Podatki za...oddanie czasu
Przy bielskim Ośrodku Kreatywności Obywatelskiej miał powstać Bank Czasu. Chętnych jest wielu, ale boją się podatków.
Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej od wiosny działa przy ul. Komorowickiej w Bielsku-Białej. Odbywają się tutaj warsztaty dziennikarsko-literackie, wystawy, spotkania z ciekawymi ludźmi. Jednym z pomysłów był Bank Czasu. Zasada jego działania jest prosta - walutą jest czas. Osoby należące do banku nieodpłatnie oferują swoje usługi innym. W mieście jest ogromne zapotrzebowanie na taką instytucję. - Wiele młodych matek ma np. problemy ze znalezieniem opieki nad dziećmi. Pomyśleliśmy, że mogłyby korzystać właśnie z pomocy banku - mówi Władysława Pabijan, szefowa stowarzyszenia SMOG, jedna z założycielek OKO.Zaczęły się nawet zgłaszać osoby chętne do działania w Banku Czasu, np. nauczyciel szukający kogoś do opieki nad mamą, w zamian proponował pomoc w nauce. Żeby mieć jasność co wolno, a czego nie, działacze OKO postanowili poprosić o opinię Izbę Skarbową. Odpowiedź sprawiła, że decyzja o utworzeniu Banku Czasu musiała zostać odłożona.
- Okazuje się, że jeśli wartość usług wymienionych w banku przekroczy kwotę wolną od podatku, czyli około 3 tys. zł, będziemy musieli płacić podatki. A na to nikogo nie stać - rozkłada ręce Pabijan.
Jedną z osób chętnych do działania w bielskim Banku Czasu jest Bogdan Oś, prezes tutejszej Akademii Wspierania Rozwoju Człowieka. Z zawodu jest psychologiem, mógłby służyć innym poradą. - Pamiętam z dzieciństwa samopomoc sąsiedzką na wsi. Nikt wtedy nikogo o podatki nie pytał. Jak trzeba było, wszyscy szli do sąsiada i pomagali mu kopać ziemniaki. Wydaje mi się, że Bank Czasu powinien być traktowany w taki właśnie sposób - dziwi się Oś.
Jednak Grażyna Piechota, rzeczniczka prasowa katowickiej Izby Skarbowej, przypomina: - Nieodpłatne usługi także podlegają opodatkowaniu.
Banki Czasu działające w innych miastach też mają problemy ze skarbówką. - Dostaliśmy opinię, że powinniśmy płacić podatki i bardzo się wystraszyliśmy. W 2005 r. na naszą prośbę pytanie w tej sprawie zadał w Ministerstwie Finansów poseł z naszego regionu. Ministerstwo odpowiedziało, że nie musimy płacić podatków, jeśli za umycie okna nie dostaniemy np. telewizora, tylko wymienimy się na jakąś inną usługę - opowiada Elżbieta Kurek z opolskiego Banku Czasu.
Dodaje, że - z powodu niejasności w przepisach - opolski Bank Czasu postanowił się nie formalizować. - Działamy jako grupa towarzyska i mamy święty spokój - mówi Kurek.
Piechota przyznaje, że przepisy nie zawsze nadążają za pomysłami i kreatywnością Polaków. - Banki Czasu z pewnością będą się rozwijać i trzeba to wziąć pod uwagę - mówi.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 768 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›