Policjanci z komisariatu w Łodygowicach zatrzymali we wtorek 60-latka poszukiwanego listem gończym. To pedofil-zabójca, który uciekł z zakładu psychiatrycznego w Radomiu.


60-letni Stanisław Stańczyk w latach 70-tych został skazany przez warszawski sąd za morderstwo sześcioletniej dziewczynki oraz gwałty na dzieciach. Po kilkunastu latach dzięki amnestii wyszedł na wolność. Ponownie trafił za kratki - za kolejne gwałty na dzieciach skazał go kielecki sąd. Stańczyk odsiedział dziesięć lat, wyszedł na wolność dwa lata temu.

Zaatakował ponownie - w Bliżynie uprowadził 11-letnią dziewczynkę, zaciągnął ją do lasu. Na szczęście spłoszył go przypadkowy świadek. Kilka tygodni później mężczyzna został zatrzymany w Żywcu przez policję. W czerwcu tego roku sąd umieścił go w zakładzie psychiatrycznym w Radomiu. Stańczyk stamtąd uciekł.

10 września wystawiono za nim list gończy. Kilka dni temu sąd zezwolił na publikację jego danych i wizerunku. To przyniosło efekty: osoba chcąca zachować anonimowość poinformowała policjantów z komisariatu w Łodygowicach, że widziała w pobliżu sklepu w Zarzeczu mężczyznę przypominającego poszukiwanego pedofila. Okazało się, że to rzeczywiście Stańczyk. Nie miał przy sobie dokumentów, ale przyznał, że uciekł z zakładu psychiatrycznego. Potwierdził też swoje dane. - Chwała osobie, która skojarzyła poszukiwanego przestępcę ze zdjęciem w gazecie "Fakt", które zostało opublikowane po zgodzie sądu na ujawnienie jego danych i wizerunku. Policjantom pozostało tylko pojechać i sprawdzić informację - mówi Paweł Roczyna, oficer prasowy żywieckiej policji.

Stańczyk jeszcze we wtorek ma być przewieziony do zakładu psychiatrycznego w Radomiu.

Źródło: Gazeta Wyborcza