Tragiczny skutek jazdy na ''żółtym
W czwartek nad ranem w Bielsku-Białej na ulicy Żywieckiej doszło do groźnego wypadku, w wyniku którego została ranna 36-letnia kobieta.
Z ustaleń policjantów bielskiej drogówki wynika, że kierowca ciężarowego steyera wjechał na skrzyżowanie przy włączonym żółtym świetle i zderzył się z wyjeżdżającym z ulicy Skłoodowskiej seatem. Siła uderzenia była tak duża, że seat został zepchnięty na stojące na przeciwnym pasie ruchu pojazdy - citroena i peugeota. W wyniku wypadku kierująca seatem 36-letnia mieszkanka Jeleśni doznała rozległych obrażeń głowy. Przewieziono ją na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej. Okoliczności wypadku wyjaśniają policjanci bielskiej drogówki.
Źródło: KMP Bielsko-Biała
Z ustaleń policjantów bielskiej drogówki wynika, że kierowca ciężarowego steyera wjechał na skrzyżowanie przy włączonym żółtym świetle i zderzył się z wyjeżdżającym z ulicy Skłoodowskiej seatem. Siła uderzenia była tak duża, że seat został zepchnięty na stojące na przeciwnym pasie ruchu pojazdy - citroena i peugeota. W wyniku wypadku kierująca seatem 36-letnia mieszkanka Jeleśni doznała rozległych obrażeń głowy. Przewieziono ją na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej. Okoliczności wypadku wyjaśniają policjanci bielskiej drogówki.
Źródło: KMP Bielsko-Biała
Artykuł wyświetlono 1103 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
kierowca malego mobila
prawda jest taka ze ciezarowki nagminnie lataja na zoltym i czerwonym. A czasami strach mnie bierze hamowac na zoltym gdy za mna jedzie rozpedzony kolos i swiadomie uciekam , gdyz nie mam zamiru byc rozjechany jak nalesnik. A swoje droga powinien byc wyduzony okres pomiedzy zielonym i czerwonym swiatlem. To jest nagminne ze sie pokrywa i to na kadym skrzyzowaniu. Na jednej ulicy ledwo co sie zapali czerwone a na drugiej juz jest zielone....
ktr
Ktoś się zupełnie nie zastanowił umieszczając tą informację, bo przekaz z niej wynikający jest jasny "głupia baba wjechała pod ciężarówkę". Policja niewiele mogła na ten dzień ustalić a podana wersja w żaden sposób nie wskazuje,że kierowca Steyera mógł popełnić, błąd a jak wyżej napisałem wystarczy zobaczyć to skrzyżowanie i przekonać się. No chyba, że ktoś przypuszcza, że z ulicy Curie - Skłodowskiej kobieta próbowała na żółtym przejechać Żywiecką. To nie był jednak casting na kaskadera, chętnych do takiego czynu pewnie by zabrakło.
czytelnik
Wielokrotnie widziałem jak to ktoś okreslił delikatnie "debili" którzy już na zapalonym czerwonym świetle jechali na całym gazie aby przejechać to skrzyżowanie. Brylują tam kierowcy z Żywca a w szczególności tiry z Browaru Zywiec. W tym przypadku jestem na 100% pewien o winie kierowcy samochodu ciężarowego. Wystarczy aby jeden patrol policji tylko w tym jednym miejscu stanął na 1 godzinę. Wyrobi miesięczną normę mandatów właśnie na wykroczeniu jazdy na czerwonym świetle. Takie wykroczenie powinno się karać maksymalną kwotą mandatu.
ktr
Proponuję się przejść na to skrzyżowanie i zobaczyć czy jest to możliwe, by kierowca przejechał na pomarańczowym i uderzył w ruszającego z zielonego. Światła na Skłodowskiej znajdują się w odległości ok. 10 metrów od Żywieckiej i naprawdę nie ma takiej możliwości by przejechać na żółtym i spotkać się z wjeżdżającym na zielonym. W temacie powinno być napisane według zeznań kierowcy Steyera "przy włączonym żółtym świetle".
jigoku
A nie tak dawno na forum był poruszany temat tego skrzyżowania. Niestety nagminne jest ,że debilni kierowcy zwłaszcza tirów z "Żywca" wjeżdżają tam już nie na pomarańczowym a na czerwonym świetle (5-10 sek. po zapaleniu się zielonego światła na Skłodowskiej potrafią jeszcze przeciąć Żywiecką). Cóż widać się im śpieszy - tylko dlaczego mówimy o wypadku drogowym a nie o próbie zabójstwa? (nie sądzę, żeby na taką skalę "zagapiali się" - to jest świadome działanie z premedytacją).

Klauzula informacyjna ›