Potrącają i odjeżdżają
Kierowca, który potrąci na drodze psa lub kota ma obowiązek się nim zająć. Nie wszyscy o tym wiedzą. Ten obowiązek wynika z ustawy o ochronie zwierząt. Najłatwiej zadzwonić wtedy pod numer alarmowy 112.
"W art. 25 jest wyraźnie zapisane, że jeśli potrącimy zwierzę jesteśmy zobowiązani do tego, aby zapewnić mu opiekę, po drugie- zaalarmować odpowiednie służby: policję lub powiatowego lekarza weterynarii"- mówi ekolog Paweł Grzybowski z Klubu Gaja z Wilkowic. Najprościej wykręcić wtedy numer alarmowy- 112.
W Bielsku-Białej zajmuje się tym miejskie schronisko dla bezdomnych zwierząt. "Po rannego lub martwego psa lub kota wyjeżdżamy średnio ok. 50 razy w miesiącu"- mówi kierownik schroniska Zdzisław Szwabowicz. Czy często dzwonią kierowcy, którzy uczestniczyli w potrąceniu zwierzęcia?! "Zdarza się, ale rzadko"- mówi. Bardzo często z taką informacją dzwonią prywatne osoby, które przejeżdżały lub przechodziły obok oraz policja i straż miejska.
Lekarz weterynarii przyznaje, że najczęściej obrażenia zwierzęcia uderzonego przez rozpędzone auto są tak duże, że nie da się go odratować. Taki telefon może jednak uratować psy życie. Jeśli wykonamy go możliwie szybko po zdarzeniu. Czworonóg nie będzie długo cierpiał, a martwe zwierzę leżało na drodze przez kilka dni.
Schronisko działa nie tylko na terenie miasta, także w gminach, które podpisały stosowną umowę z placówką. To są m.in. Wilkowice, Kozy, Jasienica i Buczkowice.
Źródło: Radio Bielsko
"W art. 25 jest wyraźnie zapisane, że jeśli potrącimy zwierzę jesteśmy zobowiązani do tego, aby zapewnić mu opiekę, po drugie- zaalarmować odpowiednie służby: policję lub powiatowego lekarza weterynarii"- mówi ekolog Paweł Grzybowski z Klubu Gaja z Wilkowic. Najprościej wykręcić wtedy numer alarmowy- 112.
W Bielsku-Białej zajmuje się tym miejskie schronisko dla bezdomnych zwierząt. "Po rannego lub martwego psa lub kota wyjeżdżamy średnio ok. 50 razy w miesiącu"- mówi kierownik schroniska Zdzisław Szwabowicz. Czy często dzwonią kierowcy, którzy uczestniczyli w potrąceniu zwierzęcia?! "Zdarza się, ale rzadko"- mówi. Bardzo często z taką informacją dzwonią prywatne osoby, które przejeżdżały lub przechodziły obok oraz policja i straż miejska.
Lekarz weterynarii przyznaje, że najczęściej obrażenia zwierzęcia uderzonego przez rozpędzone auto są tak duże, że nie da się go odratować. Taki telefon może jednak uratować psy życie. Jeśli wykonamy go możliwie szybko po zdarzeniu. Czworonóg nie będzie długo cierpiał, a martwe zwierzę leżało na drodze przez kilka dni.
Schronisko działa nie tylko na terenie miasta, także w gminach, które podpisały stosowną umowę z placówką. To są m.in. Wilkowice, Kozy, Jasienica i Buczkowice.
Źródło: Radio Bielsko
Artykuł wyświetlono 918 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
Basieczka
Proszę o podanie tu konkretnego nr telefonu pod który najlepiej dzownić (oprócz 112)

Klauzula informacyjna ›