Obiad z obawami
Internet przestał być wirtualny. Wpływa na rzeczywistość do tego stopnia, że wzbudza poważne, nie zawsze negatywne emocje. Czasami kończy się sprawami w sądzie, a czasami tylko na sprostowaniach. Nasza redakcja jest ostatnio często zastraszana pismami przedprocesowymi lub nieprzyjemnymi telefonami. Chociaż w tej historii i wszyscy mają, i nikt nie ma racji, jest ona na tyle klasyczna i ciekawa, że warto ją tutaj opowiedzieć.
„Zaraz zadzwonię do Krywulta”
W ulubionym radiu gra muzyka, myśli biegają już wokoło sobotniego spaceru, gdy nagle odzywa się komórka. Dzwoni Pani (asystentka szefa) i po przedstawieniu się zaczyna mnie straszyć. Dowiaduję się, że na forum naszego portalu nie wszyscy dobrze piszą o Karczmie pod Lotniskiem i że to jest be. Dostajemy rozkaz usunięcia wszystkich postów i wtedy będzie cacy. Jeśli odmówimy, mamy pewną sprawę sądową.
Jako, że jestem przyzwyczajony do takich reakcji, spokojnie proszę o wyjaśnienia. Do pomocy Pani staje jeden z właścicieli lokalu. Jego zdaniem, rzeczone wpisy to na pewno robota konkurencji. Ale z drugiej strony także moja, bo na forum sam wyraziłem się o Karczmie niepochlebnie. Dowiedziałem się ponadto, że za chwilę szef lokalu zadzwoni do prezydenta miasta. Zbaraniałem. Nie mogłem pojąć dlaczego restaurator uprzedza mnie o tym, że planuje telefon do Ratusza. Dopiero, gdy okazało się, iż mój rozmówca myli stronę internetową urzędu miasta z naszym adresem, zrozumiałem groźbę. Powiedziałem, że nie lubię rozmawiać w takim tonie i zakończyłem rozmowę.
Wolne myśli, a ustawa
Rzeczywiście, dyskusja na forum podzieliła bielszczan na zwolenników karczmy i jej przeciwników. Z tym, że zwolenników było dużo mniej. Krytycy narzekali głównie na wolną obsługę oraz sposób przyrządzania dań. Opinie te pokrywały się z moimi odczuciami.
W krótkim czasie po przytoczonej na wstępie rozmowie telefonicznej otrzymaliśmy od właścicieli karczmy pismo przedprocesowe. Podkreślono w nim, że wpisy które ukazały się na naszym forum są efektem działań konkurencji. W związku z powyższym, w myśl ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 roku o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, mamy natychmiast usunąć wątek. W przeciwnym przypadku sprawa zostanie skierowana do sądu.
Wolność słowa, a uczciwa konkurencja
Pismo, co oczywiste, nie miało dużej mocy zastraszającej. Po prostu, było jakby nie na temat. A to dlatego, że nie istniały żadne jasne przesłanki, aby podejrzewać, iż wątek na naszym forum pochodzi od konkurencji oraz że cokolwiek w nim jest nieprawdziwe.
Mieliśmy jednak inny dylemat. Sami reprezentujemy tzw. mały biznes i wiemy, jaki to wysiłek prowadzić własny interes. Uruchomienie karczmy nie jest z pewnością prostą sprawą. Postanowiliśmy zatem zbadać problem osobiście. Może niepochlebne opinie są już nieaktualne? Może to były tylko błędy młodości i teraz właściciele doszkolili już swoje kadry (kelnerów, kucharzy), które nie zasługują wcale na złe słowa? Taka w nas odezwała się solidarność klasowa.
Z drugiej strony, mało kulturalny sposób prowadzenia rozmowy, miejscami komiczna forma zastraszania, niezdolność właścicieli knajpy do dialogu nie powinny nas motywować do super obiektywizmu. Ale spróbowaliśmy...
Muzyka w toalecie
Pełni obaw, uzbrojeni w aparat fotograficzny poszliśmy anonimowo do karczmy. Przywitał nas już w progu miły kelner, który szybko podszedł do naszego stolika. Nie czekaliśmy zbyt długo na kartę, piwo, pierogi, zupy. Jedzenie było bardzo dobre i smaczne. W lokalu było schludnie i przyjemnie, w czystej toalecie grała muzyka. Przeżyliśmy coś w rodzaju rozczarowania. No bo co tu dużo mówić, może poza dość wysokim - ale zgodnym z zamówieniem – rachunkiem, wszystko nam się podobało.
W tym miejscu chcemy pogratulować internautom i właścicielom karczmy. Szczere opinie konsumentów oraz motywacja kierownictwa lokalu do zmian na lepsze spowodowały, że w ciągu roku wszystko co złe znikło. W karczmie jest przytulnie, elegancko, miło, a jedzenie pyszne. Jedyny niesmak, jaki nam pozostał po wizycie pod lotniskiem wynikał z formy dyskusji, którą właściciele karczmy chcieli narzucić w kontaktach z nami.
PS. Osobista możliwość weryfikacji niektórych wątków na naszym forum przypadła nam do gustu na tyle, że postanowiliśmy częściej bywać anonimowo w takich obiektach. Panie i Panowie kucharze, tudzież kelnerzy, podkuchenne, szatniarze, pisuardessy, kuchcikowie. Strzeżcie się albowiem nie znacie dnia ani godziny!
Paweł Strykowski
Artykuł wyświetlono 3899 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 18
konsumer nie związany z branżą
byłem w karczmie kilka razy, jeżdżąc na rowerze mijam ją prawie codziennie - i jakoś mnie tam nie ciągnie. ceny może nie odstraszają, ale w dwójkę przy stole dla 8 żle się siedzi, kelner o nas zapomniał (chociaż tłumów nie było) a po kilku przypomnieniach z mojej strony dobrze, że w pysk nie dostałem bo na pewno nie szykował się do zwykłego "przepraszam mój błąd" jednym słowem skoro mieszkamy na podbeskidziu i lokali tego typu jest w okolicy sporo - polecam inny !!
bart
A może ta podejrzewana konkurencja (przynajmniej ta która uważa i stara się o jak najlepszą obsługę klienta) pomoże bronić prawa klienta do wyrażania opinii - w końcu pomawianie konkurencji o nieuczciwe praktyki jest wygodne gdy się nie wskazuje konkretnych osób, ale uderza we wszystkich innych niż pomawiającego.
Basia
Cieszę się że zrezygnowałam z przyjęcia komunijnego w tej knajpie.
Angelika
dobrze rozwiązana sprawa, ale rzeczywiście teraz ta karczma powinna zapłacić za reklamę
Lowell
Forma zastraszania trzeba przyznać niesamowita i jak widać skuteczna w dużej mierze. Cóż o klienta powinno się walczyć od początku, może to nauczka dla co niektórych. Z drugiej strony można zauważyć jak niekompletna jest lub była wiedza na ten temat prowadzenia własnego biznesu. Dla nich ważne jest to jakiego typu klientem jesteś i od tego będzie zależeć jak ciebie obsłużą (dotyczy to raczej całej gastronomi), ale to wina również obsługi, która czerpie z tego większe korzyści.
bart
Ale wątek został usunięty, a zasady dopuszczalnej krytyki na forum nie są nadal ustalone.Z drugiej strony poprawa poprzez zdyscyplinowanie personelu powinna być trochę mniej skomplikowana niż opisane perypetie. Ba - obsługa potrafi się poprawić - ale co z administracją? Ewentualne następne uwagi też będą przechodziły wcześniejszą procedurę?
ideak
nio i o to chodzi, proponuje nastepny test w Sfinksie!
tom
byłem tam dwa lata temu z ok 15 osobami (znajomymi) zostawilismy tam dosc sporo kasy i bylismy wszyscy zadowoleni
mm
no nie zmieni. bo tak jest z historią - nie da się jej zmienic
pedro
Cytat:"Szczere opinie konsumentów oraz motywacja kierownictwa lokalu do zmian na lepsze spowodowały, że w ciągu roku wszystko co złe znikło."
Po pierwsze małe sprostowanie: nie w ciągu roku tylko najwyżej w ciągu dwóch miesięcy.
A po drugie: to, że (podobno) teraz jest tak super - nie zmieni faktów, które miały miejsce.
tadekP
To mi przypomina film z Loui DeFunesem "Skrzydełko czy Nóżka" Hehehe ;)
banan.eu
przypomina mi to Usterkę..tyle ze wy sprawdziliście usługi firmy na miejscu...no poza tym respekt :]

Klauzula informacyjna ›