Nad stacją kolejki linowej na Jaworzynie rósł kiedyś czterohektarowy świerkowy las. Rósł, bo dzisiaj można tam zobaczyć tylko resztki drzew pożartych przez korniki.


Wiosną uczniowie bielskich szkół, zachęceni przez leśników i Fundację Ekologiczną "Arka", posadzili sadzonki różnych gatunków drzew, m.in. buków. Troskliwie pielęgnowane przez bielskich leśników zamieniły się w młode drzewka. Wczoraj siedem tysięcy sadzonek wyjechało na Jaworzynę. W ruch poszły kopaczki. Drzewa - oprócz buków jawory i modrzewie - zostały posadzone na polanie, która powstała po wycięciu suchych, zaatakowanych przez korniki świerków. Sadzili je uczniowie, samorządowcy, ekolodzy. I artyści, a wśród nich słynni bracia Golcowie.

Bliźniacy od razu ostro zabrali się do roboty. - Mieszkamy przecież w Beskidach. To, co dzieje się z tutejszymi lasami, też nas boli. Być może powstanie nawet o tym piosenka - mówi Łukasz Golec.

Leśnicy walczą o beskidzkie lasy, wycinając całe hektary drzew atakowanych przez korniki i opieńkę miodową. W ich miejsce sadzą las mieszany. Wymienić trzeba drzewa na 30 tys. hektarach.

W sadzeniu lasu pomagał burmistrz Szczyrku Wojciech Bydliński. Mówi, że z prywatnych lasów na terenie Szczyrku niewiele już zostało. - Sam miałem las, musiałem go wyciąć. Podobnie jak inni właściciele - opowiada burmistrz. - Wycinanie chorych drzew powinno się było rozpocząć już dziesięć lat temu. A wszyscy pamiętają, jakie wtedy były problemy ze zdobyciem pozwolenia na wycięcie choćby jednego drzewa - dodaje.

Leśników w walce o uratowanie lasów wspierają ekolodzy z Arki. - Niektórym nie mieści się w głowie, że ekolodzy mogą nawoływać do wycinania drzew - przyznaje Wojciech Owczarz, prezes Arki. - Nikt nie wymyślił jednak innego sposobu - dodaje.

Siedem tysięcy sadzonek wyhodowanych przez leśników wystarczy na obsadzenie hektara lasu. Prace na polanie Jaworzyna potrwają jeszcze kilka tygodni.

Źródło: Gazeta Wyborcza