Moda na dymka, czyli...PALARNIE DLA UCZNIÓW
Palą już gimnazjaliści, niejednokrotnie przy - wcale nie cichym - przyzwoleniu rodziców. Do dyrektorów gimnazjów nieraz przychodzą rodzice, którzy błagają, by pozwolić ich dziecku wyskoczyć na przerwie na papierosa, bo inaczej dzieciak... rzuci szkołę!
Z TOALET PRZED SZKOŁĘ
- Chyba nie ma szkoły, w której nie byłoby problemu z paleniem papierosów przez uczniów. Rozmawiam z dyrektorami innych szkół i wszyscy mają ten problem - mówi Halina Majdak-Maj, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Handlowych im. Franciszka Kępki w Bielsku-Białej. - Teoretycznie w szkołach nie powinno być papierosów. Jak jest w praktyce, wszyscy wiemy. To sytuacja niezwykle trudna. Przychodzą do nas dzieci, które paliły już w gimnazjum. Niektóre twierdzą, że rodzice pozwalają im palić w domu. Nieraz sami rodzice proszą, by przymykać oko na palenie przez uczniów, bo boją się, że dziecko przestanie chodzić do szkoły, zostanie bez zawodu i bez przyszłości. Uważam, że tylko bardzo wczesna edukacja i ciągłe promowanie niepalenia od najmłodszych klas może przynieść efekty. Wyrzucanie uczniów ze szkoły za palenie nie jest rozwiązaniem problemu...
- Każdy widzi, że uczniowie naszej szkoły wychodzą na przerwach poza teren szkoły i palą na pobliskim parkingu lub naprzeciw, w okolicy budynku Książnicy Beskidzkiej. Odbieramy skargi od mieszkańców, zwiększamy dyżury nauczycieli i... borykamy się z problemem - mówi Jan Dzida, dyrektor Zespołu Szkół Elektronicznych, Elektrycznych i Mechanicznych w Bielsku-Białej.
Tadeusz Puczka, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych im. gen. Stanisława Maczka w Bielsku-Białej mówi, że na terenie całej szkoły, zgodnie ze statutem, obowiązuje zakaz palenia. Uczniom naruszającym zakaz grozi upomnienie, a jeśli sytuacja by się powtarzała - mogą nawet pożegnać się ze szkołą. - Oczywiście zdarzają się przypadki, że uczniowie „podpalają”. Znajdujemy niedopałki, czasem na paleniu przyłapują uczniów nauczyciele dyżurni - mówi Tadeusz Puczka. Dodaje, że zakaz obowiązuje wszystkich uczniów, także pełnoletnich.
Stanowisko Kuratorium Oświaty jest jednoznaczne: szkoła powinna być przestrzenią całkowicie wolną od palenia. - Nie do pogodzenia z pracą wychowawczą szkoły jest nie tylko przyzwolenie na palarnię, ale tolerowanie palenia uczniów w otoczeniu szkoły - mówi Piotr Zaczkowski, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Katowicach.
Palenia w szkołach, poza pomieszczeniami wyodrębnionymi i odpowiednio przystosowanymi, zabrania również ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Legalny dymek musiałby więc odbywać się w odpowiednich warunkach, w palarni spełniającej wymogi przepisów z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Zakazów jest więcej: w szkołach nie wolno sprzedawać papierosów, nie można ich kupić w automatach, po zakaz sprzedaży tytoniu niepełnoletnim. Zakazy jednak swoje, a życie swoje.
Z TOALET PRZED SZKOŁĘ
W szkołach nie ukrywają, że problem jest poważny i praktycznie nie do rozwiązania, bo żadnymi zakazami nikt nie wyegzekwuje od uczniów, by nie palili. Przegonieni z toalet idą przed szkołę. Jeśli nie mogą zapalić w okolicy szkoły, wybierają się dalej, poza jej teren. A że na pięciominutowej przerwie brakuje im czasu na wyjście, zapalenie i powrót do klasy, spóźniają się na następne lekcje. - I co mam zrobić w tej sytuacji? Niektóre dzieci naprawdę robią łaskę rodzicom, że chodzą do szkoły - mówi nauczyciel uczący w jednej z bielskich szkół ponadgimnazjalnych.
- Chyba nie ma szkoły, w której nie byłoby problemu z paleniem papierosów przez uczniów. Rozmawiam z dyrektorami innych szkół i wszyscy mają ten problem - mówi Halina Majdak-Maj, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych i Handlowych im. Franciszka Kępki w Bielsku-Białej. - Teoretycznie w szkołach nie powinno być papierosów. Jak jest w praktyce, wszyscy wiemy. To sytuacja niezwykle trudna. Przychodzą do nas dzieci, które paliły już w gimnazjum. Niektóre twierdzą, że rodzice pozwalają im palić w domu. Nieraz sami rodzice proszą, by przymykać oko na palenie przez uczniów, bo boją się, że dziecko przestanie chodzić do szkoły, zostanie bez zawodu i bez przyszłości. Uważam, że tylko bardzo wczesna edukacja i ciągłe promowanie niepalenia od najmłodszych klas może przynieść efekty. Wyrzucanie uczniów ze szkoły za palenie nie jest rozwiązaniem problemu...
- Każdy widzi, że uczniowie naszej szkoły wychodzą na przerwach poza teren szkoły i palą na pobliskim parkingu lub naprzeciw, w okolicy budynku Książnicy Beskidzkiej. Odbieramy skargi od mieszkańców, zwiększamy dyżury nauczycieli i... borykamy się z problemem - mówi Jan Dzida, dyrektor Zespołu Szkół Elektronicznych, Elektrycznych i Mechanicznych w Bielsku-Białej.
Tadeusz Puczka, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych im. gen. Stanisława Maczka w Bielsku-Białej mówi, że na terenie całej szkoły, zgodnie ze statutem, obowiązuje zakaz palenia. Uczniom naruszającym zakaz grozi upomnienie, a jeśli sytuacja by się powtarzała - mogą nawet pożegnać się ze szkołą. - Oczywiście zdarzają się przypadki, że uczniowie „podpalają”. Znajdujemy niedopałki, czasem na paleniu przyłapują uczniów nauczyciele dyżurni - mówi Tadeusz Puczka. Dodaje, że zakaz obowiązuje wszystkich uczniów, także pełnoletnich.
Stanowisko Kuratorium Oświaty jest jednoznaczne: szkoła powinna być przestrzenią całkowicie wolną od palenia. - Nie do pogodzenia z pracą wychowawczą szkoły jest nie tylko przyzwolenie na palarnię, ale tolerowanie palenia uczniów w otoczeniu szkoły - mówi Piotr Zaczkowski, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Katowicach.
Palenia w szkołach, poza pomieszczeniami wyodrębnionymi i odpowiednio przystosowanymi, zabrania również ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Legalny dymek musiałby więc odbywać się w odpowiednich warunkach, w palarni spełniającej wymogi przepisów z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Zakazów jest więcej: w szkołach nie wolno sprzedawać papierosów, nie można ich kupić w automatach, po zakaz sprzedaży tytoniu niepełnoletnim. Zakazy jednak swoje, a życie swoje.
DUŻY PROBLEM
Jacek Szczotka, dyrektor bielskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Katowicach przyznaje, że problem palenia wśród młodzieży jest dziś duży. - Pedagodzy edukują młodzież, ale gdy sami rodzice przyzwalają palić dzieciom w domach, skuteczność profilaktyki nie może być zadowalająca. W szkołach obowiązują zakazy palenia, a uczniowie i tak palą poza ich terenem. To problem społeczny, tym większy, gdy na palenie pozwalają dzieciom rodzice - mówi Szczotka.
Bez trudu znaleźliśmy szkoły, które zorganizowały uczniom miejsca do palenia. Oficjalnie chodzi o uczniów dorosłych, ale wszyscy wiedzą, że niepełnoletni też niejednokrotnie korzystają z okazji.
- Mieliśmy bardzo dużo skarg od mieszkańców okolicznych budynków, że uczniowie naszej szkoły palą na klatkach schodowych, na okupujących ulice skarżyli się także kierowcy. Przychodzili nawet rodzice, prosząc o pozwolenie uczniom na palenie na przerwach, bo inaczej dziecko rzuci szkołę - mówi dyrektor jednej z bielskich szkół, w której na zewnątrz budynku wydzielono miejsce do palenia. Skończyły się skargi mieszkańców i spóźnienia na lekcje z powodu „dymka” na krótkich przerwach. Skończyło się też okupowanie szkolnych toalet. Natomiast w innej bielskiej szkole, palarnia, również na zewnątrz budynku, wśród uczniów się nie sprawdziła. - Wydzieliliśmy miejsce do palenia dla uczniów, niewidoczne dla postronnych. Nie przyjęło się, wolą wystawać na ulicy. Jedyne co zyskaliśmy, to że udało się nam wyprowadzić palaczy z toalet - mówi dyrektor szkoły.
Celowo nie podajemy nazw szkół, bo wiemy, że oficjalnych palarni jest w różnych szkołach więcej, tylko nie wszystkie się do nich oficjalnie przyznają. Przyznanie się bowiem do zorganizowania uczniom miejsca na dymka może być bowiem odbierane jako przegrana szkoły, wychowawców, pedagogów. - Zlikwidowanie miejsc do palenia nie rozwiąże problemu, bo uczniowie i tak nie przestaną palić - mówi jeden z dyrektorów, który przyzwolił palić w okolicy szkoły.
Bez trudu znaleźliśmy szkoły, które zorganizowały uczniom miejsca do palenia. Oficjalnie chodzi o uczniów dorosłych, ale wszyscy wiedzą, że niepełnoletni też niejednokrotnie korzystają z okazji.
- Mieliśmy bardzo dużo skarg od mieszkańców okolicznych budynków, że uczniowie naszej szkoły palą na klatkach schodowych, na okupujących ulice skarżyli się także kierowcy. Przychodzili nawet rodzice, prosząc o pozwolenie uczniom na palenie na przerwach, bo inaczej dziecko rzuci szkołę - mówi dyrektor jednej z bielskich szkół, w której na zewnątrz budynku wydzielono miejsce do palenia. Skończyły się skargi mieszkańców i spóźnienia na lekcje z powodu „dymka” na krótkich przerwach. Skończyło się też okupowanie szkolnych toalet. Natomiast w innej bielskiej szkole, palarnia, również na zewnątrz budynku, wśród uczniów się nie sprawdziła. - Wydzieliliśmy miejsce do palenia dla uczniów, niewidoczne dla postronnych. Nie przyjęło się, wolą wystawać na ulicy. Jedyne co zyskaliśmy, to że udało się nam wyprowadzić palaczy z toalet - mówi dyrektor szkoły.
Celowo nie podajemy nazw szkół, bo wiemy, że oficjalnych palarni jest w różnych szkołach więcej, tylko nie wszystkie się do nich oficjalnie przyznają. Przyznanie się bowiem do zorganizowania uczniom miejsca na dymka może być bowiem odbierane jako przegrana szkoły, wychowawców, pedagogów. - Zlikwidowanie miejsc do palenia nie rozwiąże problemu, bo uczniowie i tak nie przestaną palić - mówi jeden z dyrektorów, który przyzwolił palić w okolicy szkoły.
EWA FABER
Artykuł wyświetlono 12012 razy.
Oceń artykuł:
1 1
Średnia ocena 3/5 dla "Moda na dymka, czyli...PALARNIE DLA UCZNIÓW" bazuje na 2 głosach.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 20
fred
Ja mam 14 latek i palę jak szalona w szkole, chodzę do gimnazjum. Jestem uzależniona na maxa i już nie wyobrażam sobie życia bez papierosa, po prostu muszę zapalić!. Dobrze że chociąż jak była dyskoteka u nas w szkole to pilnowały nauczycielki postepowe bo paliłyśmy z koleżankami na korytarzu na legalu przy nich. Lubię ubierać się w markowe jeans ciuchy do szkoły i palić papierosy na przerwach. Szkoła musi być nowoczesna i uczniowie powinni mieć pozwolenie na jaranie szlugów
mmmm1452
Do ania0703!!!?nie wierzysz? Młodziez w tym wieku najbardziej jest sklonna do uzaleznien. Potrafi wypalic paczke dziennie bo trzesą sie im ręce, nei wiedza co ze sobą zrobic. Tylko skads ta ILOSC musiala sie najpierw wziąść.
Do pozostałych!!!
Tak tak, wiem, młodziez najlepiej walnąc w plary i niech nie mysla ze moga wszystko... skoro tak myslicie, "dorośli", to dlaczego jest coraz wiecej takiej mlodziezy? Moze dlatego ze sie BOICIE SWOICH DZIECI? ZE DOSTANIECIE W TWARZ? Ze was WYZWĄ OD ŚMIECI? Moze dlatego tak wielu z was wypowiada sie na forum , zamiast zrobic to, co wypisujecie tutaj? Problem papierosow sie z nikąd nei wziąl. Ten temat dotyczy palenia w szkolach, ale jesli, palą w szkole, na kazdej przerwie, to znak, ze poza nia takze... i nie przez szkole, tylko przez rodzicow, ktorzy są albo bezposrednią przyczyną ucieczki w papierosy mlodziezy, albo tez ukrytą. Nikt, NIKT kto doznal szczescia w rodzinie, przykladnego postepowania, uczuc, nie zacznie uciekac w uzywki. taka prawda.
mal
Oh, ciekawe podejście do tematu ona. 10 lat temu chyba nikogo nie wzruszało też iż preferowanie facetów przy zatrudnieniu jest nieuczciwe i niezgodne z prawem. Także że kobiety MAJĄ te same prawa co faceci więc naganne jest gorsze traktowanie. Gad mały? To też coś dziwnego - tą dekadę (lub i więcej) rodzice harowali a ich dzieci biegały same z kluczem na szyi ale dziwne że mieli czas na ich wychowywanie. Teraz też mają mało czasu lecz za błędy wychowawcze obwiniają wszystkich innych niż siebie. Aż korci aby takiego gada wziąć za uszy i nauczyć odpowiedzialności. Pytanie czy cokolwiek ich nauczy skoro są dorośli.
ona
Jasne że każdy ma swoje prawa a już tym bardziej dzieci i chyba za bardzo wzięli to sobie do serca bo 10 lat temu jak ja byłam w ich wieku nigdy nie odważyłabym się powiedzieć moim rodzicom, że jeżeli nie pozwolą mi palić na teranie szkoły to do niej więcej nie pójdę. Jeżeli moje dziecko kiedykolwiek podskoczyłoby mnie w taki sposób to swoje by usłyszało, i za uszy bym gada małego poprowadziła do szkoły. Co to za nowa polityka smarkaczy groźby tępić palenie i tępić groźby to są wyniki bezstresowego wychowania dzieci, nie znają granic i myślą że wszystko im wolno.
Student
Typowa tyranka, współczuje Pani a nie przepraszam 'pani' dzieciom ................
mal
O tym co może (w granicach prawa) robić niepełnoletni decyduje jego rodzic lub opiekun. Z drugiej strony nawet niepełnoletni ma swe prawa - po coś istnieje urząd Rzecznika jego praw.
ona
Jeżeli palaczem jest osoba dorosła to jasne że sensownym rozwiązaniem jest wygospodarowanie palarni ale nie jeśli chodzi o uczniów i to zazwyczaj tych niepełnoletnich. Nie można zezwalać na palenie papierosów dzieciom a to są jeszcze dzieci.
mal
Jeśli palacz pali sam - to jego sprawa, jeśli zmusza do wdychania tego dymu innych - nie. Można zabraniać i ustalać różne zasady - ale zmuszanie kogoś aby cierpiał na głodzie nikotynowym przez parę godzin nie bardzo podpada pod nowoczesną edukację. Jeśli nie osobna palarnia w budynku, to sensowny teren poza. Palacze też są ludźmi więc jakiś kompromis wypadałoby zaproponować.
ktoś ;)
Może dać małolatom coś do roboty na przerwach aby nie myślały jak tu wyskoczyć na petko, pyzatym powinno sie promować bardziej sport obecnie na wychowaniu fizycznym część dzieciaków siedzi na ławce bo coś boli albo rodzice przyszli z pretensjami, że pociecha uderzyła się w piłkę ... . Powinny być organizowane zajęcia pozalekcyjne o różnej tematyce sportowe, plastyczne muzyczne informatyczne itd. o ile mi wiadomo zajęcia takie są ale w nielicznych szkołach i na dodatek raz albo dwa w tyg.
nina
O kurcze jaki buntownik za parę lat jak sam zacznie zarabiać będzie chciał skończyć z nałogiem i wtedy będzie mu trudno, a kasy idzie na to strasznie dużo, ale zrozumie to później.
19 letni palacz
Palimy i będziemy palić jeżeli będzie nam to zabraniane to będziemy szukać nowych miejsc. Da się uzależnić i nie jest to szpan czy nowa moda.
ania0703
Tu nie chodzi o to kto rządzi tylko o to, że zawsze nie wolno było palić w szkołach i tak powinno być, a fakt że uczniowie sprzeciwiali się temu też jest normalny. Poza tym nie wierzę żeby istniała taka osoba, która w wieku około 16 lat tak bardzo była uzależniona od papierosów żeby musiała wypalać jednego na godzinę, dlatego też uczniów gimnazjów powinno się tępić za papierosy.
rodzic
Miejsce do palenia w szkołach jest nie do pomyślenia tak samo jak to, że rodzice chodzą do nauczycieli żeby pozwalali palić ich dzieciom. Co to za nowa polityka młodzieży żeby grozić, że nie będą chodzić do szkoły, kto tutaj żądzi dorośli i rodzice czy dzieci bądź zbuntowana młodzież.
ania0703
Nie popieram palenia a już tym bardziej w szkołach. Palacze jeżeli chcą niszczyć swoje zdrowie to niech robią to w takich miejscach gdzie nie ma dużych skupisk ludzi i nikomu nie będzie to przeszkadzało.
niepaląca
faceci mają inne myślenie bardziej chcą imponować niż ładnie pachnieć a przecież nie ma nic bardziej męskiego jak zapytać czy nie ma ktoś petka i ognia
benia
można to samo powiedzieć im tez zależy na tym jak go inni widza
niepaląca
ok to może da do myslenia dziewczynie a chłopakowi
benia
zakazami nic się ni zmieni tylko bardziej uczniowie będą palić chcąc pokazać i tak mi nic nie zrobicieMyślę ze jak takiej dziewczynie palącej jeden z kolegów powie ze smierdzi fajkami a nie pachnie perfumami to moze to jej da cos do myslenia
annapopl
Nie ma dobrego rozwiązania tego problemu. Jeżeli jest coś zabronione to jest to bardziej pociągające a jeżeli jest dozwolone to mniej, aczkolwiek pozwalanie uczniom na palenie w szkołach nawet tym pełnoletnim jest bardziej promowaniem tego nałogu niż przeciwdziałaniem. Moim zdaniem szkoła nie ponosi przegranej ponoszą ją rodzice a najbardziej Ci, którzy wiedzą o paleniu i zezwalają na nie. Każde z nich kiedyś przekona się jaki popełniło błąd wpadając w ten nałóg i będzie tego żałować tylko, że wtedy może być już bardzo trudno to zmienić.

Klauzula informacyjna ›