Włamywacz jest fachowcem jak każdy inny. Uczy się swego rzemiosła i stale podwyższa kwalifikacje. Są tacy, których umiejętności kończą się na otwarciu gwoździem prymitywnego zamka w ubogiej kamienicy czynszowej. Ale w branży pracują też fachowcy pokonujący doskonałe do wczoraj zabezpieczenia techniczne. Strzeżcie się jednych i drugich, gdyż do pudła nie trafia nawet co czwarty rabuś!

Czasami jest jak w kinie. Opowiada pragnący zachować anonimowość oficer operacyjny KMP w Bielsku-Białej.

- Było ok. godz.19, gdy otrzymaliśmy informację, że ulicą Cieszyńską oddalają się z miejsca przestępstwa dwaj włamywacze. Zarządzono pościg, w którym uczestniczyły wszystkie jednostki znajdujące się w okolicy. Uciekającą czerwoną Hondę zauważyliśmy na wysokości ronda. Zmierzała wprost na radiowóz, chcąc doprowadzić do zderzenia czołowego. Na szczęście policjantom udało się uprzedzić manewr przestępców. Pościg przeniósł się wtedy na Sobieskiego, Wyspiańskiego i Modrzejewskiego. Gdy uciekinierzy wjechali na jednokierunkową ulicę Orkana, przed skrzyżowaniem ze Słowackiego zablokował Hondę inny samochód. Włamywacze kontynuowali ucieczkę pieszo, ale zostali szybko dogonieni przez policjantów. Później były chwyty obezwładniające, gleba i trzask kajdanków na przegubach.

Reszta przypominała już inny film - o nieudolnym prokuratorze. Okazało się bowiem, że jednego z uciekinierów policja zatrzymała dwa tygodnie wcześniej, lecz musiała go wypuścić na polecenie prokuratora. Na ślad przestępcy natrafiono dzięki tzw. czynnościom operacyjnym, które wskazały, że 44-letni Henryk G. jest sprawcą włamań do mieszkań na bielskich osiedlach Złote Łany i Polskich Skrzydeł oraz w Czechowicach-Dziedzicach.

Podczas przeszukania w domu podejrzanego odnaleziono szereg przedmiotów pochodzących z włamań, m.in. sprzęt RTV, biżuterię, telefony komórkowe, markowe alkohole i perfumy oraz...łomy i kilkanaście par gumowych rękawiczek. W ekipie dochodzeniowej sprawa stała się jasna po sprawdzeniu rejestru skazanych, gdy okazało się, że Henryk G. jest recydywistą skazanym łącznie na kilkanaście lat więzienia, w tym za włamania. Nie była jednak wystarczająco jasna dla prokuratora, który polecił zwolnić zatrzymanego. Decyzję uzasadnił poważną chorobą nóg podejrzanego, po czym zobowiązał go do składania cotygodniowych wizyt w komisariacie..

Wedle oficjalnych statystyk policyjnych, w ub.r. stwierdzono w naszym mieście 725 kradzieży z włamaniem, czyli o ponad 24 proc. mniej niż rok wcześniej. Tymczasem do 10 kwietnia br. doszło do 36 zdarzeń, co wskazywać może na znaczny spadek tego rodzaju przestępczości. Policjanci są skuteczniejsi w wykrywaniu sprawców. W roku 2006 złapano niespełna 16 proc. włamywaczy, a w ub.r. – prawie co czwartego sprawcę.

Funkcjonariusz z sekcji kryminalnej komendy miejskiej twierdzi, że efektywność wykrywcza bielskiej policji jest nawet dużo lepsza. Jego zdaniem, do pudła trafia co drugi włamywacz. Różnica ocen wynikać może z niedoskonałości statystycznej metody badawczej (bywa, że sprawców zatrzymuje się w następnym roku po przestępstwie), lecz w zasadzie nie zmienia to zagrożenia, jakim dla właścicieli domów wolnostojących i lokatorów mieszkań czynszowych w blokach są włamywacze. Okraść mogą każdego, kto nawet na chwilę zapomni o czyhającym niebezpieczeństwie.

Ostatnim sukcesem naszej policji była likwidacja dwóch grup przestępczych działających na terenie Bielska-Białej oraz w powiecie cieszyńskim. Pierwsza na przełomie minionego i tego roku dokonała 15 włamań do domów, druga zaś z kosztownych przedmiotów ogołociła 11 mieszkań w blokach. W obu sprawach zatrzymano dziewięciu podejrzanych, z których trzech tymczasowo aresztowano.

Zastój w złodziejskim biznesie trwał jednak niezwykle krótko. W ubiegłym tygodniu bowiem okazało się, że do pracy przystąpiła kolejna grupa solidnych rzemieślników w branży włamaniowej. Poszkodowanymi są lokatorzy z tzw. budynku developerskiego, który chroniony jest kilkoma rodzajami zabezpieczeń technicznych: zbiorowych i indywidualnych. Sprawcy bez trudu poradzili sobie z nimi, po czym splądrowali kilka mieszkań na drugim piętrze. Być może obrabowaliby kolejną kondygnację, gdyby nie natknęli się na lokatora, który przypadkowo o tej porze przebywał w swoim mieszkaniu.

Funkcjonariusze są przekonani, że i ci włamywacze nie unikną kryminału. Ich zatrzymanie jest kwestią czasu. Poziom wykrywalności sprawców jest rezultatem swoistej konfrontacji metod pracy stosowanych przez obie grupy. Włamania są dla przestępców takim samym źródłem utrzymania, jak dla policjantów zwalczanie przestępstw. Dlatego jedni kupują najnowsze zamki i alarmy, starając się przygotować na różne niespodzianki czyhające nań u drzwi potencjalnych ofiar. Zadaniem policji jest natomiast dobre rozpoznanie środowiska przestępczego oraz metod działania włamywaczy.

Nie ma stuprocentowo pewnych zabezpieczeń przed włamaniem. Możemy jednak utrudnić przestępcom życie, np. poprzez zamontowanie skomplikowanego zamka. Im więcej czasu potrzeba na jego pokonanie, tym mniej szans powodzenia dla rabusiów. Obecnie w handlu znajduje się ponad 150 różnego typu zamków. Najtrudniejsze do sforsowania są te nieliczne, które posiadają tzw. świadectwo badań kwalifikacyjnych.

Po konsultacji z policją przedstawiamy niektóre metody uniknięcia włamania do mieszkania.

    * zainstaluj dobre zamki u drzwi (np. połączone z akustycznym sygnałem dźwiękowym)i oświetlenie oraz „cichy alarm”, powiadamiający sąsiadów o intruzach,
    * spisuj numery seryjne posiadanego sprzętu RTV oraz znaki szczególne innych kosztownych przedmiotów,
    * zwracaj uwagę na obcych wałęsających się po posesji,
    * wymień klamki w oknach na takie, które od wewnątrz są blokowane kluczem oraz załóż folie antywłamaniową na szyby,
    * po stwierdzeniu wyłamania zamków w twoich drzwiach, nie wchodź do mieszkania, aby nie zatrzeć śladów pozostawionych przez sprawcę oraz zadzwoń na policję pod numery: 997,112 lub 8121255/1266.


Robert Kowal