojów wyskokowych. Alkohol nie jest szkodliwy dla osób potrafiących go spożywać w umiarze. Uzależnieniem natomiast jest niemal codzienne picie niewielkich ilości trunków. Z badań przeprowadzonych w Bielsku-Białej jasno wynika, że ponad 2/3 bielskiej młodzieży w wieku 15-16 lat spożywało napoje alkoholowe w ciągu ostatniego roku. Współczynnik picia alkoholu u starszych uczniów ze szkół średnich wzrasta do 90 proc. Zdecydowanie najdostępniejszym napojem alkoholowym dla nieletnich jest piwo, którego zakup potwierdza 70 proc. badanych gimnazjalistów. Do kupowania wódki przyznaje się połowa młodzieży, a 2/3 chłopców z bielskich szkół średnich przynajmniej raz w życiu doświadczyło upojenia alkoholowego. U dziewczyn wskaźnik ten zatrzymuje się na granicy 50 proc.
Ze statystyk wynika, że najtrudniej dostępnym środkiem zagrażającym zdrowiu i życiu młodzieży są narkotyki. Ale co trzeci badany uczeń gimnazjum deklaruje łatwość zdobycia marihuany lub haszyszu. Jeszcze gorzej wygląda problem używania tych środków odurzających. Do spożywania tzw. lekkich narkotyków przyznaje się 20 proc. piętnastolatków z powiatu bielskiego!
Nałogowcami są zazwyczaj te osoby, które na co dzień borykają się z licznymi problemami osobistymi czy zawodowymi. Głównym powodem sięgania po używki jest brak asertywności, a więc opieranie się na zdaniu innych. Młodzi ludzie popadają w nałóg w obawie przed wyśmianiem oraz w strachu przed odłączeniem się od lokalnej społeczności. Chcą zaimponować kolegom tym, że mają już za sobą wypity pierwszy kieliszek wódki bądź wypaloną paczkę fajek.
Dlaczego palisz? - zapytałem jedną z koleżanek. "Dzięki papierosom łagodzę stres związany ze szkołą" - usłyszałem w odpowiedzi. Głównym powodem sięgania po używki jest właśnie problem szkoły, a raczej panującej w niej atmosfery. Narkotyzując się, odpływamy w nicość, nic dla nas nie jest ważne, wszystko widzimy w kolorowych barwach, a świat problemów nie istnieje.
Gdy wracamy do realnego życia, zdajemy sobie sprawę, że tylko używka daje nam szczęście. Bierzemy więc coraz więcej i więcej, doprowadzając często do własnej śmierci.
Negatywny przykład młodzież otrzymuje często od samych rodziców. Widząc, jak najbliżsi - wujostwo czy dziadkowie - palą papierosy lub piją alkohol, młodzi ludzie myślą, że przez podobne postępowanie szybciej wkroczą w dorosłe życie. Chcą się poczuć kimś ważnym, udając „prawdziwego” mężczyznę czy kobietę. Takie błędne myślenie doprowadza do uzależnienia. Gdy już młodzi zaczną brać różne używki, są przekonani, że zawsze mogą je odrzucić. Jednak prawda jest inna. To początek staczania się na samo dno. Wtedy najczęściej dzieci zwracają się z prośbą do rodziców lub specjalistów, którzy wysyłają ich na odwyk czy różne terapie.
Czy rodzice wiedzą, gdzie ich potomkowie przebywają w sobotnie wieczory? Według badań, jedynie połowa uczniów trzecich klas gimnazjum w Bielsku-Białej twierdzi, iż rodzice zawsze znają adres miejsca ich pobytu podczas zabawy. To prawdziwy dramat! Brak zdecydowanego zainteresowania swoimi dziećmi prowadzi do różnych uzależnień. Badania potwierdzają, że taka bierna postawa rodziców jest dziedziczona z pokolenia na pokolenie.
Aby wyjść z nałogu, wystarczy często odłączyć się od źle wpływającej na nas grupy. Zdajemy sobie sprawę, że jedynie mała część młodzieży bez niczyjej pomocy poradzi sobie z nałogiem. Pierwszym i zarazem podstawowym krokiem do rozpoczęcia walki ze wszystkimi uzależnieniami jest uświadomienie sobie wagi problemu, jaki nas dotknął. Na nic zdają się plastry antynikotynowe czy pastylki hamujące pociąg do alkoholu. Problem leży w naszej głowie!
Bardzo ważna jest pomoc najbliższych. Nie możemy odrzucić człowieka. Tym bardziej bliskiego, który przez używki zbliża się nieuchronnie i coraz szybciej do granicy życia i śmierci. Alkoholizm, narkomania są chorobami! Jeśli sprawy wymknęły się już spod naszej kontroli, zwróćmy się jak najszybciej do najbliższej poradni specjalistycznej. Życie mamy przecież tylko jedno. Warto o tym pamiętać!
Pierwszym uzależnieniem, któremu ulegają coraz to młodsze dzieci jest palenie papierosów. Tymczasem spotkać się można z twierdzeniem, że jest to "najlepszy" ze wszystkich nałogów. Ale czy jakikolwiek nałóg może być dobry? Czy używanie czegoś, co prowadzi do chorób serca oraz powstania nowotworu może być popierane przez społeczeństwo? Mimo, że są to jedynie retoryczne pytania, palenie tytoniu jest nadal problemem społecznym.
Ostatnio problematyką uzależnień młodzieży szkolnej w naszym mieście zajął się bielski urząd miejski, który zlecił specjalistom wykonanie badań socjologicznych. Wyniki tej analizy są wstrząsające, Na pytanie zadane uczniom drugiej klasy gimnazjum dotyczące ich dostępu do papierosów, blisko 90 proc. odpowiedziała "łatwy", a jedynie dwa proc. gimnazjalistów uważało, że niemożliwe jest pozyskanie "fajek" przed osiągnięciem pełnoletności.
Trudno się dziwić takiemu wynikowi. Eksperci zajmujący się badaniami zaobserwowali taką oto scenę. Do jednego ze sklepów na terenie powiatu bielskiego wchodzi 14-latek z prośbą o dwie paczki marlboro. Ekspedientka bez problemu sprzedaje młokosowi zamówiony towar. Czy zrobiłaby to wiedząc, jakie grożą jej sankcje? Przypominamy, że zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia i następstwami palenia tytoniu i wyrobów tytoniowych, za sprzedaż papierosów nieletnim grozi kara grzywny w wysokości 500 zł, a za sprzedawanie papierosów na sztuki - 100 zł.
Kolejnym nałogiem, który niszczy zdrowie i psychikę naszej młodzieży jest naużywanie tzw. napojów wyskokowych. Alkohol nie jest szkodliwy dla osób potrafiących go spożywać w umiarze. Uzależnieniem natomiast jest niemal codzienne picie niewielkich ilości trunków. Z badań przeprowadzonych w Bielsku-Białej jasno wynika, że ponad 2/3 bielskiej młodzieży w wieku 15-16 lat spożywało napoje alkoholowe w ciągu ostatniego roku. Współczynnik picia alkoholu u starszych uczniów ze szkół średnich wzrasta do 90 proc. Zdecydowanie najdostępniejszym napojem alkoholowym dla nieletnich jest piwo, którego zakup potwierdza 70 proc. badanych gimnazjalistów. Do kupowania wódki przyznaje się połowa młodzieży, a 2/3 chłopców z bielskich szkół średnich przynajmniej raz w życiu doświadczyło upojenia alkoholowego. U dziewczyn wskaźnik ten zatrzymuje się na granicy 50 proc.
Ze statystyk wynika, że najtrudniej dostępnym środkiem zagrażającym zdrowiu i życiu młodzieży są narkotyki. Ale co trzeci badany uczeń gimnazjum deklaruje łatwość zdobycia marihuany lub haszyszu. Jeszcze gorzej wygląda problem używania tych środków odurzających. Do spożywania tzw. lekkich narkotyków przyznaje się 20 proc. piętnastolatków z powiatu bielskiego!
Nałogowcami są zazwyczaj te osoby, które na co dzień borykają się z licznymi problemami osobistymi czy zawodowymi. Głównym powodem sięgania po używki jest brak asertywności, a więc opieranie się na zdaniu innych. Młodzi ludzie popadają w nałóg w obawie przed wyśmianiem oraz w strachu przed odłączeniem się od lokalnej społeczności. Chcą zaimponować kolegom tym, że mają już za sobą wypity pierwszy kieliszek wódki bądź wypaloną paczkę fajek.
Dlaczego palisz? - zapytałem jedną z koleżanek. "Dzięki papierosom łagodzę stres związany ze szkołą" - usłyszałem w odpowiedzi. Głównym powodem sięgania po używki jest właśnie problem szkoły, a raczej panującej w niej atmosfery. Narkotyzując się, odpływamy w nicość, nic dla nas nie jest ważne, wszystko widzimy w kolorowych barwach, a świat problemów nie istnieje.
Gdy wracamy do realnego życia, zdajemy sobie sprawę, że tylko używka daje nam szczęście. Bierzemy więc coraz więcej i więcej, doprowadzając często do własnej śmierci.
Negatywny przykład młodzież otrzymuje często od samych rodziców. Widząc, jak najbliżsi - wujostwo czy dziadkowie - palą papierosy lub piją alkohol, młodzi ludzie myślą, że przez podobne postępowanie szybciej wkroczą w dorosłe życie. Chcą się poczuć kimś ważnym, udając „prawdziwego” mężczyznę czy kobietę. Takie błędne myślenie doprowadza do uzależnienia. Gdy już młodzi zaczną brać różne używki, są przekonani, że zawsze mogą je odrzucić. Jednak prawda jest inna. To początek staczania się na samo dno. Wtedy najczęściej dzieci zwracają się z prośbą do rodziców lub specjalistów, którzy wysyłają ich na odwyk czy różne terapie.
Czy rodzice wiedzą, gdzie ich potomkowie przebywają w sobotnie wieczory? Według badań, jedynie połowa uczniów trzecich klas gimnazjum w Bielsku-Białej twierdzi, iż rodzice zawsze znają adres miejsca ich pobytu podczas zabawy. To prawdziwy dramat! Brak zdecydowanego zainteresowania swoimi dziećmi prowadzi do różnych uzależnień. Badania potwierdzają, że taka bierna postawa rodziców jest dziedziczona z pokolenia na pokolenie.
Aby wyjść z nałogu, wystarczy często odłączyć się od źle wpływającej na nas grupy. Zdajemy sobie sprawę, że jedynie mała część młodzieży bez niczyjej pomocy poradzi sobie z nałogiem. Pierwszym i zarazem podstawowym krokiem do rozpoczęcia walki ze wszystkimi uzależnieniami jest uświadomienie sobie wagi problemu, jaki nas dotknął. Na nic zdają się plastry antynikotynowe czy pastylki hamujące pociąg do alkoholu. Problem leży w naszej głowie!
Bardzo ważna jest pomoc najbliższych. Nie możemy odrzucić człowieka. Tym bardziej bliskiego, który przez używki zbliża się nieuchronnie i coraz szybciej do granicy życia i śmierci. Alkoholizm, narkomania są chorobami! Jeśli sprawy wymknęły się już spod naszej kontroli, zwróćmy się jak najszybciej do najbliższej poradni specjalistycznej. Życie mamy przecież tylko jedno. Warto o tym pamiętać!
Grzegorz Wieczorek
Artykuł wyświetlono 2283 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 7
gjm
wielka mi nowosc. przyznam, ze jak konczylem szkole (liceum) pare lat temu to sytuacja byla praktycznie taka sama. nie bylo gimnazjum, wiec nie wiem jak to jest, ale w I klasie liceum palilo regularnie ok 10 osob, jeszcze z 6-8 podpalalo (czyli troche ponad 50%), pijacych ciezko policzyc, ale na pewno wiekszosc, a do marihuany czy grzybow to sie glosno przyznawaly 4 osoby. to nie jest problem teraz!! to byl problem i bedzie problem!! a jak ktos chcialby mnie zapytac o wyjscie to powiem, ze po prostu nie wiem. wiem tylko jak mnie wychowali rodzice i wydaje mi sie, ze bede wiedzial w przyszlosci jak radzic sobie z moimi, zeby sie nie stoczyli. zycze wszystkim innym powodzenia
wieczny20
DO Earta: sugerujesz, że Dyrekcja szkoły przymyka na to oczy ?
Eart
obecnie uczęszczam do gimnazjum, nie raz piłem nie raz sie upiłem a marihuana to chleb powszedni w naszej szkole. A ci którzy palą papierosy nawet się z tym nie kryją. Wszyscy piją! a narkotyki latwo dostać, tylko trzeba znać odpowiednie osoby.
mal
Dobry tekst, ale tylko dobry. Problem leży w naszej głowie? Ależ oczywiście - i nie dotyczy to jedynie nałogów czy nastolatków. Empatia, której brakuje w społeczeństwie to też problem "głowy". Młodzież, dorastając przeżywa wiele stresów. Dorośli też - tyle że już znajdują swą metodę uwalniania się od niego lub uodpornienia. Młodzież w domu jest pod presją rodziców, w szkole pod presją nauczycieli i rówieśników. Szczęście jeśli nie planuje jeszcze swej przyszłości i pracy - gdyż wtedy dochodzi całe nasze polskie piekiełko. Na nieszczęście poza używkami nie ma wielu alternatyw na rozładowanie stresu - a niepokojące są statystyki samobójstw. Nie chcę się kłócić ile używki szkodzi a ile nie - lecz wydaje mnie się że próba odizolowania młodzieży od tych problemów przyniesie odwrotny skutek.
pedantka
Problem leży w głowie, tylko który chory przyzna sie do tego, że jest chory? Juz nawet nie przed innymi, lecz przed samym sobą; I pójdzie po pomoc? Takich jest niewielu...
zatroskana matka
cała prawda... taki mamy swiat, moim zdaniem to wina rodziców

Klauzula informacyjna ›