Ranking sprawności urzędniczej
Ludzie do nas dzwonili i pisali, a nawet przychodzili ze skargami. Czarę goryczy przelał Czytelnik, który odwiedził wczoraj redakcję. Niemal ze łzami w oczach opowiedział, że bielski Ratusz od trzech miesięcy zwleka z wydaniem decyzji o warunkach zabudowy jego nowego domu, co wiąże się z niemałymi stratami finansowymi. Postanowiliśmy pójść śladem tej sprawy.
Sprawdziliśmy. Za decyzje w sprawach związanych z budownictwem odpowiedzialny jest Wydział Urbanistyki i Architektury UM, kierowany przez Stanisława Rostkowskiego. Z wizytówki zamieszczonej na stronie internetowej urzędu wynika, że jest to jedna z najbardziej zapracowanych komórek organizacyjnych bielskiego Ratusza. Bo i kompetencje ma rozległe. Od kompleksowej obsługi nowych inwestycji budowlanych, po opiekę nad zabytkami oraz...zatwierdzanie projektów reklam i wydawanie pozwoleń na ich umieszczanie. Zajmuje się tym kilka zespołów problemowych. Łącznie kilkadziesiąt osób.
Sprawdziliśmy. Za decyzje w sprawach związanych z budownictwem odpowiedzialny jest Wydział Urbanistyki i Architektury UM, kierowany przez Stanisława Rostkowskiego. Z wizytówki zamieszczonej na stronie internetowej urzędu wynika, że jest to jedna z najbardziej zapracowanych komórek organizacyjnych bielskiego Ratusza. Bo i kompetencje ma rozległe. Od kompleksowej obsługi nowych inwestycji budowlanych, po opiekę nad zabytkami oraz...zatwierdzanie projektów reklam i wydawanie pozwoleń na ich umieszczanie. Zajmuje się tym kilka zespołów problemowych. Łącznie kilkadziesiąt osób.
Groteska w urzędach
W ub. r. wydział wydał prawie pięć tysięcy decyzji i postanowień administracyjnych. Ogrom pracy! Są jednak w strukturze urzędu biura, w których podejmuje się kilka razy więcej decyzji. M.in. w dochodach budżetowych lub komunikacji załatwia się po blisko 50 tys. spraw rocznie. Problem polega jednak na tym, że odwołania od decyzji tych komórek są stosunkowo rzadkie. Np. w Wydziale Komunikacji było ich w tamtym roku dziewięć, przy czym samorządowe kolegium odwoławcze uznało wszystkie za niezasadne. Natomiast w Wydziale Urbanistyki i Architektury zaskarżono 156 decyzji, spośród których kolegium uchyliło aż 133. Przerażająca statystyka sprawności urzędniczej!
- W br. powinno być znacznie lepiej – nie traci rezonu sekretarz miasta Grzegorz Tomaszczyk. – W wydziale zatrudniliśmy dodatkowo kilkanaście osób. Musi być sprawniej...
Ale naczelnik Rostkowski już takim optymistą nie jest. Z wykształcenia jest architektem i posiada 20 letni staż w biurach projektowych. Dlatego wie co mówi, choć jego opinie mogą być niewygodne zarówno dla przełożonych, jak petentów. Sytuacja nie poprawi się szybko - powiada - ponieważ praktycznie każda decyzja administracyjna w sprawie budowy może być uchylona. Każda!
Najłatwiejsze do zaskarżenia są decyzje o warunkach zabudowy. Można je prosto obalić, powołując się na rzekome uchybienia administracyjne przy rozpoznawaniu sprawy. Każdy petent, który powoła się na tego rodzaju usterki proceduralne w trakcie załatwiania swojego wniosku, może bankowo liczyć na zrozumienie kolegium. Istnieją wręcz dyżurne kruczki prawne, które są wykorzystywane przez inwestorów i ich doradców prawnych. Dość często zdarzają się nawet decyzje wielokrotnie zaskarżane.
Zasadniczą przyczyną tej urzędowej groteski są ogromne dziury w planach zagospodarowania przestrzennego naszej gminy. Obecnie jest nimi objęte tylko 12 proc. obszaru miasta. Problem ma wymiar ogólnopolski, gdyż decyzją centralną w roku 2004 utraciły ważność wszystkie plany sporządzone do roku 1995r. Bielska Rada Miejska – która zgodnie z ustawą samorządową uchwala plany – robi co może, ale nie jest w stanie szybko nadrobić braków. W tej sytuacji działanie w stylu
decyzja bez planu = zaskarżenie = uchylenie decyzji
urosło do rangi nowego prawa administracyjnego, z którym radzić sobie muszą wszyscy urzędnicy wydziałów architektury w całym kraju.
Innym problemem Ratusza jest ogromna rotacja wśród pracowników wydziału urbanistyki. W chwili obecnej aż 80 proc. kadry dopiero uczy się swoich obowiązków. Są to młodzi urzędnicy, którzy starają się doganiać ciągłe zmiany przepisów. Ale inflacja naszego prawa państwowego dotyka wszystkich. Jest groźną chorobą, z którą mają kłopoty także bardziej doświadczeni urzędnicy. Instytucje samorządowe nie płacą zbyt dużo. Dlatego wkrótce po przyuczeniu do pracy na nowym stanowisku znaczna część młodych architektów odchodzi z pracy w Ratuszu do biznesu.
Na pół gwizdka
Na Podbeskidziu, a szczególnie w naszym mieście od paru lat trwa boom inwestycyjny. Dlatego w przeciwieństwie do kolegów z innych województw, urzędnicy prezydenta Jacka Krywulta nie mogą pracować na pół gwizdka, a zwłokę uzasadniać tymczasową procedurą rozpatrywania wniosków. Bielski Ratusz podejmuje znacznie więcej decyzji w sprawach budowlanych niż w wielu innych – nawet dużo większych – miastach śląskich. Sprawniejsze jest też tempo załatwiania wniosków. Np. decyzja o warunkach zabudowy wydawana jest u nas przeciętnie w 2-3 miesiące. Tymczasem krakowscy urzędnicy potrzebują na to średnio...dwa lata.
Większych pieniędzy na administrację samorządową chyba nie będzie. Stąd wydaje się, że tylko zmiany ustawowe mogą znacząco poprawić tempo i jakość pracy urzędów. Reforma nie powinna polegać jednak na uchwalaniu coraz to nowych przepisów. Trzeba znieść pozwolenia na budowę np. domków jednorodzinnych i radykalnie ograniczyć ilość formalności wymaganych dotąd w przypadku poważniejszych inwestycji mieszkaniowych czy przemysłowych.
Urzędnicy są zainteresowani taką rewolucją w kodeksach, choć z drugiej strony boją się jej jak ognia. Przepisy przepisami, często się zmieniają i są niejednoznaczne. Ale gdy ich zabraknie – prorokują w Ratuszu - zamęt może być jeszcze większy niż dotychczas.
Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 2578 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 11
ben
Na poważnie: proponowane przez rząd automatyczne odrolnienie wszystkich działek w miastach i likwidacja pozwolen budowlanych przy jednoczesnym braku większości planów przestrzennych oznacza kompletny chaos w miescie. W ciągu paru lat zostaną na dziko zabudowane tereny podstocza i pola w kierunku Janowic i Mazańcowic, i to pewnie jeszcze jakimis koszmarkami. A potem będziemy płakać, że żyjemy w brzydkim mieście i narzekać na Krywulta i urzędników, że do tego dopuścili
xxx
estetko, czy tobie każdy porządek kojarzy się fuhrerem? To może nie sprzątajmy, bo to faszystowski obyczaj?
estetka
do arch/Fuhrer też dążył do wprowadzenia jakiegoś porządku.Nie dajmy się zwariować!O gustach się nie dyskutuje.Większość z nas pochodzi z bloków-potworków,które tworzą wspierany przez państwo ład przestrzenny.Jeśli człowiek chce wreszcie zamieszkać w zamku-potworku,to trudno.Nie można nikogo siłą przekonywać do naszego poczucia piękna.Trzeba uczyć,pokazywać inne wzory.
annapopl
do arch/ wszystkie te "koszmarki" jak je nazywasz powstają na podstawie projektów, które zostały stworzone i zaakceptowane przez architektów i projektantów. Gustów ludzkich się nie zmieni jeżeli ktoś chce mieć dworek w górach to go będzie miał tak samo jest z chałupami góralskimi przy tasie komuś może się to podobać a działkę kupił akurat w takim miejscu. Wydział urbanistyki raczej nie rozważa tego jaki typ domku powstaje w danym miejscu tylko czy wogóle może on powstać czy nie, to jest ich głównym zadaniem. Likwidując pozwolenia na budowę odejmie się im pracy a ludziom formalności.
arch
do annapopl/ Nie widziałaś takiego projektu? To rozejrzyj sie wokół, ile powstaje koszmarków, dworków mazowieckich w górach albo chałup góralskich przy trasach szybkiego ruchu! Wolna amerykanka w budownictwie i planowaniu przestrzennym to oddanie walkowerem swiata zwolennikom chaosu, tandety i bezguścia. Brzydota zawsze wygra z estetyką bez wsparcia ze strony państwa (lub innego wsparcia), chaos zawsze zdominuje ład - cała ludzka praca zmierza do tego, żeby wprowadzać w świecie jakiś porządek
annapopl
ben/ pozwolenie na budowę a projekt domu to dwie różne rzeczy pozwolenie zezwala (jak sama nazwa sygnalizuje) na wystawienie domu, natomiast projekt domu decyduje o wyglądzie nie ma chyba domu postawionego bez projektu. Osoba wybierająca dany projekt domu musi zastosować się do niego a nie znalazłam jeszcze takiego projektu, który przypominałby "pałac Gargamela". Chodzi tylko o to aby nie utrudniać budowy domu poprzez załatwianie spraw papierkowych.
ben
Zniesiemy pozwolenia a potem będa powstawać potworki, będące odbiciem chorej wyobraźni niedokształconych właścicieli. Ktoś sobie postawi na działce pałac Gargamela, a obok trzypiętrową wieżę wystawi sąsiad. W trzecim świecie nie ma pozwoleń, równajmy do Albanii!!!
chcącysiębudować
Ja z budową mojego domu czekam aż zniosą pozwolenie na budowę jest to marnowanie czasu i pieniędzy a chodzenie, czekanie i załatwianie wszystkich pozwoleń nie jest warte nerwów.
maciek
Z badania zaangazowania pracownikow roznych UM w Polsce (m.in. Krakow, Katowice, Kielce, Bydgoszcz, Gdansk, Bielsko-Biala, Czestochowa...) przeprowadzonego chyba na przelomie 2006/2007 wynika, ze UM w BB jest JEDNYM Z NAJLEPSZYCH, jesli nie najlepszym z badanych. Nie pamietam teraz jak sie to badanie nazywalo, ale obszernie zapoznalem sie z wynikami. Moze wieczorem chetnym podrzuce kontakt co to za dokument
annapopl
Zniesienie pozwolenia na budowę jest bardzo dobrym pomysłem. Osoby, które posiadają działki powinny mieć możliwość robienia na nich co chcą jak już ktoś raz zapłaci niemałe pieniądze na zakup działki to dlaczego musi się prosić o zezwolenie na budowę na niej domu (co również wiąże się z kosztami) i czekać aż ktoś mu je udzieli, wiąże się to z stratą czasu i pieniędzy.

Klauzula informacyjna ›