Niewykorzystane rzuty karne
W sobotnim spotkaniu w Zabierzowie, pierwszoligowa drużyna Podbeskidzia zremisowała bezbramkowo z gospodarzami. Oba zespoły nie potrafiły zdobyć bramki nawet z rzutu karnego.
Sobotnie spotkanie Kmity Zabierzów z Podbeskidziem Bielsko-Biała można zaliczyć do jednego z tych smutnych, ponurych i deszczowych. Nie tylko dlatego, że bielszczanom udało się wywieźć spod Krakowa tylko jeden punkt, ale również dlatego, że na boisku w Zabierzowie zalegało sporo wody przez co oba zespoły starały się jak najprostszymi środkami trafić do bramki przeciwnika. Od początku spotkania zarysowała się delikatna przewaga Podbeskidzia, które dominowało nie tylko na boisku, ale także na trybunach.
Pierwszą groźną akcję Górale przeprowadzili w 20 minucie, kiedy to „sam na sam” z bramkarzem Kmity znalazł się Paweł Żmudziński, lecz tylko szybka interwencja Mariusza Różalskiego uratowała czarno-białych od utraty gola. Cztery minuty później bramkarz gospodarzy nieprzepisowo powstrzymywał w swoim polu karnym Damiana Świerblewskiego. Sędzia nie wahał się ani przez moment i podyktował rzut karny dla Podbeskidzia. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Sebastian Ziajka. Egzekutor jedenastki chyba „na siłę” starał się zdobyć swojego pierwszego gola w barwach Górali i przeniósł futbolówkę metr nad poprzeczką. Niewykorzystany rzut karny trochę uspokoił działania ofensywne bielszczan i do końca pierwszej części gry już nic godnego uwagi się nie wydarzyło.
Początek drugiej połowy był podobny do tego z pierwszej części. Już w 48 minucie swoją szanse na zdobycie prowadzenia zmarnował Łukasz Matusiak, którego strzał o centymetry minął bramkę gospodarzy. Chwilę później na boisku mogliśmy oglądać kopię sytuacji z pierwszej połowy. Wychodzący „sam na sam” z Łukaszem Merdą, Piotr Bagnicki został nieprzepisowo powstrzymany przez naszego bramkarza. Do rzutu karnego podszedł Jan Cios. Obronną ręką z tego starcia wyszedł nasz golkiper, a wynik brzmiał dalej 0:0. Ostatnie minuty spotkania należały niewątpliwie do bramkarzy. W 87 minucie miano bohatera spotkania mógł uzyskać Mariusz Sacha, lecz jego strzał z ostrego kąta z najwyższym trudem wybronił Mariusz Różalski. Minutę później w podobnej sytuacji znalazł się Krzysztof Chrapek lecz i tym razem górą był bramkarz Kmity. W doliczonym czasie gry to Gawęcki mógł stać się bohaterem publiczności lecz jego dwa uderzenia kapitalnie wybronił Łukasz Merda.
W tym spotkaniu wynik mógł być różny. Bielszczanie niewątpliwie powinni cieszyć się z jednego punktu, gdyż pod koniec spotkania Kmita mógł zdobyć zwycięską bramkę. Górale muszą jednak pamiętać, że rywale nie śpią. Już 8 października (środa) o godz. 15:00 nasi zawodnicy rozegrają pierwszy mecz w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie będą podejmować GKS Jastrzębie.
Kmita Zabierzów 0-0 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Podbeskidzie: Łukasz Merda - Sławomir Cienciała, Maciej Szmatiuk, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Mariusz Sacha, Łukasz Matusiak, Juraj Dančík, Paweł Żmudziński (68’ Krzysztof Zaremba) – Sebastian Ziajka (59’ Krzysztof Chrapek), Damian Świerblewski (83’ Rafał Jarosz).
Źródło: TS Podbeskidzie
Sobotnie spotkanie Kmity Zabierzów z Podbeskidziem Bielsko-Biała można zaliczyć do jednego z tych smutnych, ponurych i deszczowych. Nie tylko dlatego, że bielszczanom udało się wywieźć spod Krakowa tylko jeden punkt, ale również dlatego, że na boisku w Zabierzowie zalegało sporo wody przez co oba zespoły starały się jak najprostszymi środkami trafić do bramki przeciwnika. Od początku spotkania zarysowała się delikatna przewaga Podbeskidzia, które dominowało nie tylko na boisku, ale także na trybunach.
Pierwszą groźną akcję Górale przeprowadzili w 20 minucie, kiedy to „sam na sam” z bramkarzem Kmity znalazł się Paweł Żmudziński, lecz tylko szybka interwencja Mariusza Różalskiego uratowała czarno-białych od utraty gola. Cztery minuty później bramkarz gospodarzy nieprzepisowo powstrzymywał w swoim polu karnym Damiana Świerblewskiego. Sędzia nie wahał się ani przez moment i podyktował rzut karny dla Podbeskidzia. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Sebastian Ziajka. Egzekutor jedenastki chyba „na siłę” starał się zdobyć swojego pierwszego gola w barwach Górali i przeniósł futbolówkę metr nad poprzeczką. Niewykorzystany rzut karny trochę uspokoił działania ofensywne bielszczan i do końca pierwszej części gry już nic godnego uwagi się nie wydarzyło.
Początek drugiej połowy był podobny do tego z pierwszej części. Już w 48 minucie swoją szanse na zdobycie prowadzenia zmarnował Łukasz Matusiak, którego strzał o centymetry minął bramkę gospodarzy. Chwilę później na boisku mogliśmy oglądać kopię sytuacji z pierwszej połowy. Wychodzący „sam na sam” z Łukaszem Merdą, Piotr Bagnicki został nieprzepisowo powstrzymany przez naszego bramkarza. Do rzutu karnego podszedł Jan Cios. Obronną ręką z tego starcia wyszedł nasz golkiper, a wynik brzmiał dalej 0:0. Ostatnie minuty spotkania należały niewątpliwie do bramkarzy. W 87 minucie miano bohatera spotkania mógł uzyskać Mariusz Sacha, lecz jego strzał z ostrego kąta z najwyższym trudem wybronił Mariusz Różalski. Minutę później w podobnej sytuacji znalazł się Krzysztof Chrapek lecz i tym razem górą był bramkarz Kmity. W doliczonym czasie gry to Gawęcki mógł stać się bohaterem publiczności lecz jego dwa uderzenia kapitalnie wybronił Łukasz Merda.
W tym spotkaniu wynik mógł być różny. Bielszczanie niewątpliwie powinni cieszyć się z jednego punktu, gdyż pod koniec spotkania Kmita mógł zdobyć zwycięską bramkę. Górale muszą jednak pamiętać, że rywale nie śpią. Już 8 października (środa) o godz. 15:00 nasi zawodnicy rozegrają pierwszy mecz w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie będą podejmować GKS Jastrzębie.
Kmita Zabierzów 0-0 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Podbeskidzie: Łukasz Merda - Sławomir Cienciała, Maciej Szmatiuk, Bartłomiej Konieczny, Michał Osiński - Mariusz Sacha, Łukasz Matusiak, Juraj Dančík, Paweł Żmudziński (68’ Krzysztof Zaremba) – Sebastian Ziajka (59’ Krzysztof Chrapek), Damian Świerblewski (83’ Rafał Jarosz).
Źródło: TS Podbeskidzie
Artykuł wyświetlono 866 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
hajto
Kolego GOROL dlaczego kibic z CZDZ nie wejdzie na mecz z JASTRZEBIEM
Gorol
Cieszy mnie taki wynik! Dlaczego? Bo działacze TSP, muszą w końcu zrozumieć, że bez braku klasowych napastników drużyna dalej będzie tracić punkty. Zbudowano dobra defensywę i 2 linię dobra, ale ktoś musi te bramki zdobywać. A od czasu kiedy TSP występuje na zapleczu ekstraklasy jeszcze takich klasowych napastników nie miało, niestety! Tak czy owak dobra lokata i ilość zdobytych punktów!

Klauzula informacyjna ›