Proces siedmiu spadochroniarzy z 18. batalionu desantowo-szturmowego podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych w Afganistanie prawdopodobnie opóźni się co najmniej o kilka miesięcy. Dziś wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie zwrócił akt oskarżenia do prokuratury.
 
 Według sądu, w aktach sprawy brakuje wielu istotnych dowodów. Prokuraturze wytknięto m.in. odstąpienie od przeprowadzenia wizji lokalnej w wiosce Nagar Khel. Jak podkreśla mecenas Piotr Dewiński, obrońca chorążego Andrzeja O., sąd wskazał także wiele innych braków. Prokuratura nie przesłuchała afgańskiego gubernatora prowincji oraz psycholog, która rozmawiała z żołnierzami bezpośrednio po tragedii.
 
 W śledztwie nie przesłuchano także mjr. rez. Marka Gąski, który przed wyjazdem żołnierzy do Afganistanu prowadził z nimi szkolenie z dziedziny prawa wojennego. W aktach sprawy brakuje informacji amerykańskiego dowództwa operacyjnego o aktywności talibów w rejonie działania naszych żołnierzy. Nawet w opinii biegłych badających moździerz, z którego nasi żołnierze ostrzelali wioskę, znajdują się rozbieżności co do sprawności tej broni. Prokurator płk Jerzy Artymiuk z Naczelnej Prokuratury Wojskowej zapowiada złożenie odwołania do Izby Wojskowej Sądu Najwyższego.
 
W wyniku ostrzelania Nagar Khel przez polskich spadochroniarzy w dniu 16 sierpnia ub.r śmierć poniosło ośmiu afgańskich cywilów. Sześciu bielskim żołnierzom - kpt. Olgierdowi C., ppor. Łukaszowi B., chor. Andrzejowi O., plut. Tomaszowi B. oraz starszym szeregowym Jackowi J. i Robertowi B. - prokuratura wojskowa postawiła zarzut zabójstwa ludności cywilnej. Grozi im nawet dożywocie. Na siódmym z podejrzanych – st. szer. Damianie L. ciąży zarzut ostrzelania niebronionego obiektu cywilnego, co jest zagrożone karą 25 lat pozbawienia wolności.
 
Siedmiu spadochroniarzy pół roku spędziło w areszcie. Obecnie przebywają na wolności, ale zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych. Wszyscy starają się o przywrócenie do służby, lecz wydaje się mało prawdopodobne, aby doszło do tego przed zakończeniem procesu. Na razie nie wiadomo nawet, kiedy się on w ogóle rozpocznie.
 
                                                                                                     AW