Mieszkania w wymiennikowni - czy kontrowersyjne ?
W jednej z poprzednich rozmów z przewodniczącym Rady Miejskiej Bielska-Białej poinformowaliśmy o nabyciu przez miasto nieruchomości przy ul. Bratków od Przedsiębiorstwa Komunalnego "Therma" (tekst "Radni zbierają do kapelusza"). Jarosław Klimaszewski, przewodniczący RM, stwierdził wtedy: "Zdaję sobie sprawę z tego, że transakcja ta może być kontrowersyjna dla niektórych obywateli. Gmina nabyła przecież wysłużony dom wraz z lokatorami."
Z domem tym wiąże się ciekawa historia - w latach 50-tych była tam kotłownia węglowa zasilająca w ciepło okoliczne bloki. "Therma" w 1995 roku zaadaptowała budynek na mieszkania i w czasie, gdy większość zakładów w mieście pozbywało się mieszkań pracowniczych, przekazała nowe lokale swoim pracownikom.
"Budynek ten odziedziczyliśmy po dawnym Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w ramach komunalizacji w 1992 r." - powiedział nam prezes "Thermy" Józef Niedokos. "Niegdyś znajdowała się tam kotłownia węglowa. Później WPEC zamontował tam wymiennikownię i prowizorycznie zaadaptował część pomieszczeń na lokale biurowe i magazyn. Budynek praktycznie nie posiadał okien. Zmodernizowaliśmy później tę wymiennikownię i przybyło nam sporo przestrzeni nadającej się do jakiejś adaptacji. Wybraliśmy cel mieszkaniowy."
"Therma" przeprowadziła własnymi siłami remont - dorobiono stropy, wymieniono okna, dostawiono klatkę schodową i balkony. W ten sposób powstało tam 14 mieszkań o powierzchni od 20 do 60 m kw. Pracownicy "Thermy" złożyli wnioski o przydział mieszkania, specjalna komisja sprawdziła, czy kwalifikują się do tego, aby je otrzymać. Ostatecznie wybrano kilkanaście młodych małżeństw, w większości z małymi dziećmi. Mieszkania zostały wynajęte.
"W czasie, gdy wszystkie zakłady pozbywały się mieszkań ja miałem przyjemność wręczania kluczy naszym młodym pracownikom - powiedział Józef Niedokos. "Nie pamiętam już szczegółów, ale chyba razem z kluczami otrzymali od firmy budziki, aby na czas przychodzili do pracy..."
Co się stało po latach. Dziś już tylko członkowie dwóch rodzin pracują w "Thermie". Utrzymanie budynku, pomimo tego, że jest praktycznie nowy, sprawia kłopot bielskiej firmie ciepłowniczej. "Nie chodzi tu nawet o bilansowanie kosztów i dochodów z wynajmu. Nasza podstawowa działalność nie ma nic wspólnego z administrowaniem mieszkaniami. Dla nas jest uciążliwe wyliczanie czynszów (media co chwilę drożeją), zawiadamianie o podwyżkach, ściąganie należności i bieżące utrzymanie posesji. Pytaliśmy się mieszkańców, czy są zainteresowani wykupieniem lokali na własność. Okazało się, że nie są w stanie wszyscy się umówić i wykupić tych mieszkań" - stwierdził Józef Niedokos. "W tej sytuacji doszliśmy do wniosku, że jako gminna spółka przekażemy ten budynek gminie. W mieście są przecież instytucje powołane do zarządzania mieszkaniami. Naszym celem jest dostarczanie jak najtaniej ciepła do mieszkań a nie zarabianie na wynajmie mieszkań."
Z domem tym wiąże się ciekawa historia - w latach 50-tych była tam kotłownia węglowa zasilająca w ciepło okoliczne bloki. "Therma" w 1995 roku zaadaptowała budynek na mieszkania i w czasie, gdy większość zakładów w mieście pozbywało się mieszkań pracowniczych, przekazała nowe lokale swoim pracownikom.
"Budynek ten odziedziczyliśmy po dawnym Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w ramach komunalizacji w 1992 r." - powiedział nam prezes "Thermy" Józef Niedokos. "Niegdyś znajdowała się tam kotłownia węglowa. Później WPEC zamontował tam wymiennikownię i prowizorycznie zaadaptował część pomieszczeń na lokale biurowe i magazyn. Budynek praktycznie nie posiadał okien. Zmodernizowaliśmy później tę wymiennikownię i przybyło nam sporo przestrzeni nadającej się do jakiejś adaptacji. Wybraliśmy cel mieszkaniowy."
"Therma" przeprowadziła własnymi siłami remont - dorobiono stropy, wymieniono okna, dostawiono klatkę schodową i balkony. W ten sposób powstało tam 14 mieszkań o powierzchni od 20 do 60 m kw. Pracownicy "Thermy" złożyli wnioski o przydział mieszkania, specjalna komisja sprawdziła, czy kwalifikują się do tego, aby je otrzymać. Ostatecznie wybrano kilkanaście młodych małżeństw, w większości z małymi dziećmi. Mieszkania zostały wynajęte.
"W czasie, gdy wszystkie zakłady pozbywały się mieszkań ja miałem przyjemność wręczania kluczy naszym młodym pracownikom - powiedział Józef Niedokos. "Nie pamiętam już szczegółów, ale chyba razem z kluczami otrzymali od firmy budziki, aby na czas przychodzili do pracy..."
Co się stało po latach. Dziś już tylko członkowie dwóch rodzin pracują w "Thermie". Utrzymanie budynku, pomimo tego, że jest praktycznie nowy, sprawia kłopot bielskiej firmie ciepłowniczej. "Nie chodzi tu nawet o bilansowanie kosztów i dochodów z wynajmu. Nasza podstawowa działalność nie ma nic wspólnego z administrowaniem mieszkaniami. Dla nas jest uciążliwe wyliczanie czynszów (media co chwilę drożeją), zawiadamianie o podwyżkach, ściąganie należności i bieżące utrzymanie posesji. Pytaliśmy się mieszkańców, czy są zainteresowani wykupieniem lokali na własność. Okazało się, że nie są w stanie wszyscy się umówić i wykupić tych mieszkań" - stwierdził Józef Niedokos. "W tej sytuacji doszliśmy do wniosku, że jako gminna spółka przekażemy ten budynek gminie. W mieście są przecież instytucje powołane do zarządzania mieszkaniami. Naszym celem jest dostarczanie jak najtaniej ciepła do mieszkań a nie zarabianie na wynajmie mieszkań."
"Therma" oddała budynek za około 0,5% całości udziałów spółki. Na razie trwają jeszcze procedury. Akt notarialny zostanie podpisany za kilka miesięcy.
W.B.
Artykuł wyświetlono 1382 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›