Władze Bielska-Białej nie mają spójnej koncepcji rozbudowy sieci ścieżek rowerowych, zwłaszcza w centrum miasta. Co prawda buduje się dużo, lecz bez głowy. Może więc w perspektywie zbliżającego się sezonu warto podpowiedzieć naszym radnym, jak powinni zabrać się do rzeczy, by narzucić prezydentowi społeczne rozwiązania w uchwale Rady Miejskiej? Nasz portal chętnie będzie pośredniczył w takich pożytecznych inicjatywach obywatelskich.

 Tras rowerowych jest w naszym mieście sporo. Buduje się je dziś praktycznie przy okazji każdej większej inwestycji drogowej. Za najnowszą zapłaci nawet Unia Europejska. Mowa o planach przebudowy ulicy Karbowej, wzdłuż której powstać ma jednostronna ścieżka dla rowerzystów. Projekt spotkał się z uznaniem w Brukseli, skąd pochodzą dwie na każde trzy złotówki przeznaczone na tę inwestycję.

 Ale obfitość ścieżek nie zawsze idzie w parze z ich jakością. Szlaki dla cyklistów roją się od różnego rodzaju przeszkód technicznych, m.in. w postaci wysokich krawężników przy Bystrzańskiej. Natomiast jadąc ulicą Andersa, rowerzyści wjeżdżają w ślepy zaułek, gdyż ścieżka kończy się przy nadziemnym przejściu dla pieszych. Są odcinki, kiedy trzeba wjechać na chodnik lub na jezdnię, a nawet czasem przenieść maszynę na własnych plecach.
W działaniach urzędników dostrzec można niekiedy przerost formy nad treścią. Wówczas „drogą rowerową” nazywane są przez administrację miejską pasy namalowane farbą na chodniku. Za to w centrum miasta ścieżek w ogóle nie ma. Brak też stojaków na rowery przy ważnych obiektach użyteczności publicznej. Jeśli władze chcą ograniczenia ruchu pojazdów spalinowych w rejonie Starówki, to nie służą temu celowi wyłącznie zakazy. Ludziom trzeba zaproponować alternatywne środki komunikacji.

Nikt za nas tego nie zrobi, gdyż zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, sprawy ładu przestrzennego, gospodarki terenami, ochrony środowiska oraz gminnych dróg, mostów i placów, a także organizacji ruchu drogowego w tych miejscach należą do zadań własnych gminy. Planowaniem inwestycji zajmuje się Rada Miejska, która w uchwale może zobowiązać prezydenta do określonego działania. W tym przypadku chodzi o zapalenie w Ratuszu zielonego światła dla rowerzystów.

Jak dotąd, większość inicjatyw tego rodzaju pochodzi od Beskidzkiego Towarzystwa Cyklistów, które zgłasza Ratuszowi potrzebę wytyczenia jakiejś trasy. Następnie rozpisywany jest konkurs, przy czym jego uczestnicy muszą dysponować określoną ilością środków własnych. W roli sędziego występuje prezydent miasta, od którego dobrej woli zależy powodzenie społecznego projektu.

Aby ta demokracja typu rowerowego nie była protezą, przy Urzędzie Miasta powinien powstać specjalny, społeczny zespół zadaniowy ds. komunikacji i rekreacji rowerowej. Będąc organem doradczym prezydenta, opiniowałby wszystkie decyzje dotyczące rozbudowy tras rowerowych, w tym także dokumentację techniczną inwestycji i remontów dróg rowerowych oraz pozostałej infrastruktury komunikacyjnej, jeśli ma ona wpływ na warunki poruszania się rowerami. Zespół czuwałby nad tym, aby przy rozbudowie zachowano odpowiednie standardy techniczne i wykonawcze, których celem jest polepszenie jakości tras oraz poprawa bezpieczeństwa ruchu.
Rada Miejska w formie uchwały musiałaby zobowiązać prezydenta do opracowania schematu sieci połączeń rowerowych obejmujących całe miasto. Zgodnie z ustawą o zagospodarowaniu przestrzennym, rada wyznacza tereny niezbędne do wytyczenia ścieżek rowerowych. Pośrednictwem w tworzeniu zespołu zadaniowego zająć się mogą stowarzyszenia użyteczności publicznej, których jest w Bielsku kilka (stowarzyszenia mieszkańców) oraz działacze BTC. Opracowany pod ich patronatem projekt uchwały w sprawie racjonalizacji ruchu rowerowego w naszym mieście zostałaby przedstawiony na sesji Rady Miejskiej. O przyjęciu dokumentu zadecydowaliby w głosowaniu radni.

Nasza redakcja będzie się przyglądała takim inicjatywom obywatelskim i w artykułach przekonywała władze do słuszności rozwiązań społecznych. Demokracja na szczeblu lokalnym nie polega wyłącznie na udziale w akcie wyborczym, ale także na inspirowaniu i kontrolowaniu instytucji pochodzących z wyborów.

                                                                                                             Robert Kowal