Świetny mecz Podbeskidzia!
Bez przesady można powiedzieć o niedzielnym meczu Wisły Płock z Podbeskidziem, że była to gra o sześć punktów. Już przed spotkaniem wszyscy znali sytuację – wygrywa Podbeskidzie, wskakuje na czwarte miejsce w tabeli i dołącza do ścisłej czołówki.
W przypadku zwycięstwa Wisły ścisk w tabeli miał być jeszcze większy, a „Nafciarze” zbliżyliby się znacznie do prowadzących drużyn. Nie trzeba więc chyba dodawać, że mecz zapowiadał się niezwykle ciekawie.
Tymczasem rozpoczęło się, jak u Hitchcocka, od mocnego uderzenia. W trzeciej minucie spotkania w pole karne gospodarzy wpadł Krzysztof Chrapek i z półwoleja, atomowym uderzeniem pokonał bezradnego Roberta Gubca.
Trzymając się scenariuszy Hitchcocka po mocnym uderzeniu napięcie powinno stale rosnąć. Było jednak inaczej. Już do końca pierwszej części gry Wisła miała przewagę w posiadaniu piłki, tyle że kompletnie nic z niej nie wynikało, natomiast bielszczanie groźnie, lecz rzadko atakowali bramkę płocczan.
Jedyna sytuacja, po której mogły zadrżeć serca kibiców Podbeskidzia, miała miejsce w 26 minucie, kiedy to groźnie z dystansu uderzał Ireneusz Kowalski, a Sebastian Szymański ładną interwencją skierował piłkę za linię końcową.
W drugiej połowie na murawie stadionu im. Kazimierza Górskiego istniało już tylko Podbeskidzie. O ile w początkowych 15 minutach gra była jeszcze dość wyrównana, to później Górale pokazali, że są drużyną zwyczajnie lepszą.
Najpierw, w 62 minucie potężny błąd popełnił Bartłomiej Sielewski, który za lekko zagrywał piłkę do bramkarza. Czujnością wykazał się Krzysztof Chrapek i mocnym strzałem z woleja pokonał Roberta Gubca.
Nim płocczanie się otrząsnęli, bohater dzisiejszego dnia – Chrapek skompletował hat-tricka. Nasz napastnik pewnie wykorzystał sytuację „sam na sam” z golkiperem Nafciarzy.
Następne minuty, aż do samego końca, to mądra gra w dziada. Wisła chciała zagrozić bramce Sebastiana Szymańskiego, jednak nie pozwalała na to świetnie dysponowana linia obrony Górali, wspomagana dobrze grającym debiutantem – Bernardem Ocholeche.
Tak więc wspomniane spotkanie o „sześć punktów” wygrywa Podbeskidzie, na bardzo trudnym terenie w Płocku. Widać wyraźnie, że przerwa dobrze zrobiła naszym piłkarzom, którzy zwyczajnie odżyli. Następna, ostatnia już w tym roku, okazja na zobaczenie w meczu ligowym TSP nadarzy się 15 listopada, w przyszłą sobotę. Wtedy to do Czechowic-Dziedzic przyjedzie kolejna „rzeczna” drużyna – Odra Opole. Warto dodać, że po dzisiejszym spotkaniu Podbeskidzie awansowało na czwarte miejsce w tabeli i traci zaledwie cztery punkty do lidera z Lubina.
Wisła Płock 0-3 Podbeskidzie B-B Chrapek 3’, 62’, 66’
Wisła: Gubiec - Żytko, Sielewski, Jarczyk, Mihailovic, Kowalski, Wyszogrodzki (78’Grudzień), Krzyzanowski (70’J.Wiśniewski), Gesla, Jugovic (46’Mierzejewski), Majkowski.
Podbeskidzie: Szymański – Dancik, Szmatiuk, Konieczny, Osiński – Sacha, Jarosz, Ocholeche (90’Hirsz), Żmudziński – Świerblewski (63 Matusiak), Chrapek (90’Zaremba).
TS Podbeskidzie
W przypadku zwycięstwa Wisły ścisk w tabeli miał być jeszcze większy, a „Nafciarze” zbliżyliby się znacznie do prowadzących drużyn. Nie trzeba więc chyba dodawać, że mecz zapowiadał się niezwykle ciekawie.
Tymczasem rozpoczęło się, jak u Hitchcocka, od mocnego uderzenia. W trzeciej minucie spotkania w pole karne gospodarzy wpadł Krzysztof Chrapek i z półwoleja, atomowym uderzeniem pokonał bezradnego Roberta Gubca.
Trzymając się scenariuszy Hitchcocka po mocnym uderzeniu napięcie powinno stale rosnąć. Było jednak inaczej. Już do końca pierwszej części gry Wisła miała przewagę w posiadaniu piłki, tyle że kompletnie nic z niej nie wynikało, natomiast bielszczanie groźnie, lecz rzadko atakowali bramkę płocczan.
Jedyna sytuacja, po której mogły zadrżeć serca kibiców Podbeskidzia, miała miejsce w 26 minucie, kiedy to groźnie z dystansu uderzał Ireneusz Kowalski, a Sebastian Szymański ładną interwencją skierował piłkę za linię końcową.
W drugiej połowie na murawie stadionu im. Kazimierza Górskiego istniało już tylko Podbeskidzie. O ile w początkowych 15 minutach gra była jeszcze dość wyrównana, to później Górale pokazali, że są drużyną zwyczajnie lepszą.
Najpierw, w 62 minucie potężny błąd popełnił Bartłomiej Sielewski, który za lekko zagrywał piłkę do bramkarza. Czujnością wykazał się Krzysztof Chrapek i mocnym strzałem z woleja pokonał Roberta Gubca.
Nim płocczanie się otrząsnęli, bohater dzisiejszego dnia – Chrapek skompletował hat-tricka. Nasz napastnik pewnie wykorzystał sytuację „sam na sam” z golkiperem Nafciarzy.
Następne minuty, aż do samego końca, to mądra gra w dziada. Wisła chciała zagrozić bramce Sebastiana Szymańskiego, jednak nie pozwalała na to świetnie dysponowana linia obrony Górali, wspomagana dobrze grającym debiutantem – Bernardem Ocholeche.
Tak więc wspomniane spotkanie o „sześć punktów” wygrywa Podbeskidzie, na bardzo trudnym terenie w Płocku. Widać wyraźnie, że przerwa dobrze zrobiła naszym piłkarzom, którzy zwyczajnie odżyli. Następna, ostatnia już w tym roku, okazja na zobaczenie w meczu ligowym TSP nadarzy się 15 listopada, w przyszłą sobotę. Wtedy to do Czechowic-Dziedzic przyjedzie kolejna „rzeczna” drużyna – Odra Opole. Warto dodać, że po dzisiejszym spotkaniu Podbeskidzie awansowało na czwarte miejsce w tabeli i traci zaledwie cztery punkty do lidera z Lubina.
Wisła: Gubiec - Żytko, Sielewski, Jarczyk, Mihailovic, Kowalski, Wyszogrodzki (78’Grudzień), Krzyzanowski (70’J.Wiśniewski), Gesla, Jugovic (46’Mierzejewski), Majkowski.
Podbeskidzie: Szymański – Dancik, Szmatiuk, Konieczny, Osiński – Sacha, Jarosz, Ocholeche (90’Hirsz), Żmudziński – Świerblewski (63 Matusiak), Chrapek (90’Zaremba).
TS Podbeskidzie
Artykuł wyświetlono 1114 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
aluprof
w bielsku tylko bks aluprof-metalplast fani okiennego klubu zawsze razem
tirek
BRAWA !!! dla strzelca bramek za skutecznosc,spryt iwalecznosc,oby tak dalej zyga.

Klauzula informacyjna ›