Patrząc na pozycje w tabeli, spotkanie Podbeskidzia Bielsko-Biała z GKS Katowice zapowiadało się jako starcie Dawida z Goliatem. Z drugiej jednak strony, w drużynie z Katowic można znaleźć wiele znanych nazwisk i tak naprawdę nikt nie wiedział czego spodziewać się po tym meczu.

Tymczasem Podbeskidzie zaczęło bardzo ostro. Atakowało, było aktywne, piłkarze mieli ochotę do gry. Tego efektem była akcja z 12 minuty, kiedy to bardzo dobrze grający w całym meczu Sebastian Ziajka, po solowej akcji, znalazł się w sytuacji „sam na sam” z Jackiem Gorczycą. Ggolkiper katowiczan wyszedł jednak zwycięsko z tego starcia.

Osiem minut później miało miejsce bardzo ważne wydarzenie. Paweł Żmudziński wyszedł na wolne pole i uderzył na bramkę. Piłkę zatrzymał Jacek Gorczyca, a że znajdował się poza polem karnym decyzja arbitra mogła być tylko jedna – czerwona kartka.

W 27 minucie Górale udokumentowali przewagę, strzelając gola. Po rzucie rożnym, najwyżej w powietrze wyszedł Bartłomiej Konieczny i z bliska, głową skierował piłkę do siatki. Było to pierwsze trafienie tego obrońcy w barwach Podbeskidzia.

Po kolejnych 11 minutach mieliśmy najbardziej kontrowersyjną sytuację w całym spotkaniu. Z narożnika boiska dośrodkowywał Sławomir Cienciała, piłki nie dosięgnął Krzysztof Zaremba, trafiła ona jednak do wbiegającego Krzysztofa Chrapka, który pewnym strzałem pokonał Macieja Budkę. Sędzia jednak dopatrzył się spalonego, w co nikt z obecnych na stadionie nie mógł uwierzyć.

O ile na jakość gry w pierwszej połowie kibice zgromadzeni na stadionie w Czechowicach nie mogli narzekać, o tyle druga część meczu stała na żenująco słabym poziomie. Najgroźniejszą sytuację w tej odsłonie stworzyli katowiczanie. Łukasz Janoszka znalazł się z piłką tuż przed Sebastianem Szymańskim, ten jednak wspaniale obronił i udowodnił, że potrafi godnie zastąpić Łukasza Merdę.
Nie licząc tej sytuacji, z boiska raczej wiało nudą – GKS chciał strzelić, ale obrona Górali była bardzo zwarta. Podbeskidzie wyglądało na drużynę zadowoloną wynikiem i chcącą dowieźć prowadzenie do końca. Sztuka ta się udała i bielszczanie mogą sobie zapisać kolejne trzy punkty.

Mecz nie był porywającym widowiskiem, ale najważniejsza jest kolejna wygrana. Jak wiadomo, zwycięzców się nie sądzi, więc powinniśmy być zadowoleni ze zgarnięcia pełnej puli. W najbliższym czasie naszą drużynę czekają dwa trudne mecze wyjazdowe – ze Zniczem Pruszków w najbliższą sobotę oraz z Wisłą Płock, 8 listopada. Ostatni raz w tym roku w meczu ligowym naszych piłkarzy ujrzymy 15 listopada w Czechowicach, kiedy to zagrają mecz z Odrą Opole.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Katowice 1-0
Bartłomiej Konieczny 27’

Podbeskidzie: Szymański - Cienciała (k), Szmatiuk, Konieczny, Dancik - Sacha (Pater 77'), Jarosz, Ziajka (Matusiak 62'), Żmudziński (Świerblewski 59')- Zaremba, Chrapek.

TS Podbeskidzie