Fundacja przegrała proces z miastem
To kolejny etap wojny, jaką prezydent Bielska-Białej, Jacek Krywult, wypowiedział fundacji na początku swojej pierwszej kadencji. Zarzucił jej, że zamiast dla mieszkańców, działa dla korzyści kilku osób biorących ogromne pieniądze.
- Fundacja działa na wielkim majątku gminy i to my będziemy ją rozliczać. Zamierzamy też konsekwentnie egzekwować to, co nam się należy - zapewniał wówczas prezydent i tak twierdzi do dziś.
Gmina zawarła umowy z fundacją w 1996 roku. Prezydentem miasta był wtedy Bogdan Traczyk. Na statutową działalność oddano jej siedem dużych terenów i dwa obiekty. W zamian za to fundacja została zobowiązana do działań na rzecz miasta i mieszkańców.Jednym z tych terenów był plac przy ulicy Broniewskiego. Miały tam powstać m.in. parking, pawilony handlowy, plac targowo-festynowy, postój taksówek, przystanki autobusów dalekobieżnych i MZK.
Oddana fundacji na siedzibę okazała kamienica w centrum miasta (przy ul. Barlickiego) miała zostać przez użytkowniczkę wyremontowana. W zamian za wydzierżawienie fundacji dużego placu u zbiegu ulic Lipnickiej i Żywieckiej, ta zobowiązała się wybudować nowe schronisko dla zwierząt.
Umowa i wyrok nakazujące obecnie fundacji wypłatę wysokich odszkodowań dotyczą właśnie tych trzech zobowiązań. Przez 12 lat fundacja nie wywiązała się bowiem z żadnego. Na placu przy ul. Broniewskiego nie tylko nie zrobiła tego, do czego się zobowiązała, ale w dodatku poddzierżawiła część terenu spółce, która zamierzała wybudować tam duży obiekt handlowy. Miasto rozwiązało umowę, a sprawa trafiła do sądu.
Samorząd upomniał się także o odszkodowanie za kamienicę przy ul. Barlickiego. Fundacja miała tam wprawdzie przez jakiś czas, zgodnie z umową, siedzibę, ale resztę pomieszczeń wynajmowała, a z kolejnych terminów przeprowadzenia remontu się nie wywiązywała. Miastu nie udało się też wyegzekwować budowy schroniska dla zwierząt. W końcu gmina sfinansowała inwestycję sama.
Sąd przyznał miastu rację i zasądził odszkodowanie. Za kamienicę przy ul. Barlickiego - 192 tys. zł, za działkę przy ul. Broniewskiego - 89 tys. zł. O wypływ do kasy 600 tys. zł miasto zadbało samo i zawarło z fundacją porozumienie, zgodnie z którym zapłaci ona taką kwotę za niewywiązanie się z budowy schroniska dla zwierząt. Jeśli tego nie zrobi, miasto i w tej sprawie wystąpi do sądu.
- Sprawy zostały źle ocenione przez sąd, ale wyrok zapadł i będziemy go realizować. Kuriozalne jest to, że odszkodowania zażądała gmina, która jest jednym z fundatorów fundacji, zamiast załatwić tę sprawę polubownie. Tak jak w przypadku schroniska - powiedział prezes FRMBB, Leszek Wasiak. Po chwili z jego biura przekazano nam informację, że fundacja będzie się odwoływała się od wyroku.
Źródło: www.bielskobiala.naszemiasto.pl

Klauzula informacyjna ›