Ekolodzy kontra narciarze
Spór o szyndzielnię
Nic więc dziwnego, że w Beskidach między ekologami a narciarzami iskrzy. Teraz spór dotyczy Szyndzielni. Szyndzielnia wraz z sąsiednim Dębowcem już wiele lat temu dobrze służyła narciarzom. To dla nich na zboczu Szyndzielni stworzono trudny, ale ciekawy stok zwany Saharą, to oni każdej zimy dominowali wśród pasażerów gondolowej kolejki.
Narciarskich atrakcji w tym rejonie było zresztą więcej: niewielki stok pod szczytem Szyndzielni, łagodny stok z ostrym „piekiełkiem” na Dębowcu, a przede wszystkim nartostrada wiodąca spod szczytu Szyndzielni na Dębowiec. Ta ostatnia była przez wielu narciarzy szczególnie lubiana, bo któż z amatorów dwóch desek nie lubi szusować długą trasą wśród gęstych drzew, w dodatku z kilkoma podnoszącymi poziom adrenaliny zakrętami? Ale to już przeszłość.
Dziś z dawnej narciarskiej świetności Szyndzielni i Dębowca zostały nędzne resztki, a każda kolejna ekipa rządząca miastem jest oskarżana o to, że nie potrafi wykorzystać narciarskich atutów miasta. Dodajmy, że obecna sytuacja ma także realny wymiar finansowy. Mała liczba narciarzy sprawia, że dużo skromniejsze niż mogłyby być, są wpływy z funkcjonowania kolejki gondolowej, która należy do miejskiej spółki ZIAD.
Ratusz replikuje i zapewnia, że zgodnie ze stanowiskiem polskiego rządu, które w tej sprawie ma być kluczowe, rejon Szyndzielni i Dębowca ma być wykluczony z Natury 2000. A nawet gdyby tak się nie stało, to i tak - zdaniem przedstawicieli władz miasta - nie będzie tragedii, bo Natura 2000 chronić będzie las bukowy na Szyndzielni, którego nikt wycinać nie chce. Wycinka, niezbędna w przypadku realizacji narciarskich inwestycji, objąć ma bowiem samosiejki na Saharze oraz świerki. - W dodatku te świerki są chore. W praktyce różnica będzie więc tylko taka - albo wytniemy je za jednym razem na potrzeby narciarskiej inwestycji, albo będą one wycinane latami w ramach cięć pielęgnacyjnych - mówi Henryk Juszczyk, pełnomocnik prezydenta Bielska-Białej, a jednocześnie narciarz i od lat gorący zwolennik ożywienia Szyndzielni i Dębowca.
Bielscy narciarze zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Otóż ich zdaniem ekolodzy kolejny raz wyświadczają wielką przysługę... biznesmenom z sąsiedniej Słowacji! - Przez całe lata ekolodzy jak mogli, tak utrudniali narciarskie inwestycje na Pilsku. Teraz stają w obronie drzew na Szyndzielni. A jak kilkadziesiąt kilometrów dalej, na Słowacji na potrzeby narciarskich inwestycji wycinano całe połacie lasów, obrońców przyrody jakoś nie było. I dziś Słowacy zarabiają na narciarzach z Polski - w tym także z Bielska! - kokosy, a jak ktoś w naszych Beskidach chce wyciąć trochę samosiejek nie z wiekowej puszczy, a z terenu dawnego stoku narciarskiego, robi się wielkie halo. Domyślam się, że ekologom pasuje, aby jak największa część Beskidów została nietknięta, bo wtedy jest szansa na duże unijne programy ekologiczne, które oni będą realizować. Ale nie czarujmy się, ekolodzy to niewielka grupka. A dobro lokalnej przedsiębiorczości? A miejsca pracy? A narciarze, którzy dziś tracą czas i pieniądze, aby wyrwać się na narty na Słowację? - pyta z irytacją bielski miłośnik dwóch desek, który przed laty szusował po Saharze, a dziś z braku odpowiednich warunków, często odwiedza słowackie stoki.
Wygląda więc na to, że szanse na ekologiczno-narciarski kompromis w sprawie Szyndzielni są znikome...
Narciarskich atrakcji w tym rejonie było zresztą więcej: niewielki stok pod szczytem Szyndzielni, łagodny stok z ostrym „piekiełkiem” na Dębowcu, a przede wszystkim nartostrada wiodąca spod szczytu Szyndzielni na Dębowiec. Ta ostatnia była przez wielu narciarzy szczególnie lubiana, bo któż z amatorów dwóch desek nie lubi szusować długą trasą wśród gęstych drzew, w dodatku z kilkoma podnoszącymi poziom adrenaliny zakrętami? Ale to już przeszłość.
Dziś z dawnej narciarskiej świetności Szyndzielni i Dębowca zostały nędzne resztki, a każda kolejna ekipa rządząca miastem jest oskarżana o to, że nie potrafi wykorzystać narciarskich atutów miasta. Dodajmy, że obecna sytuacja ma także realny wymiar finansowy. Mała liczba narciarzy sprawia, że dużo skromniejsze niż mogłyby być, są wpływy z funkcjonowania kolejki gondolowej, która należy do miejskiej spółki ZIAD.
CO Z TĄ NATURĄ ?
Dziś ratusz i spółka ZIAD mają plan narciarskiego zagospodarowania Szyndzielni i Dębowca przewidujący między innymi reaktywację Sahary i budowę nowych wyciągów . Lwia część tej inwestycji ma być sfinansowana z funduszy unijnych. Bielscy narciarze zacierają ręce. Ale ekolodzy biją na alarm. Klub Gaja - o czym informowaliśmy - uważa, że teren ten wchodzi w skład europejskich obszarów chronionych Natura 2000, a zapewnienia ratusza, że został on z Natury 2000 wykreślony, nie odpowiadają faktom. A w tej sytuacji nie tylko nie ma szansy na sfinansowanie tego zadania z funduszy europejskich, ale w dodatku prawo w ogóle nie dopuści do ich realizacji. Ratusz replikuje i zapewnia, że zgodnie ze stanowiskiem polskiego rządu, które w tej sprawie ma być kluczowe, rejon Szyndzielni i Dębowca ma być wykluczony z Natury 2000. A nawet gdyby tak się nie stało, to i tak - zdaniem przedstawicieli władz miasta - nie będzie tragedii, bo Natura 2000 chronić będzie las bukowy na Szyndzielni, którego nikt wycinać nie chce. Wycinka, niezbędna w przypadku realizacji narciarskich inwestycji, objąć ma bowiem samosiejki na Saharze oraz świerki. - W dodatku te świerki są chore. W praktyce różnica będzie więc tylko taka - albo wytniemy je za jednym razem na potrzeby narciarskiej inwestycji, albo będą one wycinane latami w ramach cięć pielęgnacyjnych - mówi Henryk Juszczyk, pełnomocnik prezydenta Bielska-Białej, a jednocześnie narciarz i od lat gorący zwolennik ożywienia Szyndzielni i Dębowca.
STARE PLANY
Jacek Bożek, lider Klubu Gaja ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Uważa wręcz, że ekolodzy bitwy o Szyndzielnię przegrać nie mogą. - Bo wtedy przegramy także Klimczok i Błatnią. Czyli przegramy wszystko w tej części Beskidów - mówi Jacek Bożek. Jego zdaniem zgoda na narciarskie inwestycje na Szyndzielni będzie dla przyrody groźna z jednego powodu - sprawi, że potężnie nasili się ekspansja człowieka w te niewielkie w końcu góry. Lider Klubu Gaja podkreśla też, że plany narciarskiej eskpansji w rejonie Szyndzielni mają dwadzieścia lat i zupełnie nie przystają do obecnej rzeczywistości. - Gołym okiem widać przecież to, o czym mówią naukowcy - klimat ulega ociepleniu i wszystko wskazuje na to, że będzie tak się działo nadal. Tego nie można bagatelizować. Jeśli doszłoby do realizacji tej inwestycji, to najprawdopodobniej jej finał będzie taki: na zboczu góry wycięte zostaną duże połacie lasu, a ta wycinka nikomu służyć nie będzie, bo z powodu braku śniegu narciarze nie przyjadą. Ci, którzy mówią o sztucznym naśnieżaniu, nie biorą chyba pod uwagę dwóch czynników. Po pierwsze, do tego potrzeba olbrzymich ilości wody, a tej mamy duży deficyt. Po drugie, potrzebne są ujemne temperatury. A o te zimą w Beskidach coraz trudniej - argumentuje Jacek Bożek. SŁOWACKIE KOKOSY
- Zgadzam się z opinią, że z uwagi na ocieplający się klimat, plany zbudowania u nas dużej stacji narciarskiej, która przyciągnie rzesze narciarzy z całej Polski, wydają się mało realne. Ale jednocześnie uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie stworzenia na Szyndzielni dobrych warunków dla bielskich narciarzy. Chodzi o to, aby po pracy oraz w weekendy bielszczanie mieli dobry stok na wyciągnięcie ręki. Owszem, ostatnie dwie zimy były lekkie, ale mimo to śnieg na Saharze leżał dość długo. Jeśli sztucznie naśnieżyć ten stok, to warunki mogą tam być całkiem dobre - mówi Henryk Juszczyk, który podkreśla, że nikt nie chce na potrzeby sztucznego naśnieżania pozbawiać wody zbocza Szyndzielni lub Dębowca. - Wodę do sztucznego naśnieżania zamierzamy ciągnąć z sieci Aquy - zapewnia pełnomocnik bielskiego prezydenta. Bielscy narciarze zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Otóż ich zdaniem ekolodzy kolejny raz wyświadczają wielką przysługę... biznesmenom z sąsiedniej Słowacji! - Przez całe lata ekolodzy jak mogli, tak utrudniali narciarskie inwestycje na Pilsku. Teraz stają w obronie drzew na Szyndzielni. A jak kilkadziesiąt kilometrów dalej, na Słowacji na potrzeby narciarskich inwestycji wycinano całe połacie lasów, obrońców przyrody jakoś nie było. I dziś Słowacy zarabiają na narciarzach z Polski - w tym także z Bielska! - kokosy, a jak ktoś w naszych Beskidach chce wyciąć trochę samosiejek nie z wiekowej puszczy, a z terenu dawnego stoku narciarskiego, robi się wielkie halo. Domyślam się, że ekologom pasuje, aby jak największa część Beskidów została nietknięta, bo wtedy jest szansa na duże unijne programy ekologiczne, które oni będą realizować. Ale nie czarujmy się, ekolodzy to niewielka grupka. A dobro lokalnej przedsiębiorczości? A miejsca pracy? A narciarze, którzy dziś tracą czas i pieniądze, aby wyrwać się na narty na Słowację? - pyta z irytacją bielski miłośnik dwóch desek, który przed laty szusował po Saharze, a dziś z braku odpowiednich warunków, często odwiedza słowackie stoki.
DWA ARGUMENTY
Uwagę o Słowacji Jacek Bożek odpiera dwoma argumentami:- Trudno robić nam wyrzut z tego powodu, że na Słowacji społeczeństwo obywatelskie jest dużo gorzej zorganizowane niż u nas. Dlatego też tam albo nikt nie protestował przeciwko wielkiej wycince drzew, albo protestował słabo i bez efektu. Ale pamiętajmy jakie uboczne efekty przyniosły narciarskie inwestycje na Słowacji. Dziś, gdy wieją tam silne wiatry, to wyrządzają wielkie szkody, bo nie ma lasów, które by je zatrzymywały. A będzie jeszcze gorzej, bo wiatry będą coraz silniejsze i coraz częstsze. To raz. A druga sprawa to kwestia unijnego wsparcia. Unia przekazuje nam spore sumy na rozwój, ale nie będzie ich przecież dawać na inwestycje, które łamać będą unijne prawo. Nasz kraj zobowiązał się do rozszerzenia programu Natura 2000 i musimy to zrobić, bez względu na to, czy podoba się to niektórym samorządom, czy też nie - mówi Jacek Bożek.Wygląda więc na to, że szanse na ekologiczno-narciarski kompromis w sprawie Szyndzielni są znikome...
Tekst i foto: SŁAWOMIR HOROWSKI
Artykuł wyświetlono 3605 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 27
czika
Czy wszyscy "biznesmeni"i narciarze zastanawiają się jakie skutki niesie ciągle zwiększająca się wycinka drzew! Ludzie czy macie kalpki na oczach! To jak branie narkotyku - dzisiaj pojeżdżę sobie na stoku a nad jutrem się nie zastanawiam bo nie narkotyk a moje ograniczenie umysłowe mi na to nie pozwala!!!NIe chodzi o to że ekologów jest za mało bo większośc ludzi ich popiera ale chodzi jak zwykle o pieniądze, którymi ci głupole sami się wykończą - głupota ludzka jest nieskończona
bielszczanka
Czasami wydaje mi się ,że Gaja robi dużo szumu żeby było o niej głosno, proszę was to już przesada, Szyndzielnia to nie Park Narodowy, trasy i tak czy w lecie czy w zimie roją się od ludzi, sahara leży odłogiem od lat i tylko straszy, można by wreszcie coś ruszyć w tym regionie. Przecież z zarobionych pieniędzy część można przeznaczyć na ekologię ale naprawdę z sensem tam gdzie to się przyda. Nie mogę po prostu tego czytać, kolejna paranoja w tym kraju jak chce się coś zrobić to się po prostu nie da, koszmar! Jakoś inne kraje nie mają takich problemó i potrafią wszystko połączyć. Ja bym się zastanowiła jakie profity ma pan Bożek który tak protestuje przed wycięciem kilku samosiejek z których i tak nic niema, PARANOJA! Dodam tylko że ja nie jeżdżę na nartach, przeraża mnie tylko to wszystko, chciałabym żeby w końcu nasz region także stał się popularny bo mamy się czym chwalić. A Szyndzielnia z Saharą wkońcu mogły by się stać bardziej atrakcyjne. Większego absurdu dawno nie słyszałam tak jakby były tam jaieś gatunki zagrożone, albo obszar występowania wyjątkowej ilości zwierzyny, proszę was...i tak tam ludzie chodzą tylko że teraz sahara straszy właśnie krzakami i sterczącymi kikutami samosiejek. mam nadzieję że bielszczanie mają coś do powiedzenia w tej sprawie.
qyto
chyba nikt z osob tu wypowiadających swoje przemyślenia i dających poparcie jednej albo drugiej ze stron ma cos wspólnego z omawianym tematem ;)kilka lat temu nartostrada została wyprofilowana w ramach prac przeciw pożarowych, sahara mimo swoich samosiejek przy dużej ilości śniegu również nadaje się do jazdy dla amatorów troche bardziej extremalnej formy wypoczynku. A w tym wszystkim najpiękniejsze jest to, że dzieki nowej kolejce można szybko i sprawnie dostać się na góre, a dzięki WAM (wiecznie nie mogący dojść do porozumienia) można bez komercji i tłoku korzystac z uroków Szyndzielni. I dziekuje WAM za to.
celt
A dlaczego dopiero teraz się ekolodzy obudzili? Teraz to już nie ma o co protestować, bo te najładniejsze, najatrakcyjniejsze i najstarsze drzewa na Szyndzielni zostały już wycięte. Proszę się przejść po stoku. Stoi co trzecie drzewo. Tak samo jest na zejściu z Szyndzielni w stronę Wapienicy. Niegdyś piękny las ze bogatą w grzyby ściółką został zdewastowany przez rabunkową wycinkę drzew (zwłaszcza brzóz). W świetle tych faktów obecna obrona dzrew przez ekologów jest bez sensu, albo ma drugie dno...
beskid
nie wiem czy Ktoś z Was jeździł po Saharze ? , północny jeden z najbardziej stromych stoków w Beskidach, muldy po półtora metra, to dopiero była frajda ; szanując opinie P.Bożka nie wiem czemu miasto od tak dawna nie może reaktywować tego pięknego narciarskiego stoku ???
marcin
powiem krótko...bo co tu dużo mówic.... da sie zrobic duzo bez bez wycinki drzew, a nasze wladze nie robia nic w tym kierunku! Nie odpowiedni ludzie na zajmowanych stanowiskach szok
ania0703
lolek/Sądzę, że jeżeli ktoś "ktoś" przypomniał sobie o walorach Sahary to ma pojęcie o tym co można zrobić żeby teren ten przystosować do prawdziwego aczkolwiek krótkiego stoku. Zanim zaczną się jakiekolwiek prace to muszą być przedstawione plany i dopiero one zweryfikują jak dużo drzew byłoby do wycięcia i czy ma to sens a co ważniejsze to czy godzą się na to ekolodzy. Jeżeli w trakcie prac okazałyby się, że wycinanych jest za dużo drzew to wtedy można powiedzieć, że zamydlono wszystkim oczy. Ja jednak będę ciągle popierać ten pomysł bo nie jest mi szkoda paru drzewek czy krzaczków, patrzę na to z innego punktu widzenia. Sądzę, że osobom młodym trzeba umożliwiać uprawianie sportów i wyciągać ich z domów tak to będą tylko siedzieć całymi dniami przed komputerami albo telewizorem. Dajmy im możliwość rozwoju zainteresowań a w Bielsku organizuję się coraz więcej mądrych imprez i miejsc gdzie młodzież może się rozwijać i tak trzeba trzymać.
lolek
Aniu nie bądz naiwna - jak już się zacznie wycinka to zobaczysz co się będzie działo, to tylko mydlenie oczu.Po za tym DLACZEGO SIĘ NIE ZMODERNIZUJE NARTOSTRADY - zamiast bezsensownie reaktywować króciutką saharę - modernizacja nartostrady nie ponosiła by za sobą wycinki drzew (jak już to tylko kilku) a frajda byłaby duża, bez niszczenia przyrody 0 wilk syty i owca cała.
lotos
o boze..a myslalem, ze ten pan juz tylko kronike obdarowywuje swoimi artykulami.... a tu niestety....
ania0703
lolek/przecież nikt nie mówi że wycinane będą drzewa starsze mowa jest o samosiejkach i krzakach, a tak poza tym co z tego, że śnieg jest tylko zimą kiedy chcesz jeździć na nartach latem?
lolek
Wyzywacie od oszołomów, w głowie tylko szmal macie. Po za tym stok służy tylko zimą, a ludzie przez resztę roku chcieli by po tych górach np. pochodzić - w momencie kiedy połowa drzew będzie wycięta nie będzie to już takie atrakcyjne, po za tym po takiej wycince będzie ta góra wyglądać jak pół d. zza krzaka.
at
ludzie mają dość ekoterroryzmu grupki oszołomów pokroju p.Bożka.Trzeba było protestować gdy regulowano Ren lub wycinano lasy w Alpach pod resorty narciarskie.teraz inni robią kasę na sporcie i turystyce a sekciarze robią z Polski skansen.panie Bożek,proszę zdjąć leninówke,bo ciśnie!
agnes
do bena - sam jesteś zaślepionym oszołomem w sekcie Bożka, skoro nie potrafisz zrozumieć tu przedstawionych argumentów świadczących na wasza niekorzyść i niewiedzę
ona
ben/nie bądź bardziej papieski niż sam papież mamy wolność słowa i każdy może wyrażać się jak chce, a w tym momencie dyskusja odbiega od głównego tematu
ben
do janka/ Uparty dureń, do szpitala, on jest chory, pomyleniec, zamknij się pan - to według ciebie jest dyskusja? Gdzie ty się wychowywałeś, że masz taki poziom kultury? Chyba na narciarskim stoku wśród takich jak ty dżentelmenów
greg
Takie same chamskie wypowiedzi ukazywały się na tej stronie podczas dyskusji o Rospudzie. Gdzie są teraz ci wszyscy internetowi napinacze, którzy wyzywali ekologów od terrorystów i idiotów? Czemu teraz, gdy zarówno polski sąd jak i europejskie instatncje przyznały rację Wajrakowi i protestującym, nie przyznaja sie do błędu i nie przeproszą? Ciemnota ludzka nie zna granic i niczego sie nie uczy
ona
To nie chodzi tylko i wyłącznie o ekologię komu zaszkodzi profesjonalny stok narciarski
janka
ben/czy wszystko co jest sprzeczne z nauką waszego guru jest obraźliwe?portal jest płaszczyzną dyskusji i niech tak zostanie.może razem z Brożkiem zepniecie się łańcuchem na drzewie,żeby bronić swoich dyrdymałów?metody dyskusji najlepiej pokazują kto jest oszołomem
ben
Tak sobie myślę że redakcja powinna moderować to forum, bo jest na nim pełno wpisów antyekologicznych oszołomów, które są obraźliwe

Klauzula informacyjna ›