Wczoraj na zboczu góry Żar i w pobliskich lasach odbył się Extreme Country Cross. Impreza ściągnęła tłum fanów adrenaliny i brudzenia się błotem przy ogromnej prędkości. Zabrakło zaproszonego na zawody prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
 
Na początku, ok. godz.14 wystartowali amatorzy, którzy rozgrzali tor. Po godzinie rozpoczęła się jazda kierowców licencjonowanych. Dopiero wtedy można było zobaczyć naprawdę zaciętą walkę. W ferworze rywalizacji zawodnicy często nie mieścili się na torze. Działo się to ku uciesze publiczności, która ochoczo pomagała im wrócić do walki. Tor miał w najwęższym miejscu ledwo dwa metry szerokości.
 
Taka impreza została zorganizowana w naszym regionie po raz pierwszy od 23 lat. Zawody odbyły się w klasach : MX2, MX1, MINI MOTO, QUAD, MX 65cc/85cc, WETERAN, QUADY 2k i 4k. Trasa wyścigów liczyła 12 km, lecz dla klas 65 ccm, 85 ccm oraz klasy MINI jazda konkursowa została skrócona. Organizator – Kęty Amatorski Klub Motocrossowy - zapewnił widzom bezpieczeństwo i dużo emocji. Pomimo kiepskiej przepustowości drogi prowadzącej do stacji szczytowo-pompowej na górze Żar, ten kto dotarł dość wcześnie mógł znaleźć sobie dobre miejsce widokowe.
 
W okolicach godz.15.30 utworzył się niemały korek w obie strony, ale dla takich emocji naprawdę warto było w nim poczekać. Klub zaprosił na imprezę przebywającego w tych dniach w okolicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Niestety, prezydent nie pojawił się na widowni. Dla zawodników przewidziano gorącą grochówkę i koszulki klubowe. Natomiast uczestnikowi, który dojechał z najdalszego zakątka Polski, Klub Motoctrossowy ufundował wpisowe. Kolorytu dodały imprezie częste starty paralotniarzy oraz wspaniałe babie lato, które czasem o wiele bardziej przyciągało uwagę żeńskiej części publiczności niż popisy na torze.
 
                                                                                      B.C.
 
 
Strona internetowa organizatora : http://www.motocross-kety.pl/