Bielscy spadochroniarze mają nowego wodza. Pułkownika Piotra Patalonga na stanowisku dowódcy 18. batalionu desantowo-szturmowego zastąpił właśnie mjr Grzegorz Grodzki. Ostatnio służył w 25. Brygadzie Kawalerii Powietrznej. Minister Bogdan Klich powinien odwołać swoje słowa krzywdzące naszych komandosów.
 
Były dowódca GROM, płk Piotr Patalong przyjechał do Bielska-Białej z misją „uzdrowienia sytuacji” w 18. bdsz. W marcu br. powierzył mu ją minister obrony narodowej Bogdan Klich. Batalion - który jest jedną z najbardziej elitarnych i najlepiej wyszkolonych jednostek Wojska Polskiego - stał się przedmiotem szczególnego zainteresowania MON, gdy siedmiu bielskich spadochroniarzy oskarżono o zabójstwo cywilów w Afganistanie. Przy okazji opinię publiczną poinformowano o tym, że kilkunastu żołnierzy miało w przeszłości konflikty z prawem. Dowodzący jednostką w czasie misji afgańskiej ppłk Adam Stręk stracił przez to stanowisko.
 
Dopiero potem okazało się, że owe „ ciężkie przestępstwa”, jakie miało na swoim koncie kilkunastu spadochroniarzy, to głównie naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, naruszenie nietykalności cielesnej, zniszczenie mienia publicznego lub włamanie do niezamieszkałego budynku. Sprawy, z których wiele miało miejsce przed wstąpieniem żołnierzy do wojska zakończyły się wyrokami ograniczenia wolności.
 
Oburzony tą nieciekawą statystyką szef MON odesłał ppłk. Stręka do rezerwy kadrowej. Dziś wiadomo, że w 18. bdsz jest znacznie mniej „kryminalistów” niż w innych jednostkach wojskowych. Minister Klich nie odwołał jednak swoich niesprawiedliwych słów pod adresem jednostki.
                                                                                                       AW